Dlaczego potrzebujemy DRWALI.

Nastała era drwala. A może już przeminęła? Nie jestem na bieżąco z modą, ale muszę się do czegoś przyznać: wolę drwali niż inne „pomysły na mężczyznę”. To tak zupełnie subiektywnie. Jakoś kojarzą mi się z czymś pierwotnym, z czymś co  miało jakiś porządek.

Ale od początku

Po nawałnicy, która przeszła w naszej miejscowości  7 lipca, nasze sąsiedztwo odżyło: mężczyźni razem wyruszyli na Wielkie Rąbanie Przewróconych Drzew, pomagali sobie jak rzadko! Taka nagła więź i współpraca się między nimi wywiązała, że  aż pożałowałam, że nie mamy nawałnic częściej.
Mąż, szwagier i teść, choć napracowali się jak woły, wrócili z pobliskiego lasu całkiem zadowoleni.
Spotkali tam też  innych mężczyzn, naszych dalszych sąsiadów, których nie znali nawet z widzenia, ale nie miało to wtedy żadnego znaczenia; połączył ich wspólny >problem< który przybrał formę intensywnej aktywności. Żadnej tam pracy na czas, żadnej rywalizacji, popisówki.  Za to ścisła współpraca oparta na zaufaniu. I rozmowa, a jakże! O piłach, ostrzach i innych narzędziach.
Okazuje się, że im bardziej ciężka i ryzykowana praca, tym silniejsza więź między współpracującymi mężczyznami. Tak twierdzi mój facet.

Czyżby zatem, patrząc lata wstecz, kobiety nie nawiązywały tak silnej więzi jak faceci, z racji wykonywanych prac? Hm…. Patrząc na współpracujące ze sobą kobiety w ogóle…

Niebawem napiszę o doświadczeniu, które było moim udziałem, było niesamowite i wniosło zupełnie inne patrzenie na istotę zwaną facetem, ale póki co wypowiem się za siebie i za mojego męża, z którym nieco wcześniej o tym rozmawialiśmy:
Myślę, że dzisiejsi faceci trochu zostali pozbawieni i zostają pozbawiani cały czas, tych typowych, męskich cech, w które zostali wyposażeni, a które rozwijają się pod wpływem znacznie wyższego niż u zdrowych kobiet, testosteronu.
Posadziło się tego drwala, rolnika, budowniczego, łowcę za modernistycznym biurkiem w open space, dało kompika do pracy i pokonywania wirtualnych wrogów, przyczesało, ogoliło, dobrało skarpety pod kolor krawata (i co gorsza: krawat) i obcisłe pantalony,  po pracy wręczyło wózek z dzieckiem i lalą – i jeszcze napięcia dnia codziennego każe mu się odreagowywać rozmową na kanapie albo przebieżką z koszem na śmieci.
Okej: potrzeby są inne. Nieco. Nasze potrzeby emocjonalne są inne. To nie jest tak, że istnieje jedno, złote rozwiązanie rodem z tego świata. Ogromnie podoba mi się wpis Traktat O Męstwie  tylko, że to –moim zdaniem – nie jest kwestia tego, że kobietom dano prawa wyborcze. Ale kobiety na razie zostawmy. O tym będzie później.
Młodsze pokolenia, te na „emo”, wychowane na kurczakach, a te z kolei na hormonach (również żeńskich)  już nawet śmieci nie muszą wyrzucać. Zero obowiązków, zero odpowiedzialności i ćwiczenia charakteru. Tylko, do tego potrzebny jest ojciec jako autorytet. A tego stale się spycha do roli przynosiciela pieniędzy i wymieniacza pieluch – resztą zajmie się przecież matka, bo ona wie lepiej. No właśnie, nie do końca. Widać po skutkach wychowywania kolejnych pokoleń „mężczyzn”, którzy boją się wszystkiego, uciekają od prawdziwych, życiowych wyzwań, pokonywania problemów.  W świat wirtualny, w depresję, alkohol, cięcie, samobójstwo – a mogliby do lasu. Na przykład.

Obowiązkowe wojsko!

Są zagorzali zwolennicy wprowadzenia znowu obowiązkowej służby wojskowej; że kształtuje charakter, że szkoła życia. Są i przeciwnicy; niektórzy w wojsku byli i mówią, że stracony czas, inni nie byli ale boją się jak ognia. (…czy FACET powinien bać się ognia?….)
W wojsku nie byłam, przyznaję. Ale uważam, że najważniejszym atrybutem męstwa (kobiecości też zresztą ) prócz wysokiego morale, jest CHĘĆ kształtowania swojego charakteru na lepszy, wykorzystując przy tym podarowane nam na >dzień dobry< cechy  ( np. mężczyźni siłę fizyczną i stałość, kobiety zmienność, inną wrażliwość).
I nie wiem, czy tu nie pojawia się z facetami problem. Mój mąż zauważył, że kobiety się nie zmieniają – to znaczy inaczej: zmienność jest stałą cechą kobiet. Radzą sobie w każdych warunkach: podczas wojny gdy mężczyźni ruszyli na front, wyszły z domów i z powodzeniem zaczęły pracę w fabrykach produkujących broń i amunicję.
A faceci się pogubili gdy zaproponowano im opiekę nad niemowlęciem i rozmowy z żoną. I to my, kobiety chcemy Was kształtować, ulepiać, modernizować. Nie ma się co oszukiwać! Żaden z Was nie wymyśliłby nic, co zagrażałoby waszemu gatunkowi! Tak….to my zmienne kobiety postanowiłyśmy ulepić Was na swój obraz i podobieństwo, pytając potem: Gdzie ci mężczyźni?!
Jak to się podziało, zapytacie? Prosto:  wymyślono etaty, potem nadszedł kapitalizm, uznano, że człowiek szczęśliwy jest pracując dla/na kogoś 8h dziennie i mieszkając w przyzakładowej klitce. W końcu kobiety poszły do pracy na cały etat, a chcą pogodzić wszystko; mieć cudowne dzieci, szczęśliwy związek, rozwijającą pracę i lśniący dom. I tu jednak bez faceta się nie obejdzie. Niestety, dopadło i Was: jesteście potrzebni do tego, byśmy mogły mieć złudzenie, że mamy to wszystko, co wymieniłam. Cofać się już nie chcemy, bo jeszcze nam wspaniałomyślnie burki założycie. A że nasz świat to barwy przeróżnych emocji, musicie podołać i temu.

Drwal z różową siekierą

Kiedy byłam dzieckiem, a potem nastolatką, sądziłam, że mężczyzna myśli i odbiera świat dokładnie tak samo  jak ja. Że różnimy się tylko ubiorem; mnie dano sukienkę, a jemu spodnie. Z tego przekonania  wyrosłam, ale czasem obserwuję, że to absurdalne myślenie zamieniono na pewną społeczną abstrakcję. Coś w stylu: A co by było gdyby chłopiec nosił różowe ubranko?
Potem pojawia się to w głosach, buntach, protestach, manifestach: Koniec z wychowywaniem chłopców i dziewczynek inaczej!
I wiecie, że temu uległam. Tak, ja: istota myśląca, rzeczowa, rzeczowo uległam takiemu myśleniu. Ale zmieniłam zdanie. Dziś uważam, że o ile nie należy dziewczynek od 2.roku życia katować wózkiem z lalką, że dziewczynka spokojnie może bawić się koparkami i chodzić po drzewach i dostać zestaw majsterkowicza, to jednak chłopiec z wózkiem i lalą….nie. Sorry. Chłop już od małego ma myślenie proste. Twórcze, ale w inny sposób niż kobieta. Chłop potrzebuje prostoty, żeby rozwinąć myślenie abstrakcyjne. Jego multitasking polega na tym, że potrafi zrobić wszystko, ale nie wszystko naraz.
Odkryłam to w ramach wspomnianego, ciekawego przeżycia, ale o tym „w następnym odcinku”.

Drwal wg mnie

czyli niedosłownie: drwal to dla mnie mężczyzna, który nie boi się życia, niezależnie co ono przyniesie. Nie ucieka przed nim. Ma silny kręgosłup moralny. Jest mądry, a mądrość czerpie z Nieba. Wie, kim jest.

A wszystko to marność….

No to tak po ludzku naświetliłam sprawę. Jak to ja: na samym naświetlaniu nie lubię poprzestawać. Znajdźmy rozwiązanie. Jest ono dla mnie banalne. Bez cytatu z Mądrej Księgi się nie obejdzie:
„(…) nie masz mężczyzny ani kobiety; albowiem wy wszyscy jedno jesteście w Jezusie Chrystusie.” (Gal.3,28)

Po prostu. Po co się gryźć, po co się pieklić, po co się drapać po głowie? Jedyna, prawdziwa tożsamość to ta, którą można odebrać od Boga. Ona nie podlega standaryzacji, której tak się boimy. Której nie chcemy bo gdzieś tam czujemy, że jesteśmy wyjątkowi i to, co czujemy, nie czuje nikt inny. Też tak mam. I to jest rada właśnie dla indywiduum, którym jesteś:
bo jest unikalna, jest osobna dla każdej kobiety i każdego faceta i zawsze daje wolność. Wolność jest tam, gdzie jest miłość: do Boga, do siebie, następnie do innych.
Musimy zobaczyć, kim zostaliśmy stworzeni, na drodze osobistej relacji z Nim.

Piwo i pilot? No problem!

…..i dlatego, poprzez to, co napisałam w poprzednim akapicie, wreszcie nie toczę wojny; ani zewnętrznej, ani – co najważniejsze – wewnętrznej. Nie mam też problemu by polecieć w podskokach do lodówki po piwo dla męża, który siedzi na kanapie przed „pudłem”. Ani zapytać, czy mogę coś, cokolwiek dla niego zrobić. Nie jestem typem żony-Polki, ale odebrałam swoją tożsamość w moim Bogu i to daje mi wolność. Mój facet przed tym „pudłem” też nie spędza całego dnia, bo i on odebrał swoją tożsamość. Jest wolny jako mężczyzna. Ja jestem wolna jako kobieta. Pokochano nas i uwolniono. Każdemu polecam, każdemu tego życzę.

ps. Kim jest dla Was „drwal” ?

facet mężczyzna