I poznacie prawdę.

W ciągu ostatnich tygodni, a tak naprawdę miesięcy i lat jak bumerang powraca na wokandę temat związków homoseksualnych, a samo pojęcie LGBT rozszerza się o kolejne terminy. Nie ominęło to nawet moich Simsów – gdy nabyłam dodatek Zwierzaki w nowym miasteczku mieszkało już małżeństwo – gejów.

 

Pytam Boga o wiele rzeczy. Jakiś czas temu, zapytałam dlaczego świat jest odwrócony; dlaczego to, co normalne* staje się przeżytkiem, a jego miejsce zajmuje coś nienormalnego. I mnóstwo ludzi ma problem, by to odróżnić. Wtedy

 

Miałam sen.

 

Była wioska, podzielona na osady; ludzie mieszkali w małych chałupach,  niczym dzikie plemiona. Gdy podeszłam do jednego z domostw, zobaczyłam matkę, ojca i dwójkę dzieci. Rodzice opiekowali się dziećmi, zachowywali się poprawnie, ale wyczułam, że nie okazują im miłości. Zapytałam, czemu tego nie robią. Matka odparła, że dzieci nie potrzebują miłości do zdrowego, prawidłowego rozwoju – naukowcy to właśnie udowodnili.

Opuściłam ich dom i poszłam dalej, do kolejnego domostwa. Tam był śmiech, radość –  zobaczyłam kobiety z dziećmi, które siedzą wokół ogniska i rozmawiają. Ale nie było z nimi ani jednego mężczyzny. Zapytałam, gdzie są ich mężowie. Roześmiały się i powiedziały, że rola ojca w rodzinie jest już passé i dawno już udowodniono, że nie jest on dziecku –  w ogóle w rodzinie do niczego potrzebny.

Oddaliłam się stamtąd. Teraz stałam na środku i patrzyłam na ten dom po lewej i zobaczyłam duży napis  na dachu: „BRAK MIŁOŚCI”, a na drugim po prawej:  „BRAK OJCA”.
 Zapytałam, gdzie iść? Zorientowałam się, że stoję bosymi stopami na soczystej, ciepłej trawie. Po chwili zauważyłam też, że stoję na tej ścieżce sama – ludzie żyjący w osadzie omijali ją; chcąc dostać się do sąsiednich domów, przechodzili trzymając się bardzo blisko ogrodzeń, chodzili przez błoto,  nikt nie wstępował na „moją” ścieżkę, jakby była skażona. Dziwiło mnie to i chciałam zawołać: Hej, tutaj jest czystko i miękko! Chodźcie tu! Ale nikt zdawał się mnie nawet nie zauważać, ludzie brodzili w błocie.

 

Nagle zobaczyłam przed sobą światło jakby słoneczne. I poszłam za nim. Na skraju tej cudownej trawiastej ścieżki zobaczyłam świat; totalnie pokręcony; ludzie w nim byli przeróżnie ubrani, różnych narodowości, koloru skóry. Niektórzy mieli szopę kręconych loków na głowie powykręcanych we wszystkie strony, inni irokezy, jeszcze inni długie, gładkie włosy. Każdy robił co innego; jeden wysyłał maile, inny jeździł na rolkach, była para ubrana cała na żółto i pchała przed sobą równie żółty wózek z dzieckiem.  Ktoś skakał na spadochronie, ktoś inny spacerował z psem. Ludzie byli tam bardzo twórczy, a  tłem był…wszechświat. Nie niebo, jakie znamy, ale galaktyka przecięta wielką, siedmiokolorową tęczą, pod którą toczyło się życie.

I mogło się wydawać, że był tam totalny chaos, ale …. zapragnęłam tam pozostać na zawsze,  bo czułam, że do tego świata należę. Każdy człowiek był inny, robił co innego, wyglądał inaczej, ale całość wyrażała doskonałość, porządek; była tam nieopisana wolność, ciepło i prawdziwa radość. Całość spajała niewidzialna siła – nie widziałam jej więc, ale po prostu wiedziałam, że jest. I to ta Siła nadawała rytm życiu w tym miejscu, czyniąc wszystko doskonałym. To był świat Boga.

 

Dlaczego kłamstwo i prawda zamieniają się miejscami?

 

Wczoraj nasz przyjaciel stwierdził coś ciekawego; mimo, iż żyjemy w świecie szybkiej informacji, możemy zdobyć wiadomości na każdy temat, to trudno dowiedzieć się prawdy, gdyż każdy, kto wypuszcza dany news dba o to, by był on odebrany w określony sposób. Po prostu nami manipuluje, by osiągnąć swoje cele z globalnym efektem.

 

W moim śnie, ludzie w osadach też zostali zmanipulowani; przyjęli naukową prawdę lub po prostu czyjąś tezę, za dobre,  światowe, odkrywcze rozwiązanie dla siebie. Ostatecznie byli ograniczeni, uwięzieni w swojej wąskiej wiosce, po której z czasem trudno było im się poruszać.
No bo w końcu co jest lepsze: masło czy margaryna? Czy jajka naprawdę nas zabijają? Czy asteroida lecąca znów, po raz dwutysięczny w kierunku Ziemi, spowoduje jej zagładę?

Komu wierzyć:  Bogu, czy ludzkiemu mainstreamowi?

 

 

Był czas gdy Kylie Minogue odmawiała występu dopóki Australia nie przystanie na małżeństwa homoseksualne. Rozmawiałam wtedy z moją koleżanką – Australijką, która uczy w szkole. Powiedziała : „Kilka lat temu, kiedy ktoś potępiał małżeństwa gejów był po prostu człowiekiem o odmiennym zdaniu i raczej w większości. Dziś jest nazywany bigotem i nierzadko szykanowany.”

 

I nie łudźmy się; świat się nie zmieni na lepsze. Jedynie  kolejne, pojedyncze osoby będą wstępować na tę zieloną, trawiastą ścieżkę. Z resztą stanie się to, co napisano:

 

Albowiem tajemna moc nieprawości już działa, tajemna dopóty, dopóki ten, który teraz powstrzymuje, nie zejdzie z pola. A wtedy objawi się ów niegodziwiec, którego Pan Jezus zabije tchnieniem ust swoich i zniweczy blaskiem przyjścia swego (..)I wśród wszelkich podstępnych oszustw wobec tych, którzy mają zginąć, ponieważ nie przyjęli miłości prawdy, która mogła ich zbawić. I dlatego zsyła Bóg na nich ostry obłęd, tak iż wierzą kłamstwu, Aby zostali osądzeni wszyscy, którzy nie uwierzyli prawdzie, lecz znaleźli upodobanie w nieprawości. (2 Tesaloniczan 2, 7-12)

 

Ludzie mogą nazywać swoje związki wielkimi słowami, swoje homoseksualne małżeństwa … małżeństwami, wyrazami oddania, miłości, mówiąc, że miłość nie zna płci.
Ale to jest światowe pojęcie miłości – zupełnie wypaczone.  A świat to za mało.

 

Świat bez Boga

 

potrzebuje miłości. Ale najbardziej potrzebuje miłości Ojca. Tylko On niesie Prawdę, która wyzwala. Tylko to, co On stworzył i temu przyklasnął, jest *normalne. I tylko On pokazuje, czym jest prawdziwa miłość, według jego standardów.

 

I poznacie prawdę, a prawda was wyswobodzi. (Jan 8, 32)

 

Nie ma sensu gorszyć się z powodu kolejnych ustaw i ludzkich praw, które będą ustanawiane. Nie zagrozi to nikomu, kto żyje w świecie, ale nie jest ze świata. (Jan 15, 19) Przemieniona ja i przemieniony, przemieniona Ty możemy nieść światu tylko to, co mamy w sercu, czym żyjemy. Jeśli oddychamy miłością Ojca, to ją zaniesiemy. Wraz z nią pójdzie niezłomna prawda, która wyzwoli – tych, którzy będą tego pragnęli.

 

Co odpowiadam na tezy o homoseksualizmie?

To zależy, kto pyta.

 

Jestem chrześcijańskim homoseksualistą.

Jeśli czytam, że moja siostra w Jezusie nazywa swoją przyjaciółkę żoną, to na usta ciśnie mi się tylko jedno: Coś Ci się pomyliło. A może czytamy dwie inne Biblie? Lub po prostu znamy innego B(b)oga. Możesz być na innym etapie rozwoju duchowego, to jasne, ale wiesz na pewno, że są fundamentalne zasady Bożej rzeczywistości i nie ma tam miejsca na związki miłosne osób tej samej płci. Jeśli nie widzisz w tym problemu, a zależy Ci na relacji z Bogiem – idź do Niego; pość, spędzaj z Nim czas i proś o włożenie prawdy do serca.

 

Orientacja  to nie wybór.

Na pewno nie zawsze, ale uważam kwestia ma charakter obosiecznego miecza.  Bo jeśli osoba mi mówi, że orientacji się nie wybiera, to ja pytam: Czym zatem jest? Chorobą.

– O nie! WHO skreśliło homoseksualizm z listy chorób! To po prostu preferencja.

– A, czyli jednak wybór. Bo słowo preferować to inaczej „woleć”.

Oczywiście biorę taką osobę trochę pod włos. Wiem, że sprawa jest złożona, zatem skoro jest złożona, nie wkładajmy jej do jednego, jedynego worka, nie każmy ludziom się uśmiechać, radować i bić braw. Ja tak nie reaguję na czyjąkolwiek chorobę, jak mogę się cieszyć z homoseksualistami?

 

Zatem jesteś nietolerancyjna.

Tolerancyjna jestem; nie gonię z siekierą nikogo za poglądy i własne wybory. Ja po prostu tego nie aprobuję – tolerancja to znoszenie czegoś, ale aprobata byłaby moim „Tak!”. Zatem jestem nieaprobująca. Nie pogratuluję nikomu zawarcia homoseksualnego małżeństwa, ani adopcji nawet upragnionego dziecka.

 

Homoseksualizm występuje też wśród zwierząt.

Kanibalizm też (przykład modliszki). Niech mi ktoś przypomni, czym się różnimy od zwierząt?

 
Bóg pochwala miłość.

To jasne. Ale nadał jej Swoje standardy i swoją pieczęć. Warto je poznać.

 

Bless you! z Bogiem. I zawsze z Nim.