84% kobiet

Siła kobiet, niezależność, wolność – chciałabym w to uwierzyć, ale póki co, te hasła nadal pozostają dla mnie pustymi słowami. Żyję na tym łez padole już czwartą dekadę, a tej siły kobiet jakoś nie widzę i nie, nikomu nie zamierzam robić testu sprawnościowego z wnoszenia przysłowiowej lodówki na któreś tam piętro, ale chciałabym poruszyć jedną kwestię, która nie tylko nie zmienia się na lepsze, ale zjada swoje dzieci – sile postawy kobiet, dziewczyn w obliczu czegoś, co dziś z lekka nazywa się  „toksyczną” męskością lub równie lekko – molestowaniem.

To ja zapodam definicję PWN-u najpierw:

 

molestować

  1. «naprzykrzać się, natrętnie o coś prosić»
  2. «nakłaniać kogoś do kontaktów seksualnych, wykorzystując swoją przewagę nad nim»[1]

 

 

W tak zwanych moich czasach, pod pojęciem molestowania rozumiało się głównie tę drugą sytuację, gdy osoba podległa (uczennica, pracownica, podopieczna – zauważcie, że termin ten dotyczył kobiet) była dosłownie macana, nękana (?) seksualnie przez macanta – zwierzchnika (nauczyciela, szefa, opiekuna prawnego) który to jak wyżej – wykorzystywał swoją przewagę, który stosował jakąś formę szantażu, licząc na uległość molestowanej.

 

Dzisiaj próbuje się na siłę poszerzać tę definicję, o: niechciane spojrzenie, niepowołane odzywki zwykle o zabarwieniu seksualnym, czy niepożądane, werbalne gesty.
Czy jest tu element przemocy siłowej, w której jedna strona jest słabsza fizycznie i nie da rady przeciwstawić się „przeciwnikowi”? Nie. A jednak ofiar powstaje stale tyle, co poległych na wojennych frontach. I nie rozumiem, o co chodzi? Czemu te “silne, niezależne” kobiety pozwalają z siebie robić sierotki – marysie, a nie przeciwstawią się temu, na co się nie zgadzają, mimo, że nie kosztuje ich to tak naprawdę … nic.

 

Jak to jest, że ja  w wieku 13 lat potrafiłam się przeciwstawić molestatorom, a dzisiejsza ponad czterdziestoletnia kobieta nie potrafi? Mowa tu o Magdzie Mołek, która opowiada swoją uliczną historię, którą przeżyła w wieku kilkunastu lat, po tym jak odpyskowała na ulicy dorosłemu facetowi, do dziś czuje tego plaskacza, którego dostała i …nie wiem…być może przeszła psychoterapię z tego powodu? Inną przeżyła na ulicy w wieku…no całkiem niedawno. Posłuchaj zatem czytelniczko moich historii – pierwszych z brzegu, inne, dotkliwsze pragnę pominąć: 

 

 

Chyba każda dziewczyna natrafiła w swoim życiu na znudzonych robotą budowlańców, którzy stojąc na rusztowaniu, wyrzucali z siebie niewybredne hasełka w jej kierunku, napalonego macanta w autobusie, ekshibicjonistę w szemranej uliczce ….  taksówkarza, który pcha jej rękę między nogi, czy chłopaka jadącego na skuterze, który zatrzymuje się i daje jej klapsa w tyłek. Lub kolega z pracy, który odwozi ją do domu na polecenie szefa i w połowie drogi w nocy mówi „wóz albo przewóz”.
Albo też łapała autostop no i młody kierowca okazał się przez całą drogę patrzeć na jej biust, zaczął pchać łapki tam, gdzie nie trzeba, po czym wywiózł ją na totalne bezludzie…. nie zdarzyły się wam te cztery ostatnie sytuacje? Mnie tak.  Wszystkie (na początek) na Krecie, gdzie mieszkałam przez kilka miesięcy. Kiedy to było, co zrobiłam? Już mówię:

 

Miałam wówczas 24 lata i zareagowałam w następujący sposób:
– z taksówkarzem – macantem pobiłam się w taksówce, po czym z impetem ją opuściłam, niszcząc mu radio.
– chłopaka na skuterze niestety zauważyłam zbyt późno, nie dogoniłam go, ale słowo daję, gdybym go dorwała, zrzuciłabym go z motoru.
– koledze, który postawił mi ultimatum o 2.00 w nocy nie dałam satysfakcji i odrzekłam, że proszę bardzo, może mnie zostawić w połowie drogi, poradzę sobie (zostawił, a ja sobie poradziłam, choć nie było to łatwe)
– nieszczęsny autostop. Koleś mimo mojej stanowczej prośby zatrzymania się, jechał dalej i wywiózł mnie na pusty plac budowy za Heraklionem. Spłoszył się dopiero wtedy, gdy zaczęłam krzyczeć na niego po grecku – wystraszył się ewidentnie tego ostatniego faktu, do tej pory sądził, że ma do czynienia z zagubioną we mgle turystką.

 

 

W każdej z tych sytuacji nie liczyłam na niczyją pomoc, wzięłam sprawy w swoje ręce i wiem, że wykazałam się nieodpowiedzialnością, łapiąc stopa i wsiadając do furgonetki z mężczyzną – mogłam być bardziej ostrożna. Podobną nieroztropnością wykazałam się w przypadku…taksówkarza – w końcu to on się zatrzymał i zapytał czy mnie nie podwieźć….za darmo. W wieku 24 lat powinnam była wiedzieć, że w życiu prócz zbawienia nie ma niczego za darmo, zwłaszcza, gdy oferuje to facet. Tak, to ci mężczyźni zachowali się źle, ale co łatwiej zrobić; nauczyć się ostrożności przed złodziejem, czy oduczyć złodzieja kraść? Jednego oduczysz, za chwile pojawi się następny. Łatwiej nauczyć się poruszania w niedoskonałym świecie, tak uważam. 
Każdy się jednak musi nauczyć życia i pobyt na wyspie był dla mnie taką lekcją, która zmieniła mnie na zawsze.
Nie, nie uczyniła ze mnie ofiary, wręcz przeciwnie – przejrzałam na oczy, zaakceptowałam fakt, w jakim świecie żyję i pomału rozpoczęłam szkołę nauki życia według jego prawideł. Nie potrzebowałam też psychoterapii, a zły dotyk nie pozostał ze mną na zawsze – bo mu na to nie pozwoliłam. 



I dziś zrozumieć nie potrafię, co sprawia, że dziewczyna, który słyszy głupi komentarz, po prostu nie pośle kolesia na drzewo lub najzwyczajniej w świecie tego nie zignoruje? Podobnie jak ekshibicjonisty w parku – takiego człowieka należy żałować, bo prawdopodobnie jest uzależniony = ma ze sobą problem.
Facet cię dotknął tam, gdzie ci nie odpowiada? Odepchnij go, daj mu z liścia, słownie przywołaj do porządku lub po prostu bierz nogi za pas. Można też…nie zrobić nic, zignorować fakt – zdarzyło mi się tak zrobić, gdyż przyświecał mi wobec tamtego mężczyzny wyższy cel niż moja “krzywda” – chciałam z nim porozmawiać o czymś istotniejszym.
Jeśli jednak dla Ciebie byłoby to za dużo, polecam moje posty o samoobronie część pierwszą oraz drugą.

 

Zaraz mi ktoś napisze, że nie każdy ma tyle siły, odwagi, że czasem człowiek zastyga w bezsilności i nie może zrobić niczego. To ja znów odpowiem: tego można się nauczyć, a nawet…oduczyć. To można wyćwiczyć. Ja też musiałam przewalczyć inne moje zakodowane zachowania i we łzach, dosłownie, nauczyłam się tego na treningu krav maga – o czym zresztą piszę w zapodanych postach. Ja mogłam, Ty też możesz. 

 

 

84 % kobiet

 

 

Obejrzałam ostatnio filmik/ reklamę społeczną wypuszczoną przez L’Oreala  , dotyczący  sławetnego w liczbie molestowania – 84% populacji kobiet w Polsce. To o prawie 14% więcej niż w krajach arabskich (70% wliczając handel żywym towarem i gwałt) a nawet Szwecji (41%) . Daje do myślenia…. Oj Polscy mężczyźni są źli! Źli jak fiks! Kto to widział, zagadywać do bezbronnej dziewczyny na siłowni?!
No bo L’Oreal w taki sposób ukazuje sprawę. Obejrzyjcie ten filmik …. Co my tam mamy?

Przystojnego faceta, który chce zagadać do dziewczyny i być może zaprosić ją na kawę (nie daj Bóg, jeszcze każe jej za tę kawę zapłacić), ale zostaje mu to udaremnione przez jej koleżankę, która ewidentnie zazdrości ewentualnej randki, dlatego stara się ją zdusić w zarodku – zanim jeszcze facet wycedził z siebie choćby słowo. 
Swoją drogą, znając polskich mężczyzn, pewnie z dwa miesiące się zbierał żeby podejść do tej laski na siłowni.

Mamy innego amanta, który idzie chodnikiem i patrzy, zerka, a może co gorsza, śledzi? Ale zaraz naprzeciw wychodzi mu biały rycerz, który ma ochotę powiedzieć: Kolego! Odpal Tindera, niech ona ciebie wybierze (a nie ty ją) Tak się w XXI wieku poznaje dziewczynę! Ulica jest do chodzenia!

 

 

Słyszycie już znaną piosenkę? Pozwólcie, że  zanucę „Gdzie ci mężczyźniiii…?”  Otóż śpieszę z odpowiedzią: pozamykani w domach, rolety spuszczone, żeby żadna sąsiadka nie doniosła na policję, że jest obserwowana.
Bo dzisiejsza, “silna, niezależna” kobieta nie potrafi poradzić sobie z molestującym patrzeniem (dosłownie, ona CZUJE jego wzrok na sobie) mężczyzny, którego ona by nie wybrała. Bo jak patrzy ten, który i jej się na tej siłce spodobał, to nie ma sprawy, to już nie jest wzrok molestujący, ale podrywający. Obawiam się, że zbliżamy się nieuchronnie do momentu, gdy na takie bolączki pozostanie tylko jedna rada, rodem z krajów islamskich – burka. Tylko to uchroni kobietę przed molestującym wzrokiem oprawcy. A tak na serio:

 

W Warszawie jest 120 kobiet na 100 mężczyzn. Na stronie Polskiej Agencji Prasowej czytamy również:

„Mamy w Polsce bardzo dużą nadreprezentację mężczyzn na terenach wiejskich i bardzo dużą nadreprezentację kobiet w dużych miastach. Mamy ogromną bezdzietność dlatego, że panowie fizycznie nie spotykają się z paniami”(..) [2]

No to pytam: jak się mają spotykać, skoro przekaz mainstreamowy jest taki: wszystko co robisz jako mężczyzna jest podejrzane i może zostać odczytane jako przemoc lub napastowanie.
Jedynym bezpiecznym azylem dla kobiet są aplikacje randkowe – tam szukajcie sobie partnerek, ale pamiętajcie: to  wy musicie się postarać, aby ją sobą zainteresować (nawet jeśli jest was mniej, a ich więcej).

 

Pozornie pomocny przekaz kierowany dla kobiet, znowu robi jedno: upupia je, związuje im ręce, wpychając w klatkę z napisem „ofiara”.

 

Dziewczyny i kobiety, apeluję do Was, byście  ćwiczyły swoją prawdziwą, sprawdzalną siłę, która nie sprowadza was do najgorszej roli na świecie – roli ofiary, bo ta nie jest żadną chlubą, a obdziera was tylko z godności i należy się jej wstydzić.
Nie angażujcie innych (państwo) w rozwiązywanie waszych problemów, bo to robią dzieci – a nie dorosłe osoby, które czują swoje wyzwolenie na każdym kroku i chcą być traktowane w związku z  tym, na równi.

Gadanie o tym i rozdmuchiwanie kwestii przez kolejne celebrytki – z syndromem wiecznej ofiary  nie zmieni waszego życia na lepsze – bycie „świadomą” jeszcze nie oduczy was zakodowanych odruchów – to trzeba realnie ćwiczyć, powtarzać po wielokroć. I dopiero wtedy można mówić o realnym wpływie na swoje życie, w którym człowiek potrafi trzymać gardę – ale nie robi tego cały czas.
Pożegnanie się z rolą ofiary wymaga jednego milowego kroku, który nazywa się: wzięcie odpowiedzialności za siebie, ale jeśli tak stawiacie na samorozwój, a samorozwój jest długotrwałym procesem, będzie to najlepszy krok jaki zrobicie i konieczny, by dokonywać dobrych, życiowych wyborów. Ofiara dokonuje wyborów opartych na strachu. Porzućcie tę rolę. Wierzę, że istnieją kobiety, które nie płyną z prądem wszechobecnego nurtu – jeśli takowe tu są, odezwijcie się poniżej lub tutaj.
Swoją drogą – co sądzicie o sytuacjach z filmiku L’Oreala? Czym jest dla Was niekomfortowa sytuacja z mężczyzną? Czy kobiety również molestują mężczyzn? Jeśli tak, w jaki sposób? Zapraszam do dyskusji. 

 

 

 

[1] https://sjp.pwn.pl/slowniki/molestowa%C4%87.html

[2] https://www.pap.pl/aktualnosci/news%2C1228213%2Cw-polsce-dwa-razy-wiecej-bezdzietnych-40-letnich-kobiet-niz-w-czechach-czy