Sexy kobieta

Szłam przez środek galerii handlowej i wtedy zobaczyłam ją: wysoką blondynkę w butach na obcasie, w których zdawała się nie chadzać zbyt często. Już z daleka widziałam rąbek jej czerwonego stanika – wystawał z przylegającego do ciała topu na cienkich ramiączkach. Patrząc na jej spódniczkę, od razu pomyślałam o wszystkich tenisistkach  –  przy niej prezentowały się niczym zakonnice. 
Dostrzegłam na jej twarzy pewność siebie, a nawet dumę. Widziałam ludzi raz po raz oglądających się za nią gdy przechodziła, ukradkiem podziwiając się w witrynach sklepowych. Miałam ochotę podbiec do niej, złapać za ramię i … objąć z czułością, mówiąc:
– Kochana, za kilkanaście lat naprawdę pokochasz kobietę, którą widzisz w tej witrynie.
– A ty skąd to wiesz?!
– Bo jestem tobą z przyszłości – odparłabym.

 

Wolisz posłuchać? KLIK

 

 

Gdybym zapytała tamtą mnie, czy uważa się za kobietę piękną, spojrzałaby na mnie z niemym ty tak na serio?!  Spojrzałaby po sobie kwitując : jest OK!

– Ale nie, ja nie pytam czy czujesz się sexy, tylko czy czujesz się piękna.

– To jedno i to samo – odrzekłoby moje dwudziestoletnie lustrzane odbicie. A po powrocie do domu, zmyciu makijażu, pozbyciu się obcasów, w których nawet nie powinna była chodzić, założeniu piżamy, z niechęcią odkryłaby, że żadna kobieta nigdy tak do końca siebie nie zaakceptuje, że to po prostu niemożliwe – że kobieta, jeśli nie jest Cindy Crawford albo Heidi Klum, jest skazana na wieczną walkę z samą sobą.
To kłamstwo, ale wyjaśnimy je później. Skupmy się na byciu

 

 

Sexy

 

 

 

Trzy kobiety powiedziały mi, że nigdy nie czuły się piękne , że czasem czuły się sexy, ale nigdy piękne. Tymczasem seksowność  to nic innego jak strategia reprodukcyjna.

 

 

Mężczyźni, jak wyjaśnia biolog ewolucyjny Bret Weinstein, korzystają z kilku opcji reprodukcji. Pomińmy pierwszy, niechlubny (gwałt) i mamy kolejny: związek monogamiczny, w którym mężczyzna inwestuje środki i energię na wspólne wychowanie potomstwa.
Kolejną opcją jest  ta, która nie jest pożądana przez kobietę, ale idealna dla mężczyzny: zapłodnienie partnerki = sprowadzenie na świat potomstwa, które ona wychowa = przejdzie cały trud rodzicielstwa sama, bez jego dużego udziału. Zatem kobieta, aby zachęcić potencjalnego mężczyznę, używa szybkiego i skutecznego sposobu – seksowności. Tylko cena, którą ponosiła kobieta seksowna zawsze była wysoka: samotne macierzyństwo.

 

Jednak od tamtego czasu kilka rzeczy się zmieniło – jedną z takich rewolucji było wynalezienie pigułki antykoncepcyjnej, która pozwoliła kobiecie przejąć kontrolę nad swoim życiem płciowym, ale mentalnie  nie zmieniła zbyt wiele; jak świat stary, mężczyźni nadal zwracają uwagę na pewne cechy wyglądu kobiety, które – zdają sobie z tego sprawę lub nie – mówią im o płodności kobiety, a kobiety bardzo o te właśnie cechy zabiegają i – zdają sobie z tego sprawę lub nie – przekazują informacje na temat swojej reprodukcyjnej gotowości.

Ale mówią i  – a może przede wszystkim –  o czymś innym.  Tak, jak anoreksja czy bulimia przekazują wiadomość podprogową, tak eksponowanie swojego ciała, chęć bycia obiektem pożądania – również. Zazwyczaj to jedna z tych informacji:

– nie mam relacji z ojcem / ojciec nie jest moim autorytetem
– byłam wykorzystywana seksualnie, doświadczyłam nadużycia na tle seksualnym

 

Zatem gdy widzę dziewczyny, które za wszelką cenę chcą być sexy,  chcą przyciągać wyglądem – często przerysowanym, mam ochotę powiedzieć każdej z nich:  ktoś kiedyś cię zranił, ale to wszystko jest do przewalczenia. Dziś jestem pełna zrozumienia dla nich,  bo też kiedyś taka byłam; nieszczęśliwą dziewczyną, która sądzi, że wszystko ma pod kontrolą tak długo, jak podoba się innym.

 

 

Wolałabyś być piękna czy seksowna?

 

 

 

Pamiętacie te infantylne pytania z dzieciństwa: gdyby dał ci ktoś wybór, chciałabyś być piękna, ale głupia, czy mądra i brzydka? Naprawdę się wahałam jako dziecko. Dziś odpowiedziałabym, że chciałabym być mądra – bo wtedy wiedziałabym też, że jestem piękna i czym to piękno naprawdę jest, jak je rozpoznać i nieść przez życie.
Seksowność przemija z wiekiem, piękno może trwać aż do śmierci.

 

 

Piękna kobieta – trudno o taką?

 

 

Kobieta jest zaprojektowana do bycia piękną, otaczania się pięknem i roztaczania piękna.  Kropka. Mówiłam już, że po hebrajsku słowo dobry oznacza to samo co piękny? Trudno się z tym nie zgodzić – to, co jest prawdziwie piękne jest jednocześnie dobre, a to co jest dobre od razu staje się piękne. Ale my pięknem często gardzimy.

 

 

Kobiety deprecjonują się nawzajem (zwalczają „rywalki”) – oceniają pośladki innych kobiet, ich wagę, opaleniznę, makijaż czy usta. Też tak robiłam.
Ewie Chodakowskiej też się nie raz dostało – przeczytałam kiedyś, że usłyszała, iż ma końską twarz. Jestem przekonana, że ją to zabolało, ale ostatecznie obróciła to w żart, a nawet porównała się do konia – że pracuje równie ciężko, jak on.

 

W bajkach też nienawidzi się piękna; macochy prześladują to Kopciuszka, to Królewnę Śnieżkę, piękno przeszkadza temu, co jest złe. Bo piękno i życie pięknem – swoim  i innych – oznacza prawdziwą siłę.

 

Z pięknem walczy(ł) – paradoksalnie – i kościół chrześcijański, hołdując raczej cechom charakteru, cnotom chrześcijańskim zamiast hołubić i to, co zewnętrzne. Zgoda. Ale gdy sięgniemy do Biblii…. wyobraźnia nie potrafi pozostać obojętna na takie obrazy jak :

 

 

A Zasiadający był podobny z wyglądu do jaspisu i do krwawnika,
a tęcza  dokoła tronu – podobna z wyglądu do szmaragdu. (Apokalipsa 4:3)

 

Albo ten:

 

O jak piękna jesteś, przyjaciółko moja,
jak piękna,
oczy twe jak gołębice! (Pieśń nad Pieśniami 1:15)

I dalej

 

O jak piękna jesteś, przyjaciółko moja,
jakże piękna!
Oczy twe jak gołębice
za twoją zasłoną
Włosy twe jak stado kóz
falujące na górach Gileadu.
 Zęby twe jak stado owiec strzyżonych,
gdy wychodzą z kąpieli:
każda z nich ma bliźniaczą,
nie brak żadnej.
Jak wstążeczka purpury wargi twe
i usta twe pełne wdzięku.
Jak okrawek granatu skroń twoja
za twoją zasłoną.
Szyja twoja jak wieża Dawida,
warownie zbudowana;
tysiąc tarcz na niej zawieszono,
wszystką broń walecznych.
Piersi twe jak dwoje koźląt,
bliźniąt gazeli,
co pasą się pośród lilii.
Nim wiatr wieczorny powieje
i znikną cienie,
pójdę ku górze mirry,
ku pagórkowi kadzidła.
Cała piękna jesteś, przyjaciółko moja,
i nie ma w tobie skazy  (Pieśń nad Pieśniami 4, 1-7)

 

 

Widzisz? Piękno zostało stworzone przez Boga. W Biblii czytamy

A Bóg widział, że wszystko, co uczynił, było bardzo …. piękne. (Księga Rodzaju 1:31)

 

 

Nie idźmy w 100 procentach w sapioseksualizm[1] – o którym czytałam niedawno i któremu jakoś po cichu hołdowałam.  Nie szukajmy kolejnych wzorów piękna i definicji, do których będziemy starały się dopasować, bo zwariujemy.
Patrzcie na to: kiedyś mówiło się kobietom „Nie jedz tyle, bo ci tyłek urośnie!” – dziś patrząc na zabiegi posiadania tyłka jak Kardashianki, chyba powinno się mówić z przestrogą: „Jak nie będziesz jadła, nie urośnie ci tyłek!”.

 

 

Świat oczekuje od kobiet piękna – i każda z nas to bardzo dobrze wie. I ta wiedza boli – bo nie wiadomo, czym to piękno właściwie jest i czy jesteśmy wystarczające.
Ale ten sam świat piękno wypaczył, zastępując je modą, powierzchowną seksownością, zastrzykami z botoksem i testosteronu – bo skoro piękno to siła, świat nam wysyła wiadomość: bądź MĘSKĄ pięknością i tak silną jak mężczyzna. Jak nie zwariować? Jak odkryć w sobie to piękno, które jest zamknięte w lochach, w środku nas i w końcu pokochać siebie?  I czy to jest nam w ogóle potrzebne?

 

Wiele kobiet nie rozumie swojego piękna – czuje się zdezorientowana w tym temacie. W końcu zadowala się powierzchownością i o nią walczy. Posłuchajcie tej historii:

 

 

„ (…) biega do kilkunastu kilometrów dziennie. Zwraca uwagę na to, co je (…) A jednak ….kiedy jesteś z nią, twoje serce nie odpoczywa. Jej piękno robi wrażenie, ale nie przyciąga. Powód jest prosty: ona walczy (…) Jej piękno jest wątłe, niepewne. Nie wypływa z jej serca. Sprawia wrażenie wymuszonego, z zewnątrz, narzuconego przez dyscyplinę i strach”  (Stasi Eldredge, Urzekająca)

 

 

Czy znacie takie kobiety? Ja miałam przyjemność taką poznać. Z zawsze perfekcyjnym lookiem, nawet w dresie – chodząca  zasada pt. ładnemu we wszystkim ładnie.  Przed tą dziewczyną otwierały się każde drzwi – a nawet nie musiała się uśmiechać. Mogła okazywać mężczyznom największą obojętność, a oni lgnęli do niej – nawet gdy miała na sobie trampki. Gdy założyła szpilki – nigdy nie słyszała słów „Nie”, „Nie da się”. 
Tym razem to nie o mnie chodzi! – bo gdy ja szłam obok niej, byłam totalnie niewidzialna. Świat widział tylko moją koleżankę – szkoda, że ona nie dogrzebała się do złoży swojego piękna!
Wtedy nie rozumiałam, dlaczego tak atrakcyjna, pożądana przez wszystkich dziewczyna (wtedy na własne oczy zobaczyłam, na jakie wariactwa są w stanie zdobyć się faceci by zaimponować kobiecie!) jest stale smutna, czujna, kontrolująca i sprawia – wcale nic nie robiąc – że i ja tak się zaczynam czuć! …. nie potrafiłam przy niej odpocząć.
„Jej piękno jest wątłe, niepewne. Nie wypływa z jej serca.”

 

 

Czy po zastanowieniu  zgodzisz się, że

 

 

 

„Kobieta prawdziwie piękna proponuje innym wdzięk i przestrzeń do wzrastania. W jej obecności możemy zmniejszyć napięcie i ciśnienie, które tak często ściska za nasze serce. Możemy również wdychać prawdę, że Bóg nas kocha i jest dobry”. (Stasi Eldredge, Urzekająca)

 

 

Ja to odkryłam po latach. Wielu latach.  Ale przyznajcie, zwłaszcza Wy, kobiety, że jest z tym problem. Bo świat uczy nas być przede wszystkim użytecznymi.  Być biblijnymi Martami (kobietami, które stale się krzątają, próbując zadowolić gościa).

 

Tymczasem piękno to obecność (Maria – siostra Marty, która siedzi z Jezusem i słucha Go)  – niekoniecznie ciągłe bycie użytecznym w praktyczny, prozaiczny sposób, jakaś robota do zrobienia. Piękno to otwarcie serca wraz z jego wrażliwością, mądre dawanie światu tego, co w nas najlepsze, dawanie obecności, pozbycie się niepotrzebnej kontroli, dominacji, a  zamiast tego raczej zrównoważone panowanie nad sobą, a ja powiedziałabym: królowanie nad sobą.

 

 

Ja wiem, że to jest trudne w świecie pełnym zranień. Jesteśmy po prostu uczone chronić swoją duszę, ale często same podejmujemy decyzje, które są wbrew naszemu przeznaczeniu (bo go nie znamy) – co skutkuje utratą zaufania do świata, do mężczyzn i jeszcze większy mur obronny. Dlatego na hasła „dawać siebie światu”, „być dla innych” często reagujemy jak jeż; wycofujemy się. Bo nie chcemy znów okazać się naiwne, dobroduszne, głupie.
Piękno łatwo zgasić i najczęściej robi to inna, niedowartościowana kobieta (matka, siostra) albo koledzy w szkole – o tym następnym razem.
Ale my…..

 

 

…..  nie musimy starać się być piękne – piękno jest w nas. Musimy tylko je wydobyć, a raczej pozwolić je  wydobyći robić z niego dobry, wartościowy użytek. Jak?

 

 

„Kobieta staje się piękna gdy wie, że jest prawdziwie kochana”  (Stasi Eldredge)

 

 

Iść do Tego, który jest odpowiedzialny za stworzenie nas właśnie takimi – i Którego to nie zaskakuje, nie załamuje nad nami rąk, ale zachwycasz Go Ty taka jaka już  jesteś. On ma moc ożywić Twoją duszę, wprawić w ruch wszystkie złoża Twojego piękna, które zaczną pracować w środku, wydobywając się i na zewnątrz!  Do Boga. To On zachęcił mnie do napisania tego posta. A to dopiero początek!

 

 

Mam dla Ciebie przekaz:

 

Bóg nie porównuje Cię do żadnej z postaci biblijnych, ani do żadnej innej kobiety, którą kiedykolwiek stworzył. Nigdy nie powie Ci, żebyś starała się być jak Maria – matka Jezusa , Ewa czy dzielna kobieta z przypowieści Salomona.
 On jest tu i teraz, zna Twoje imię i chce wydobyć z Ciebie unikat na miarę Siebie – abyś odbijała Jego chwałę i niosła światu Jego przymioty; piękno, dobroć, mądrość, odwagę, siłę, wolność, wrażliwość, autentyczność, prawdę, i tak dalej. Bo tego świat potrzebuje.
Piękno, które oferuje Bóg to nie Mount Everest. Nie musisz zakasywać rękawów, podejmując walkę , która jest nie do wygrania. Wiele kobiet jest po prostu jak zasypana kopalnia diamentów – trzeba ją poruszyć, zacząć się dogrzebywać do złóż.  I On potrafi to robić najlepiej.

 

To zdecydowanie zmienia perspektywę!  To przyjście po odpowiedź do Niego.
To uwalnia kobietę od bycia zdaną na jakiekolwiek opinie jakiegokolwiek człowieka i – uważam – że czyni ją prawdziwie piękną, pociągająco silną. Silne kobiety z kolei, przyciągają silnych mężczyzn.

 

 

Prawdziwe piękno z czasem nie przemija – ale wzrasta na sile, a z czasem staje się wieczne – jest jedynym przymiotem, które możemy przenieść na drugą stronę – do wieczności. Jedynym.

 

 

Jeśli kiedykolwiek
–  gardziłaś pięknem twierdząc, że do niczego ci ono niepotrzebne
–  wstydziłaś się swojej kobiecości
–  lub nie wiesz właściwie, czym ona jest 
–  chcesz wiedzieć, co dokładnie zrobić, by odkryć w sobie tę kobietę, którą jesteś naprawdę  i jak to wszystko działa

 

Zerkaj tu od czasu do czasu, bo ruszam z tematyką kobiecości. Przenigdy nie sądziłam, że kiedykolwiek poruszę ten temat, ale Bóg położył mi go na sercu, dosłownie chodził za mną powtarzając w kółko to samo – aż zajarzyłam, że właśnie dokonuje we mnie zmiany, jakiej On pragnie i mam się dzielić tym tematem ze wszystkimi kobietami – i przy okazji niektórymi mężczyznami.

 

 

W następnym cyklu kobiecym: Co zabija kobietę w kobiecie i jak się tego pozbyć.

 

 

Nie chcę zatrzymywać Cię dłużej w sieci, niż to konieczne. Jeśli chcesz wiedzieć, kiedy pojawi się kolejny post na Motywie Kobiety, zachęcam Cię do zapisania się na newsletter (dół strony). I jak zawsze, zachęcam do dyskusji, budowania siebie i innych.

 

 

 

[1] Sapioseksualizm to rodzaj preferencji seksualnej, w której pozycję numer jeden zajmuje intelekt. Osoby sapioseksualnej nic tak nie podnieca, jak flirt z… inteligencją partnera. Nie mają znaczenia jego wygląd ani stan portfela. Liczy się tylko to, co ma w głowie. (www.poradnikzdrowie.pl)