Nakarmić swego ducha – o duchowym aspekcie postu.

 

Wiecie, jaki nałóg jest najciężej wyleczyć? Nałóg jedzenia. Albo niejedzenia. Bo narkotyki, alkohol można odstawić na zawsze, ale jeść trzeba. I trzeba to wypośrodkować; jeść pokarm we właściwych ilościach i właściwej jakości. Osoby chore na zaburzenia odżywiania i świadome tego, a także terapeuci pracujący z takimi osobami powiedzą Wam, że tu nie chodzi tak naprawdę o jedzenie, o niemożność oparcia się smakowi, albo wstręt do jakiegoś produktu. To zajadane problemy, najczęściej podświadome, zranienia, krzywdy doznane w dzieciństwie, chęć posiadania kontroli chociaż w taki sposób.
Popatrzcie, nie dotknęliśmy jeszcze dobrze sfery duchowej, sfery Boga, a już o jedzeniu lub niejedzeniu można tak wiele powiedzieć! Zresztą już kiedyś poruszyłam ten temat.

Post , o którym dziś mowa to powstrzymywanie się od jedzenia, ale nie tylko. Znam osobę, która –ponieważ jest katoliczką- co roku na okres Wielkiego Postu nie pali papierosów. Katuje swoje ciało nałogiem w pozostałe dni roku. Nie wiem, jaki sens ma taki post, zważywszy na to, że jest coraz bardziej, a nie mniej nerwowa. Ale ja też kiedyś pościłam w nie do końca właściwy sposób.  Aż dowiedziałam się, o co w tym chodzi.

W Biblii mamy wiele przykładów poszczenia – zanim Jezus rozpoczął swoją „oficjalną” służbę też pościł, na pustyni, przez 40 dni. Wtedy też szatan wyjątkowo się Go uczepił, próbując grać na Jego ludzkiej przecież, słabości wynikającej z łaknienia. Chciał Go złamać, ale Jezus pozostawał cały czas w kontakcie z Ojcem. Ta relacja Go karmiła.

Kiedy 12 lat temu zaczynałam pościć, a w praktyce wyglądało to tak, że przez 1 dobę powstrzymywałam się od jakiegokolwiek jedzenia, piłam tylko wodę, miałam cel: wyprosić coś u Boga. Albo inaczej: dać Mu swego rodzaju kuksańca, by uznał moją sprawę za priorytetową. Robiłam to szczerze, ale jeszcze wtedy nie do końca rozumiałam, że
– Post to nie wykręcanie Bogu ręki.
Post to nie strajk głodowy.
Wiedziałam już za to, że
– Post to nie ofiara.
– Post nie może być formą kary na sobie.

Dzisiaj wiem jeszcze kilka rzeczy więcej – dowiedziałam się właśnie podczas kolejnych postów ! Oto, czym mogę się z Tobą na temat postu podzielić:

Jednym z moich ulubionych słów z Biblii jest absurdalne wręcz porównanie „Nawet jeśli wasze grzechy będą czerwone jak szkarłat, jak wełna staną się białe” – uprane we krwi Baranka. Rozumiesz?! Coś wypranego we krwi może stać się doskonale białe! Jest tylko jedna krew, która posiada taką właściwość.
Innym abstrakcyjnym pojęciem jest umrzeć, by naprawdę żyć!
Podaję te przykłady dlatego, bo dla mnie odmawianie jedzenia ciału jest jednoczesnym karmieniem ducha. Ciekawie to działa, prawda?! Ale tak jest.

Pisałam niedawno o poście dr Dąbrowskiej. Opisałam mniej więcej i w dużym skrócie, jak zmienia się psychika człowieka (przynajmniej moja) podczas postu; jak zaczyna widzieć świat, jak zmienia się podejście do problemów, jak nagle znajduje genialne rozwiązania, pomysły.  Jest to niesamowite, jaką różnicę robi rezygnacja z określonych pokarmów. Ja na przykład odkryłam, jak poszerzają się horyzonty i wrażliwość osób, które rezygnują z jedzenia mięsa. To zupełnie inna perspektywa świato-przestrzenna!

I chociaż dziś jem mięso ok.1-2 razy w tygodniu, raz w tygodniu poszczę. A robię to bo:

Wiem, że spraw na poziomie ducha nie sposób pojąć logiką; one są poza naszym dotychczasowym, ludzkim doświadczeniem wg którego sądzimy wiele spraw i podejmujemy decyzje.
To Boże poznanie. I ja go pragnę, bo chcę się rozwijać duchowo.

A chcę się rozwijać duchowo nie pod kątem wiedzy, nie tylko dla poznania, ale przede wszystkim  pod kątem miłości. To mój priorytet. Pragnę być jeszcze bardziej wolna, a tylko Jego miłość uwalnia w taki sposób.

Pragnę przebywać z moim Ojcem na Jego poziomie. Chcę znać Jego serce. Chcę być Go głodna!
Wiem, że On dokładnie tego pragnie  w naszej relacji; budować mnie duchowo, poprzez poznawanie Jego istoty, Jego miłości.

Chcę  Jego rozwiązań = Jego efektów.

Coraz więcej badań naukowych mówi to samo: im bardziej człowiek wypoczęty i im bardziej pozwala sobie na chwile nicnierobienia, tym bardziej jest twórczy bo jego umysł wypoczywa i przyjmuje oraz tworzy lepsze rzeczy!
To samo mogę odnieść do ducha ; post mnie wycisza, przekierowuje moje myśli, bardziej skupiam się na sprawach duchowych.

Post ma jeszcze jeden ważny aspekt: walkę. Ze sobą i swoimi ludzkimi, podstawowymi pragnieniami; nasycić się, zaspokoić, inaczej umrę! Nie. Przez dobę bez jedzenia nie umrzesz :- )
Możesz umrzeć jedynie dla samego siebie, czyli zmniejszać swój egocentryzm na rzecz czegoś  większego; post pomaga uwolnić się od samego siebie, a ten >sam siebie< zawsze pragnie zaspokojenia swojego komfortu i bezpieczeństwa. I ufa tylko sobie.
Bóg mówi za to: Polegaj na mnie, pobądź ze mną, to Ja dam ci wszystko, czego potrzebujesz. Zapewnię ci mój komfort, moje bezpieczeństwo, Ja cię nakarmię.

Jeśli słyszę, że ktoś ma problem-nie-do-rozwiązania, moją radą jest : pość.
Pość, jeśli pragniesz przełomu w jakiejś sprawie.

Post – praktycznie

Post jest sprawą bardzo osobistą i tylko od Ciebie zależy, kiedy i jak zechcesz go przeprowadzić. Nie ma praktycznie złego postu. Post może być jedynie niewłaściwy  intencjonalnie.

Na czas postu możesz całkowicie wyłączyć jedzenie na np. 1 dzień, albo możesz zjeść tylko śniadanie, możesz też w ciągu dnia jeść np. tylko owoce, lub pić soki owocowe, warzywne – zależy od Ciebie.

Ja poszczę zazwyczaj w czwartki – tak się to jakoś naturalnie ułożyło. Zazwyczaj nie jem nic, tylko piję wodę (po kilku łykach herbaty mam gigantyczny ból głowy, dlatego nie piję herbaty w czasie postu) ale czasem jem śniadanie, a potem już nic.
Nie musisz też pościć co tydzień! Co to, to nie! Pość wtedy, kiedy odczuwasz taką potrzebę. Ja się przyzwyczaiłam do tych czwartków i czekam na nie, gdy znów pobędę z Jah w Jego przestrzeni.

Post – duchowo

Jeśli nigdy nie praktykowałeś/-aś postu pewnie zastanawiasz się, CO właściwie robić z Bogiem podczas postu? Czy modlić się jakoś inaczej? Otóż po latach postu mogę powiedzieć, że dla mnie post to czas spędzony z Bogiem. Po prostu.  Cały dzień interesują mnie wtedy sprawy duchowe bardziej niż inne i szukam ich. Słucham Boga, często nie mówię nic poza tym, jak bardzo Go kocham – cieszę się samym przebywaniem. I to zmienia.
W przeszłości podczas postu dużo studiowałam Biblii, szukałam tam wskazówek, słuchałam muzyki, która „pomagała” mi wczuć się w wyjątkowość tego dnia.

Jeśli nie wytrzymasz i zjesz coś, czego nie planowałeś/aś ,nie katuj się poczuciem winy czy złością. Skup się całkowicie na relacji z Bogiem – niech to będzie Wasza chwila we dwoje.

Nieważne na jakim etapie drogi z Jah teraz jesteś; czy na początku, gdy nie wiesz, jak >to działa< czy gdzieś w środku, a może pościsz rutynowo, bo tak Cię nauczono, może chcesz coś wyprosić, „przekonać” Boga. Spróbuj pościć z jednym tekstem na ustach i w duchu:

Ojcze, chcę takiego wzrostu duchowego, jakiego Ty dla mnie chcesz. Pragnę poznawać Twoje serce.

Wiesz, że nic innego nie musisz Bogu mówić? To naprawdę wystarczy. Będzie się działo :- )

O poście w tekstach Biblijnych jeszcze tu:
Mateusz 6,16-18.
Izajasza 58,2-9

Pościsz czasami? Jeśli tak, czym post jest dla Ciebie? Jakie widzisz korzyści?

Bless you all!

 

 

 

 

 

 

 

 

  • Przez długie lata KK nakazywał niejedzenia mięsa w każdy piątek. Jeden dzień na siedem w tygodniu. Och,ile osób z tym miało problem,że jak to tak? Bo akurat w ten jeden dzień musieli. Znieśli. Choć nie do końca się z tym zgadzam ; staram się osobiście nie spożywać mięsa w piątek. Post jest naprawdę dla ludzi,nawet ten ścisły,trzeba tylko chcieć i używać głowy. Bez sensu jest głodówka całkowita i potem padanie jak mucha w kościele (np.Wielki Piątek). Mądry post,ładnie wszystko wyjaśnia. Pozdrawiam.

    • Jako że mięso jadam może raz w tygodniu, nie byłoby to dla mnie żadnym problemem :)) Osobiście nie jestem za narzucaniem komukolwiek czegokolwiek. Post powinien być bardzo osobistą decyzją z potrzeby duszy i w dowolnej formie.
      Dzięki za budujące słowa :)

  • U siebie zauważyłam taką prawidłowość, że gdy odstawiłam całą sklepową przetworzoną żywność to mój organizm zupełnie inaczej reagował. Nie miałam napadów wilczego głodu, lepiej się wysypiałam, miałam więcej energii, nie odczuwałam znużenia po całym dniu pracy. Nie mówię o innych rzeczach – moje włosy odżyły, twarz się rozpromieniła. W trakcie postu dzięki temu nie odczuwam zmęczenia itp. Naturalne odżywianie sprawia że moje ciało i moja dusza lepiej się dogadują:)

  • Aneta Zajac

    Ja chyba nigdy świadomie nie pościłam. Pamiętam tylko niejedzenie mięsa w Wielkim Tygodniu czy w wigilię, jak byłam dzieckiem. Ale to było oczywiste, narzucone przez rodziców. Potem już nie czułam takiej potrzeby, ale z ciekawością obserwowałam coroczny post moich koleżanek ze studiów. One były mocno wierzące i np. w okresie wielkiego postu przez 40 dni porzucały Facebooka albo robiły coś w tym stylu. Właśnie po to, by mieć więcej czasu na dostrzeżenie innych rzeczy, być może na spotkanie z Bogiem.

  • Paulina

    Interesujące podejście do tematu :)

  • Masz ogromną rację twierdząc, że nałóg jedzenia (który tak mało ludzi wciąż dostrzega) to poważny problem. Niestety, nie jemy żeby żyć, a często żyjemy dla jedzenia, kompletnie nie słuchając swojego ciała. Mnie zrozumienie tego zajęło 24 lata, dopiero od niedawna się opamiętałam i przestałam karmić swoje ego każdą zachcianką jedząc, kiedy w ogóle nie byłam głodna! Teraz bardzo często poszczę (aczkolwiek z innych powodów) i jem jedynie jeden posiłek dziennie, co bardzo otwiera umysł i pomaga nad sobą pracować.

    • Rzeczywiście przeszłaś ogromną zmianę w…świadomości. Jeden posiłek dziennie…. znam takich :) Ale sama bym chyba nie dała rady. Zgadzam się jednak, że im mniej się człowiek skupia na jedzeniu tym bardziej otwiera umysł (i ducha też) na inne rzeczy.

  • elka

    Post to i ważny element mojego życia, sposób oczyszczenia, który daje mi spokój i ukojenie.

  • Angelika Ziętek

    Ja poszcze w ten sposób, że nie jem w piątek mięsa. Nie wiem czy taki post jest konieczny żeby być blisko Boga. Ja czuję, że jestem isko niego kiedy po prostu się modlę. Podziwiam Cie jednak za wytrwałość. Pozdrawiam,

    http://www.naturalnieandzia.blog.pl

    • Dzięki, ale nie ma za co podziwiać :) Gdybym nie chciała, to bym nie pościła- ba, jeśli nie chcę, to nie poszczę i nie czuję się z tym gorzej :)