Zaczęło się lato. Przez szereg lat, w wieczór przesilenia letniego (Noc Kupały) tradycją było u nas ognisko, przez które skakaliśmy. Mój teść wierzył, że to oczyszcza aurę, a my po prostu lubiliśmy sobie poskakać przez ognisko – zawsze to jakaś adrenalina w monotonnym, dorosłym życiu, zwłaszcza gdy komuś spodnie zajęły się ogniem.
W tym roku początek lata jakoś przeszedł bez echa, choć nie do końca – otworzyliśmy sezon kempingowy i pierwszy dzień lata powitałam tak, jak najbardziej lubię – otwierając rano suwak z namiotu.
Jest to najbardziej magiczny moment w roku. Nie Boże Narodzenie, nawet nie moja ukochana Wielkanoc, nie Nowy Rok i korek od szampana, ale poranek w przyrodzie. To jak podnoszenie kurtyny.
Pamiętam mój pierwszy pobyt na Krecie w 2005, gdy przyjechałam w nocy, do pokoju na wzgórzu, na samym szczycie – gdy rano podniosłam rolety, zobaczyłam tylko dwa odcienie: niebieski i ciemnoniebieski. Zobaczyłam w oddali spokojną, granatową linię, gdzie niebo spotykało się z wodą. Przeżyłam efekt „wow”.
Dziś lubię być częścią tętniącej przyrody; zaraz po otwarciu namiotu wyjść bosą stopą na trawę, uśmiechnąć się do wschodzącego słońca, po prostu być w tej bajce.
Mieszkanie w namiocie ma w sobie coś pierwotnego; jesteś bardzo blisko ziemi i tylko cienki materiał oddziela cię od nieba. Możesz doświadczyć nocnych wędrówek jeża, a czasem lisów i saren. Wszystkie dźwięki się intensyfikują, nic nie oddziela cię od zapachów świata. I deszcz jest bardzo blisko.

Namiot to idealny dom, bo jest w nim cisza. Żadnej buczącej lodówki, przepływającej energii elektrycznej, żadnego światła. Jeśli nocujesz na polach namiotowych to owszem – musisz przygotować się na wszystko: Zenka Martyniuka do pierwszej w nocy, szant na gitarze i pijackich przyśpiewek. Ale gdy już przeżyjesz noc, rano czeka cię aurora, świat dopiero co stworzony.
I jedzenie na campingu smakuje inaczej – jest jakby zdobyczne. Kawa jest lepsza, pomieszana z zapachami tego nowopowstałego świata, pomaga kontemplować nieśpiesznie tę idyllę. Idylla brzmi jak pełen komfort i warto mi uwierzyć, w pozornym dyskomforcie można odnaleźć pełnię komfortu, idyllę właśnie; oto wszystko do siebie pasuje, oto ja – człowiek jestem we właściwym sobie miejscu. Nie oglądam już jaskółek i jerzyków na Youtubie, ale na żywo. Od razu boso wychodzę na trawę, doświadczam łona ziemi.
Wokół mnie ludzie, zupełnie obcy, a jednak tak naprawdę tacy sami jak ja, mający te same potrzeby, podobnie odczuwający temperaturę – choć ludzie około dwudziestki mogą mylić!
Dla nas wszystkich z nas są wschody i zachody słońca – największe bogactwo za darmo. Bo najważniejsze w życiu rzeczy są za darmo.
Zaglądamy sobie na stoliki i widzę, co ludzie z różnych części Polski czy Europy wybierają na śniadanie; dochodzą mnie zapachy innych kaw, świeżych ogórków, pomidorów i mielonek. Inne, poranne rytuały.
Czuję jakąś niemą więź z moimi doraźnymi sąsiadami; jesteśmy tu tylko na chwilę, jedni odjeżdżają wcześniej, inni jeszcze zabawią, a inni właśnie przyjeżdżają, szukając miejsca na namiot; rozeznają się w nowej, mikro rzeczywistości, odkrywają odległość do pryszniców, baru i kuchni. Inni gdzieś dopiero w przyszłości, w drodze – nie zostawiajmy im bałaganu na kwaterze.
Jesteśmy tu wszyscy tylko na chwilę, niezależnie od tego, jakim kto przyjechał samochodem. Każdy z nas potrzebuje namiotu nad głową i wszyscy wiemy, że nie musi być ze złota, ale powinien być praktyczny. Wszystkich nas dzieli na tym wspólnym polu tylko cieniutka ściana, niczym skórka – bo słowo namiot to po grecku „skini”, co nieodłącznie kojarzy się z angielskim „skin” – skórą. Zatem: drugi człowiek jest na odległość cienkiego skrawka, choć czasem tworzymy między sobą mury i mosty.
Pewnego dnia jednak, każdy z nas opuści swój namiot; jedni szybciej, inni później, kolejni dopiero nadejdą i znów spotkamy się ze sobą w jakichś okolicznościach. Niech będą to radosne powitania, wieczne wschody słońca.
„Wiemy bowiem, że jeśli nawet zniszczeje nasz ziemski namiot mieszkania, mamy w niebie budowlę od Boga — dom nie ręką uczyniony, wieczny.”
(Biblia Tysiąclecia)
Chcesz postawić mi kawę? Postaw kawiarkę w tym miejscu. Dzięki.
