Polskie tabu czyli o czym nie chcemy mówić?

Tabu istnieje w każdej kulturze. To taka zmowa milczenia, która nakazuje siedzieć cicho w danej sprawie lub pewnych rzeczy nie robić. Z różnych powodów: czyichś interesów, wstydu, potrzeby kontroli, powodów religijnych, społecznych.
Tabu istnieje również bardzo indywidualnie; mam koleżanki, które nie mówią o swoich nadkilogramach – wiedzą, że jest ich za dużo i że powinny dla swojego zdrowia, schudnąć, ale nie mają na tyle zacięcia – więc problem staje się dodatkowo tabu.
Dla jednego z moich znajomych tabu jest jego praca – ma pewne problemy w związku z nią i nie znosi, gdy ktoś go pyta Czym się zajmujesz?  Dane narody mają też swoje tabu;  dla Greków taką zagwozdką jest wojna domowa (1946-49) , kremacja zwłok, czy bezpłodność jednego z partnerów.
A co jest tabu w Polsce? Na przykład:

Choroba

Na ten aspekt zwróciły mi uwagę 3 osoby w krótkim odstępie czasu. Pierwsza była moja teściowa, którą zaatakowało raczysko. Moja teściowa jest osobą niezwykle kontaktową, rozmawia z ludźmi gdziekolwiek się pojawi i jeżdżąc na radioterapię ze zdumieniem zauważyła, że ludzie, którzy byli przecież w identycznej sytuacji, czekali na to samo! nie mówią o swoim stanie. Spuszczają głowę, mają problem, żeby powiedzieć, ile jeszcze przed nimi zabiegów. Stają się bardzo poważni i smutni. I stają się świętymi krowami dla swoich bliskich.
Moja teściowa zaczęła tych ludzi otwierać; mówić jak jest, po prostu; najpierw o sobie. Ludzie zaczęli mówić i zaczęło im z serc spadać…mnóstwo kamieni.

Inną historię opowiedział mi przyjaciel. Gościli z żoną u siebie znajomego geja, nazwijmy go Jose. Po kilku dniach pobytu Jose nie przypominał człowieka, a raczej zombie. Jego brat , z którym podróżował, powiedział, że Jose cierpi na borderline i ostatni zawód miłosny wpłynął na jego samopoczucie. Odmawiał wizyty u lekarza. Kilka dni później, po powrocie, mój znajomy dowiedział się, że Jose popełnił samobójstwo. Po czasie okazało się, że nie borderline, a schizofrenia i nie zawód miłosny, a zaprzestanie przyjmowania leków. Nie homoseksualizm był tabu, a schizofrenia!
Historia ze schizofrenią zdarzyła się też moim koleżankom, których współlokatorka zaczęła dziwnie się zachowywać ; nie wiedząc, co dalej robić, skontaktowały się z jej rodzicami. I dopiero wtedy, podstawieni pod ścianą, przyznali, że A. cierpi na schizofrenię. To jednak nie był problem – w obu przypadkach problemem było zaprzestanie przyjmowania leków.

Choroby nikt nie wybiera. To się po prostu dzieje. Im człowiek bardziej świadomy, tym  może mieć większą kontrolę, a nawet pomagać innym, którzy na przykład dopiero są na początku swojej nowej drogi.

 

Śmierć

 

Ludzie panicznie boją się tego słowa. Tak bardzo, że odwlekają sporządzenie testamentu, traktując to jako zły znak, lub przywoływanie nieszczęścia. Tymczasem odejście dotyczy każdego z nas; w dowolnym czasie, okolicznościach. Znałam człowieka, który uważał się za nieśmiertelnego, boga na ziemi. Kilka tygodni temu pozostawił w kłopocie rodzinę, którą czekają liczne wycieczki po sądach.

Ludzie mają też problem z mówieniem dzieciom o śmierci. Gdy dziecko pyta, co się dzieje teraz ze zmarłą babcią, rodzice i dziadkowie cykają ustami po czym po chwili mówią „Babcia jest na chmurce”. Okej, to jest jakieś wytłumaczenie, ale to takie trochę na odczep się, a temat jednak kluczowy.  Bo dziś jest babcia,  a jutro może być rodzic. O tym, jak można rozmawiać z dziećmi o śmierci, już wkrótce.

Warto wiedzieć, że rozmawiając o śmierci, nie ściągniemy jej przedwcześnie.

Aborcja

W ogniu batalii o prawo do aborcji, Maria Czubaszek wydaje się być – jak sama powiedziała – jedyną Polką, która usunęła ciążę. Bardzo mi się to stwierdzenie podoba, bo zaprzecza wszechobecnej hipokryzji. Tymczasem: w zeszłym roku legalnych aborcji wykonano 1812, a nielegalnych?  Tylko w jednej klinice zagranicą (zatem nie liczę innych zagranicą i podziemia aborcyjnego w Polsce) to 1,000 kobiet. Lekarz wykonujący aborcję Polkom mówi, że kilka lat temu było ich 3 razy mniej, a dziś chętnych jest znacznie więcej niż te 1,000, które przyjeżdża.

 

Te z Wadowic zawsze najbardziej skrępowane, że są z miasta Polaka papieża, taki grzech.

Przyjeżdża sporo młodziutkich, nawet 14-letnich. Matki je przywożą. Ale też dużo jest starszych, ustawionych: jakaś ma ważną funkcję w banku, inna własną firmę, są aktorki, dziennikarki.

(Dr Rudziński, Newsweek)

 

Jeśli chodzi o religijność, to większość jest bardzo wierząca. Niemal co trzecia z tych, które przerwały, chodzi do kościoła nawet kilka razy w tygodniu.  (Newsweek)

 

– Doszło do tego, że prawo sobie, a życie sobie. Tak to jest, gdy tworzy się przepisy, które wykraczają poza ramy państwa świeckiego. Wtedy te przepisy wiszą w obłokach – mówi Marek Balicki, były minister zdrowia w lewicowych rządach. Od dawna nie wierzy w oficjalne statystyki. (Newsweek)

Seks ludzi młodych

O tym, że wychowanie seksualne w Polsce kuleje, wiedzą wszyscy. Nie winię za to szkoły – moim zdaniem, to nie jej rola, tylko rodziców. A ci…..naprawdę do dziś są skłonni powiedzieć 12-latkowi, że dzieci można znaleźć w kapuście. Wykształcone, niby światłe pokolenie, , jednak mało którzy rodzice rozmawiają z dziećmi otwarcie, co dzieje się z ciałem, fizjologią człowieka. Temat współżycia nastoletniego człowieka czy antykoncepcji omijają szerokim łukiem. Żeby nie wywołać wilka z lasu?  … a wilk tuż :- )
Zatem: Tak jak było kiedyś, że nastolatki pisały do Bravo z pytaniami czy od całowania mogły zajść w ciążę, tak do dziś pytają, na przeróżnych forach, czy można zajść w ciążę przez ubranie. dodatkowo straszone na lekcjach religii ….całkowicie zdezorientowane. Chwała grupie Ponton.

Seks ludzi starych

Czyli po 40 roku życia. Tak, drodzy rodzice nie-edukujący: kij ma dwa końce :- ) Tak, jak wam trudno znieść myśl o tym, że wasi rodzice lat 70.wzwyż mogliby uprawiać seks i mieć z tego frajdę, tak i wasze dzieci mówią o waszym seksie z pogardą i odrazą. Dlaczego seks wbijamy w ramy wieku? i najpierw odbieramy go innym, a potem…dajemy odbierać sobie?

Depresja

Depresja też podchodzi pod choroby, wiem. Ale chciałabym poświęcić jej szczególną uwagę, bo dotyczy całej masy ludzi w Polsce! Kiepsko sobie z nią radzą kobiety, a jeszcze gorzej mężczyźni. Mój kolega, który cierpiał na depresję, przyznał: Od faceta społeczeństwo oczekuje, że zawsze będzie silny, nie będzie się rozklejał. A mnie do szału doprowadzało, gdy kolejna osoba mówiła mi Po prostu weź się w garść. Człowiek z depresją NIE POTRAFI się wziąć w garść!

Ludzie z depresją, mówcie, jak się czujecie, mówcie, co możemy dla Was zrobić!

 

Pieniądze

To zwróciło moją uwagę, porównując brytyjskie ogłoszenia o pracę z polskimi. Polskie są zupełnie zawoalowane: praca taka a taka….zadzwonić, wysłać CV ze wszystkimi danymi.
A skąd ja mam wiedzieć, czy mam ochotę wykonywać pracę, czy mi się to OPŁACA? Nie oszukujmy się, pracujemy, żeby mieć na chleb. Nie mam ochoty bawić się w romantyczne podchody, chcę od razy wiedzieć, ile zarobię. To JA chcę zdecydować czy przyjmę tę ofertę, a nie czekać, aż pracodawca się zdecyduje do mnie zadzwonić – ewentualnie.
Jest jakiś problem z mówieniem o pieniądzach w naszym kraju – i rząd ukrywa liczby (no, chyba, że mowa o sumie tego kolosalnego długu, który każdy z nas ma ;- ) ) i gminy, co i na co idzie – dla mnie jest jasne, że ….nie wszystko jest jasne.
I takie podchody w kwestii finansowej sprawiają, że pracownicy nie mówią otwarcie jakie kwoty ich interesują, jest wiele niedopowiedzianych spraw, a wiele żon ukrywa prawdziwe ceny nowych ciuchów. Wielu ludzi nie zna też wartości swojej pracy.

 

Tajemnica wiary

Tajemnica wiary nie musi być tajemnicą, jeśli zainteresowany ma relację z Jah.
Bo nie ma nic ukrytego, co by nie wyszło na jaw, ani tajnego, co by nie stało się wiadome. (Łk 12,2)
Fajnie, jeśli to jest coś, na co czekamy, bo wiemy, że Jah w swojej miłości do nas chce nam coś objawić w swoim czasie- bo nie musi niczego ukrywać. Gorzej, gdy człowiek w imieniu Boga czuje się w obowiązku zakryć coś przed innymi.

Dotyczy to także postrzegania ludzi wierzących, dla których ten temat nie jest tabu; jeśli otwarcie mówię, że wierzę Bogu i że jest dla mnie ważne Jego Słowo- ludzie (co ciekawe, tylko ci, którzy deklarują się jako katolicy) od razu biorą mnie za:  a) świadka jehowy  b) w przeszłości gdy nie miałam dredów pytali czy wstępuję do zakonu.
A tymczasem…ja nic z tych rzeczy :)
Tak namąciła ludziom w głowach >tajemnica wiary<  :- )

 

Tabu niestety hołduje hipokryzji; sprawia, że sądzimy, iż pewne rzeczy nie istnieją. A tymczasem my po prostu o nich tylko nie mówimy.
Tabu sprawia, że skazujemy innych (np. dzieci) na życie w szemranym świecie pół-prawd i wielu mitów. Sprawia, że mamy dystans do siebie nawzajem, trzyma nas często daleko od pomocy i sprawia, że czujemy się pępkiem świata, uwięzieni w swoim świętym nietykalnym.  Tymczasem, moglibyśmy wyjść do świata, przełamywać stereotypy i pomagać innym!

Tabu nie sprawia, że musimy się zgadzać z danym tematem, być jego orędownikiem. Odkrycie tabu natomiast sprawia, że nie jesteśmy hipokrytami, udającymi, że sprawy nie ma. I że jesteśmy empatyczni, że realnie zależy nam na drugim człowieku/ istocie, nawet jeśli nie znamy jego historii.
Im więcej będziemy mówić o danym problemie, tym bardziej będzie on widoczny, tym bardziej ludzie cierpiący będą wychodzić wreszcie z cienia, nie będą się czuli opuszczeni, sami. Po prostu świat będzie lepszy.
Wystarczy spojrzeć, jak wiele dało odkrycie tabu molestowania seksualnego- jak wiele osób, w tym znanych, ujawniło się, zrzuciło z siebie nie tylko ciężar, ale i często poczucie winy – bo ona jest podsycana przez tabu!
Ludzie, którzy pokonali swoje tabu, są dzisiaj najczęściej tymi po drugiej stronie, którzy wspierają; przewodzą grupom AA czy narkomanów.
Warto się uwalniać!

Czy jest jeszcze jakieś znane Wam tabu, o którym warto wspomnieć , a właściwie: o czym warto MÓWIĆ GŁOŚNO….coraz głośniej….?

 

 

 

  • http://marcelka-fashion.blogspot.com/ Maria Smolarek-Wilińska

    Świetnie ujęłaś ten temat, niestety u nas wciąż wiele tematów to tabu, o których boimy się mówić, a przecież nie tak to powinno wyglądać…

    • http://motyw-kobiety.miejsce-akcji.pl Motyw Kobiety

      Na pewno otwartość w danych tematach pomaga w szybszym i skuteczniejszym rozwiązywaniu problemów w ich zakresie – bo nagle przestaje się tworzyć mity (które to się zawsze wyolbrzymia) a staje oko w oko z prawdą. Ale ponoć ludzie nie cierpią prawdy :)

  • http://malinowyskarbiec.blogspot.com/ jo-jo-a

    Dla większości facetów temat okresu jest bardzo i to bardzo niewygodny/odrażający :P Wiedzą że jest i tyle, nie chcą słyszeć tego jak Cie boli, że czujesz się jak „kran dla wampirów”. Najchętniej by udawali, że czegoś takiego nie ma. Oczywiście nie chodzi mi o to że mają podejść do kobiety i pytać „jak tam Twój okres? obfity?”, tylko no nie uznawać tego za nie wiadomo jak obrzydliwy temat.

    • http://motyw-kobiety.miejsce-akcji.pl Motyw Kobiety

      Wiem, że teraz to stał się temat na czasie. Tylko za bardzo nie wiem, jak to miałoby w praktyce wyglądać?