Fenomen kina lat 90. Filmy, które warto obejrzeć.

Według wielu moich znajomych, kino lat 90.zarówno amerykańskie jak i polskie było jakieś wyjątkowe. Było po prostu dobre. Ciekawe. Z głębią, a czasem nie – ale zawsze warte obejrzenia. Wtedy był wysyp tzw.klasyków.
Ja lubię filmy z tamtych lat ze względu na ich klimat, muzykę i nieśpieszność.

Filmy, które tu wymienię niekoniecznie należą do moich ulubionych, ale uważam, że warto je zobaczyć – co kto wyciągnie dla siebie, to będzie wyciągnięte :- )

  1. „Dirty Dancing” – rzucam na pierwszy ogień, bo chcę się go już pozbyć. Nie należy do moich faworytów, jest naiwny jak miłość siedmiolatków, ale ponoć ma to coś. Kto chce, niech sprawdzi :- ) Ciekawostka: scenariusz powstał na podstawie prawdziwej historii Żydówki Eleanor Bergstein zwaną Baby przez kręgi tancerzy-amatorów, do których wymykała się nocami będąc na wakacjach w kurorcie z rodzicami. Działo się to w latach 60.a swojego pomysłu na film nie mogła sprzedać jeszcze długo – nikt nie wierzy w sukces takiego scenariusza. Dlaczego odniósł tak niebywały sukces? Ponoć wśród wyrosłych wtedy Terminatorów, Predatorów, Robocopa, potrzebny był film o miłości.
  2. „Co gryzie Gilberta Grape’a” – mogę ten film oglądać na okrągło. Nie ma w nim zawrotnej akcji! Zwyczajne, wręcz nudne życie sennego miasteczka, w którym mieszka rodzina Gilberta (Johnny Depp) . Ale jest Johnny Depp i absolutnie genialna rola 18-letniego wówczas Leonardo Di Caprio, za którą to powinien dostać dwa Oscary.
  3. „Thelma i Louise”– o tym fenomenie pisałam tutaj.
  4. „Terminator 2” – pamiętam go jak dziś :- ) Edward Furlong, który wydawał mi się wówczas wcieleniem rebelianta, facetem z marzeń i snów 12 -latki.
    Ciekawostka: Najdroższa produkcja tamtych czasów. To, co dziś wydaje się oczywiste, proste, wtedy było przełomem w zastosowaniu efektów specjalnych.
    Cóż, ja na zawsze będę pamiętać hasło: Żadnego przeznaczenia, lecz to, co robimy sami dla siebie ;- )
  5. „Tańczący z wilkami” – piękny film o utraconym świecie. Albo inaczej: o świecie, który mógł wyglądać zupełnie inaczej, gdyby biały człowiek nie wkroczył z butami w życie Indian.
  6. „Pulp Fiction” – wiem, co drugi człowiek kocha ten film. A ja do dziś się zastanawiam, co ten, co drugi człowiek w nim widzi :- ) Nie, żebym gardziła! Fajnie się patrzy na legendarną scenę tańca Mii i Vincenta ;- ) a dlaczego warto obejrzeć ten film? Głos mojego męża: Bo jest zajebisty w swej zajebistości!
    Ja: Ale tam nawet nie ma ciekawej fabuły!
    On: Gdddd…ddd..jkbhfslkc ddddo dziś nikt nie wie, co było w tej walizce!!

  7. „Psy” – tym razem produkcja polska. To jest prawdziwe, męskie kino. Nie wiem, czy wcześniej lub później, kiedykolwiek w historii powstał taki film. Nie ma w tym filmie nic ładnego, a jednak w jakiś sposób pociąga. Boguś Linda mi się w nim szalenie podoba – nawet w tej skórzanej kurtce z giełdy ;- )
  8. „Małe kobietki” –również o nim pisałam. Genialny, naprawdę wart obejrzenia. wprowadza w świetny nastrój. O tym, jak młode kobiety próbują odnaleźć swoje miejsce w świecie przy czym Jo March to moja ulubiona postać :- )
  9. „Forrest Gump” tak, to z tego filmu pochodzi sławetny tekst, który do mnie jednak średnio przemawia : Życie jest jak pudełko czekoladek, nigdy nie wiadomo co się wyciągnie.
    Ale również: Głupi ten co głupio robi. Wspaniały klimat Alabamy lat 50.i poczciwy, niezbyt rozgarnięty wg otoczenia Forrest Gump, przyjmujący świat prostolinijnie i….pięknie :- ) I biegnie przez życie niepokonany. Dzisiaj nazwałabym go człowiekiem sukcesu – bo odnosił kolejne sukcesy w życiu bez żadnych oczekiwań, spiny, oszustw – nie oszukiwał nigdy samego siebie.
    Film był również wyzwaniem dla efektów specjalnych. Bo przecież Forrest musiał się przez te kilka lat przemieszczać wśród tych wszystkich znanych postaci historycznych!

    Kiedy byłem dzieckiem, mama nazwała mnie na cześć wielkiego bohatera wojny secesyjnej – generała Nathana Bedforda Forresta. Mówiła, że jesteśmy z nim spokrewnieni. Był założycielem pewnego klubu, zwanego Ku Klux Klanem. Wszyscy przebierali się w peleryny i prześcieradła, i zachowywali się jak zgraja duchów czy coś takiego. Nawet swoje konie przykrywali prześcieradłami. W każdym razie, tak dostałem swoje imię. Imię Forrest miało mi przypominać, że czasami robimy rzeczy, które nie mają sensu. (Forrest Gump)

 

  1. „Buntownik z wyboru” – tak dowiedziałam się, kim jest Matt Damon. Ba, dowiedziałam się też kim jest Ben Affleck! Obie postacie skrajnie różne, obie dobre. Film o genialnym outsiderze, matematyku (oczywiście, polonisty nie nazwaliby genialnym….) ale tak naprawdę to tylko symbol; to film o każdym, kto nie czuje się częścią tego świata, chciałby zamknąć się przed nim na cztery spusty.

 

  1. „Niemoralna propozycja” – nie ukrywam, jeden z moich ulubieńców. Tu go opisałam.

 

  1. „Lista Schindlera” – ten film po raz pierwszy zobaczyłam dopiero kilka lat temu. I dobrze, bo wcześniej na pewno zrobiłby na mnie wrażenie, ale nie zrozumiałabym go należycie. Ten film powinien zobaczyć każdy.

 

  1. „Wywiad z wampirem” – jeden z najlepszych filmów ever. Wampiry z krwi i kości- chciałoby się rzec ;- ) Piękne zdjęcia, muzyka, przejmująca fabuła. Tu go opisałam i tu się zachwyciłam.

 

  1. „Psychopata” – lubi się ktoś bać? Dla mnie, nastolatki był to pierwszy taki film :- ) Oglądałam go kilka razy, za każdym razem obiecując sobie, że już nigdy nie wyjadę z domu.

 

  1. „Gra” – o nim już się rozpisywałam. Z jednej strony uwielbiam filmy z akcją osadzoną na leniwym południu Stanów, z drugiej – stale mnie trzeba czymś zaskakiwać. I ten film więcej niż sprostał :- )

 

  1. „Życie jest piękne” – to ten typ co „Lista Schindlera”. O tym, jak z obozu koncentracyjnego można zrobić zabawę, udawać wojnę i fikcyjne trupy. A wszystko to…dla dziecka. Piękny i przejmujący.

 

  1. „Młodzi gniewni” – gdy to piszę, w moich uszach rozbrzmiewa sountrack, który miałam na kasecie. Rewelacyjny :- ) Sam film, godny uwagi. Michelle Pfeiffer wciela się w rolę byłej marines, nauczycielki dla trudnej młodzieży. Ma być rzeczowo, a jest…. bardzo osobiście, nieprzewidywalnie. Miała tylko uczyć, a zmienia nieco sposób myślenia młodych ludzi na temat swojego życia.

 

  1. „Kruk” – filmweb pisze o nim tak: Rok po śmierci Eric Draven powraca jako anioł zemsty, by pomścić morderstwo swoje oraz ukochanej Shelly. W misji towarzyszy mu czarny kruk, który jest łącznikiem ze światem żywych. A ja nie wiem, czemu mi się ten film podoba. Jest fajny! Tajemniczy przede wszystkim, przesycony symboliką. Ponura ciekawostka: Podczas kręcenia filmu, Brandon Lee, wcielający się w postać głównego bohatera, Erica Dravena, zginął w scenie, która miała fikcyjnie go uśmiercić gdyż w pistolecie znajdywał się przypadkowo prawdziwy nabój.

 

  1. „Sypiając z wrogiem” – to nie romans, a thriller. Laura jest żoną bogatego faceta; życie jak w Madrycie , gdyby jeszcze mąż nie był sadystą chcącym mieć żonę na własność. I żona pewnego dnia się buntuje – cichutko, niepostrzeżenie knuje plan ucieczki i dla tego planu, warto zobaczyć ten film :- ) w roli głównej Julia Roberts.

 

  1. „Speed-  niebezpieczna prędkość” – zawsze z niewiadomych powodów  lubiłam Keanu Reeves’a. Po tym filmie lubiłam go podwójnie :- ) Dzisiaj, patrząc na film z perspektywy czasu opisałabym go tak: pierwszy za to ciekawy atak terroru.  USA, dzień jak co dzień. Po ulicach Waszyngtonu porusza się miejski autobus. Za chwilę okazuje się, że to jeżdżąca bomba, która wybuchnie gdy pojazd zwolni poniżej 50 mil na godzinę (ok.80 km). Jeśli chcecie zobaczyć, co było dalej i jaką role w całej sprawie odegrał boski Keanu, zobaczcie koniecznie ;- )

 

  1. „W sieci” – to gratka. Mamy molestowanie seksualne + ostry mobbing bo sprawa ma miejsce w pracy ALE ofiarą jest żonaty mężczyzna, oprawcą kobieta – szef.

 

  1. „Utalentowany pan Ripley” – i znów Matt Damon i znów…absolutnie porażająca rola. Film ogląda się jak najlepszy thriller, choć rozgrywa się w klimatach słonecznej Italii. Matt Damon, Jude Law, Gwyneth Paltrow, Cate Blanchett…. I intrygi, dramat, thrilleryzm, psychopatyzm…. Polecam!

 

  1. „Przerwana lekcja muzyki” – kolejny klasyk z gwiazdami w rolach głównych: Angelina Jolie, Winona Ryder i nieżyjąca już Brittany Murphy. Akcja toczy się pod koniec lat 60.w zakładzie psychiatrycznym, który „zbiera” same indywidua. Między innymi psychopatkę Lisę, nadwrażliwą Susannę i Daisy wypierającą okrutną prawdę. Razem planują ucieczkę.

 

  1. „Desperado” – o tym filmie można powiedzieć wszystko, co najlepsze. Genialna muzyka (polecam ścieżkę dźwiękową)  nawet Quentin Tarantino zagrał tam epizod ;- ) Bo on i Robert Rodriquez, reżyser filmu, to kumple.

 

  1. „Leon zawodowiec” – jakby ktoś nie pamiętał, Natalie Portman zanim zagrała swoje wielkie role w „Gwiezdnych wojnach” czy „Czarnym Łabędziu” swój debiut miała właśnie w  „Leonie”. Kim był Leon? Zabójcą o nie takim złym sercu, do którego lgną zaniedbywane dzieci ;- )

 

  1. „Co się wydarzyło w Madison County” – znacznie młodsza Meryl Streep, znacznie młodszy Clint Eastwood. Ona gospodyni domowa, on fotograf, wolny duch. Ich drogi krzyżują się, a Brudny Harry okazuje się być nawet romantykiem ;- )

 

  1. „Klient” – ten film zostawiłam sobie na sam koniec. Znam go na pamięć. Widziałam go 15 razy, może nawet więcej. Ma w moim sercu wyjątkowe miejsce, bo to on przyczynił się do mojej późniejszej/teraźniejszej fascynacji zarówno kinem amerykańskim jak i historią i kulturą Stanów. Tymczasem  dla Was, jako widzów, którzy zdecydowali się na seans ,mój komentarz będzie zupełnie niezrozumiały :- ) Ale prywatę zrobię kiedyś. Co jest dobrego: książka oparta na powieści Johna Grishama, świetna ścieżka dźwiękowa (mój ukochany Howard Shore – „Hobbit”, „Władca pierścieni”) piękne zdjęcia, rewelacyjna gra Susan Sarandon, Tommy’ego Lee Jonesa i Mary-Louise Parker, piękny klimat Tennessee, Missisipi i Nowego Orleanu ;- )

Macie coś jeszcze godnego polecenia? Który z tych filmów pamiętacie i lubicie?

desperado,antonio banderas