Włosy pokręcone – jak o nie dbać

Mam kręcone włosy. Oto wyznanie. Moje włosy zaczęły się nieśmiało kręcić, gdy miałam 9 lat, a potem było już tylko gorzej. Tak mi się przynajmniej wydawało.

Przez lata walczyłam z „pokręceniem” moich włosów; z uporem maniaka prostowałam je prostownicą, używałam sporo żelu, by jak najbardziej je wyprostować, rozjaśniałam i wierzyłam, że pewnego dnia uzyskam upragniony efekt. Tak naprawdę, pogrążałam swoje włosy coraz bardziej.

 

Wkurzona, zmęczona tym czymś na głowie, w końcu zaplotłam dredloki (TUTAJ i TU) i przez kilka lat miałam święty spokój! Moje włosy przestały mnie interesować, widywałam je w całej „okazałości” (to sarkazm) raz na kilka tygodni, gdy przeplatałam dredy. I paradoksalnie, chyba właśnie tego potrzebowały!
Rok temu w marcu rozplotłam dredloki , pragnąc kolejnej zmiany i poszłam do fryzjera. Fryzjerka stwierdziła, że mam …. Całkiem zdrowe włosy, nic tylko o nie dbać.
Zaczęłam świadomą pielęgnację. Tak naprawdę na etapie zapisywania się do fryzjera. I to jest pierwsza rzecz, którą radziłabym każdej osobie o mniej lub bardziej kręconych włosach (wielkość skrętu nie ma znaczenia!)  – zapytać jeszcze na etapie rozmowy telefonicznej, czy dany fryzjer zna się na kręconych włosach!
Okazuje się – gdy zaczęłam badać temat – że wcale nie tak wielu fryzjerów wie, co robić z lokami! Dlaczego to jest ważne?
Kręcone włosy potrzebują zupełnie innego obcięcia niż włosy proste! No i ja przez lata byłam źle obcinana, przez co włosy nie chciały mi się układać. Fryzjerzy obcinali moje loki, jakby były prostymi włosami. Błąd.
I tę sprawę naprawdę warto ustalić przed wizytą w salonie, zamiast liczyć na cud. To nie obciach, zapytać.

 

 

….po kilku dniach oglądania filmików na temat świadomej pielęgnacji włosów, oczy chciały wyjść mi z orbit, miałam wrażenie, że wszystkie obecne sprawy na świecie kręcą się wokół włosów. Ale czegom się dowiedziała, to moje! I tak zaczęłam wdrażać małe zmiany, które przyniosły duże efekty. Oto one:

 – nie suszę włosów suszarką (a jeśli już wyjątkowo, tylko chłodnym powietrzem + dyfuzor)
– nie traktuję mokrych włosów ręcznikiem, nie wycieram włosów tylko odciskam z nich wodę.
– prawie zawsze myję włosy systemem OMO (patrz: zasoby YT)
– nie myję ich w gorącej wodzie, tylko letniej
– wybieram odżywki, maski, szampon, kosmetyki do pielęgnacji  włosów kręconych (kosmetyki Cruelty Free – to priorytet)
– nie używam prostownicy
– nie rozczesuję włosów niczym poza palcami, (samą górę włosów, by je nieco podnieść, ewentualnie giętkim grzebieniem z  szeroko rozstawionymi zębami)
– czasem olejuję włosy

 

Po zastosowaniu tych właściwie prostych prawd, moje włosy uzyskały skręt jakiego nie miały przedtem. Ale i tak byłam tak niepocieszona, że …. znów zaplotłam dredloki, bo dredlok dobry na wszystko! No prawie.
A w październiku 2020 postanowiłam znów je rozpleść na dłuższy czas i….włosy rozjaśnić! Wcześniej nie farbowałam ich kilka lat. Teraz (jestem 1 dzień po wizycie u fryzjera)  znów wracam do naturalnego koloru; moje włosy naprawdę sporo podrosły – od czasu do czasu sama je minimalnie podcinam najprostszymi nożyczkami fryzjerskimi (100 zł).

Bywa tak, że włosy mają kiepski dzień, po prostu nie chcą wydać żadnego sensownego skrętu. Można im pomóc, np. zapleść na noc na suche włosy warkocze – potrójne (klasyczne) lub podwójne („plecionka” – po prostu bierzemy dwie części włosów zamiast trzech i przeplatamy, wiążąc na końcu gumką – jaki jest efekt widać na zdjęciu głównym)

Czujesz się zagubiona w sprawie loków? Wstąp do grupy na FB Curly Girls. Polecam Ci też kanały na YT dotyczące kręconych włosów.

 

 

Czego nie warto robić przy włosach kręconych, by wyglądały dobrze, a jeśli robić, to świadomie

 

 

 

Prócz tych wymienionych wcześniej rzeczy, dodałabym jeszcze:

– nieużywanie płukanek; nic tak nie eliminuje żółtych tudzież zielonych od rozjaśniania włosów jak płukanka srebrzysta (różowa też jest świetna)  ale…. niestety bardzo źle wpływa na kondycję włosów. Moje rozjaśniane włosy stawały się jedną wielką kupą siana – nie mogłam w ogóle ich rozczesać, nawet palcami, dlatego ostatecznie używałam płukanki  PRZED nałożeniem maski. I to było OK.

– nierozjaśnianie włosów; włosy kręcone mają to do siebie, że są zazwyczaj bardziej suche, puszące się i średnio lub wysokoporowate (odsyłam do zasobów Internetu…) a rozjaśniane tylko potęguje wymienione tu cechy. Niestety! Bardzo chciałam mieć znów jasnoblond włosy – jednak te kilka miesięcy (5) pokazały, że ja już chyba nie chcę się męczyć; z przeznaczeniem nie wygrasz. Wracam do naturalnego (ciemnoblond)  koloru, który będę jedynie przeplatać jaśniejszymi refleksami.

 

– ochrona przed słońcem i solą – nigdy nie miałam tak sfatygowanych (w dodatku mocno rozjaśnionych…), przeoranych przez klimat włosy, jak po kilkumiesięcznym pobycie w Grecji…. Szkoda, że wtedy nie poznałam tej wiedzy tajemnej dotyczącej pielęgnacji!

– ograniczenie kosmetyków do stylizacji włosów, typu pianki, lakiery; warto postawić na te naturalne (np. tak zwany „glutek” z siemienia lnianego, robiony w domu) i konieczne na te do włosów kręconych. Ja nie używałam niczego, poza serum z Marion i czasem żelu aloesowego.

– rezygnację z kosmetyków z silikonami, gdyż te je tylko oblepiają, a „zdrowy” lśniący wygląd jest pozorny

 

 

 

Jak widać, rozjaśnianie zmienia strukturę włosa; włosów jest więcej (przez otwarte łuski) ale z czasem, skręt jest zwykle mniejszy (zwłaszcza gdy włosy są coraz dłuższe) a kręcone włosy potrafią plątać się niemiłosiernie, po każdym umyciu. Moje obecne zdjęcie, świeże, z dziś – znajdziesz na Instagramie @Motyw_kobiety

 

 

Przyznać się, która z Was – właścicielek kręconych włosów, od lat walczy z tym zjawiskiem natury? :- ) Czy może zaakceptowałyście sprawę i postawiłyście na świadomą pielęgnację? Jeśli tak, czym ona dla Was jest? Jakich produktów używacie?