Film tygodnia: Śląsk, tyle że francuski.

Film, który dziś dla Was mam skutecznie poprawi Wam humor –i to jeszcze przed północą! Bo czy północ jest zła?!

Tak sądzą wszyscy południowcy ; wyobrażają sobie północ jako krainę zbitą lodem, w której nie ma warunków do życia dla homo sapiens, a cyborgi, które tam mieszkają, to w rzeczywistości prostacy posługujący się językiem, którego nikt poza nimi nie rozumie.
Wyjątkiem nie jest Philippe; pracownik poczty. Już miał wygrzewać się na Lazurowym Wybrzeżu, już wszyscy mieli być szczęśliwi, gdy los sprawił, iż w delegację, a właściwie w ramach kary za oszustwo,  zafundowano mu zsyłkę na północ kraju. Tak – zsyłkę, nie przeniesienie, bo w mniemaniu każdego, kto stamtąd nie jest, wyjazd na północ to zsyłka.
Już w pierwszych minutach wjazdu do Bergues Philippe przekonuje się, że tak, oto jest miejsce na Ziemi, o którym zapomniał Bóg.
Philippe jedzie sam; w Prowansji zostawia chorą na depresję żonę i synka.   Ale zaraz….
Północ miała być karą, a tu na miejscu okazuje się, że żyć się w Bergues da i to całkiem sensownie, a jego mieszkańcy, choć biegle władający szeti  , są sympatyczni i pomocni.
Philippe stara się przekonać o tym żonę, z którą widuje się co 2 tygodnie, ale ta mu nie wierzy, twierdząc, że mąż kłamie, by jej nie martwić. Philippe żyje więc w kłamstwie; przez 2 tygodnie świetnie się bawi w Bergues, po czym wraca do domu, do żony, która w końcu ma w życiu cel: wspierać męża w trudnych chwilach spędzonych na północy kraju. Philippe postanawia nie zmieniać tego stanu rzeczy widząc, jak stan Julie poprawia się.
Aż pewnego dnia Julie postanawia odwiedzić go na północy. I tu zaczyna się prawdziwa komedia, gra pozorów całego miasteczka! Musicie to zobaczyć koniecznie! Może przed północą, może po, w każdym razie „Jeszcze dalej niż północ” (2008).

Ode mnie:   Francuskie komedie zwykle są udane. Ta nie jest niechlubnym wyjątkiem :- ) Moją ulubioną sceną jest ta, gdy Philippe postanawia położyć kres pijaństwu Antoine’a w pracy, który to ma tak słabą wolę, że nie odmawia kieliszka nikomu, gdy rozwozi przesyłki. Philippe jako zatroskany przełożony Antoine’a postanawia towarzyszyć mu podczas dostarczania przesyłek.

Bergues przypomina mi małe śląskie miasto.
A tak swoją drogą, zastanawiam się, jak długo myślał lektor zanim przełożył szeti na polski? Zobaczcie co z tego wyszło  :- D

264_1

  • Bardzo sympatyczny film. Oglądałem kilka razy. Bardzo lubię kino francuskie, szkoda, że i ono coraz częściej małpuje Hollywood :(

  • Zachęciłaś nas. Nie wiemy, czy zdążymy przed północą, ale po północy ten film też będzie idealny. Coś czujemy, że będzie niezwykle prawdziwy. Przecież gra pozorów często towarzyszy nam na co dzień.

    • Iwona

      Nooo ciekawie to skomentowałyście: „Gra pozorów towarzyszy nam na co dzień” – w filmie natomiast widać, kto udaje, a kto nie. I pozornie ci, co może powinni udawać, pozostają sobą .