Jak rozmawiać ze świadkami Jehowy?

 Możesz ich spotkać wszędzie. Niezależnie od pory roku, dnia a nawet pogody – chodzą, pukając od drzwi do drzwi. Czasem można spotkać ich, stojących w mieście przy stojaku z literaturą. Zawsze w parach, czasem większą grupą. Oni w garniturach, one w spódnicach, przy boku teczka lub torba na literaturę. Tego obrazu nie sposób pomylić z żadnym innym wyznaniem. Świadkowie Jehowy – kto z nas o nich nie słyszał?

 

 

Świadkowie Jehowy to czwarta, najliczniejsza grupa wyznaniowa w Polsce – sami siebie nazywają „religią prawdziwą”, „nowożytnym ludem bożym”, „chwalcami Jehowy”, „głosicielami prawości” – nie są to jednak określenia które usłyszysz przy pierwszej rozmowie. Wierzą w rychły armagedon, czyli wojnę bożą w której zginą wszyscy ludzie nie należący do organizacji świadków Jehowy. W tym celu wyruszają w teren, do naszych miast, na nasze ulice i wsie – by uratować przed zagładą jak najwięcej osób.
Na pewno odwiedzili i Twój dom. Nawet, jeśli odmówiłeś (aś) im rozmowy, to oni i tak wrócą – prędzej czy później. Ich religia notuje ogólnoświatowy wzrost pomimo rosnącej liczby skandali (w tym seksualnych). Jak to się dzieje? Czy świadkowie dostają wynagrodzenie za swoją pracę? Czy w ogóle da się rozmawiać ze świadkiem Jehowy tak, aby wyjść z tej dyskusji  z twarzą?


Udało mi się dotrzeć do wielu informacji zarezerwowanych tylko dla uszu wieloletnich członków. Było to możliwe dzięki uprzejmości Bartka – vlogera z kanału Świadkiem Jehowy Być, byłego Świadka Jehowy, który dorastał w Organizacji od dziecka i nic co „świadkowskie”, nie jest mu obce.

 

Bartku, dlaczego ŚJ chodzą po domach?

 

Świadkowie wiedzą, że ludzi najłatwiej jest zastać w domach. Tak to już jest, że w sobotę lub niedzielę rano raczej jesteśmy w domu. Celem świadków jest dotrzeć do każdego człowieka na danym terenie. Robią to, ponieważ wierzą że w ten sposób ratują ludzkie życia. W przekonaniu świadków, każda osoba, która nie służy Jehowie Bogu (czyli Bogu Ojcu w doktrynie katolickiej) – jest potencjalnie narażona na stratę życia w Armagedonie. Sam Armagedon, to wojna Boża, w której Jehowa wymierzy karę Szatanowi oraz ludziom, którzy mu służą. Nie trzeba oddawać czci diabłu podczas czarnej mszy – wystarczy być katolikiem, prawosławnym, ewangelikiem lub kimkolwiek innym kto nie jest świadkiem Jehowy. Według nich, wszystkie religie podlegają szatanowi. Świadkowie wierzą, że tylko należenie do ich organizacji jest gwarantem przeżycia Armagedonu. Swój zbór, przyrównują do arki w której Noe i jego rodzina wraz ze zwierzętami, przeżyli biblijny potop. Uważają że tylko wstępując w szeregi świadków Jehowy, można się uratować przed zagładą. Kiedy ona nadejdzie? Tego nie wie nikt, nawet oni sami. Dlatego pilnie głoszą swoją nowinę – według nich to dobra nowina, według mnie – przerażająca.

 

Osoba która zdecyduje się na przystanie do świadków Jehowy, zgadza się na przyjęcie i zaakceptowanie całej rutyny świadkowskiego życia, które swoją drogą jest dosyć specyficzne. Jednak gdy obedrzemy organizację świadków z całej tej romantycznej podbudowy, okazuje się że ich głoszenie od domu do domu, ma bardzo pragmatyczne, wręcz korporacyjne motywacje.
Prawda jest taka, że świadkowie chodzą po domach po to, abyś TY został świadkiem i mógł sam również chodzić po domach aby czynić świadkami inne osoby, które to gdy już zostaną świadkami, będą werbować kolejne osoby. I tak dalej… i tak dalej. Jest to efekt kuli śniegowej. Zostajesz zwerbowany, po to, aby werbować innych. To właśnie cała tajemnica ‘modelu biznesowego’ świadków Jehowy. Chociaż nie prowadzą działalności zarobkowej, to metody ich działania nie różnią się niczym od kolporterów i przedstawicieli handlowych. Przypomina to nieco model biznesowy Amwaya albo Avonu – tylko że świadkowie nie sprzedają kosmetyków. Oni sprzedają wiarę i nadzieję. Nie za pieniądze, ale za czas i siły który jesteś gotowy dobrowolnie poświęcić dla ich sprawy.

 

 

Dorastałeś w rodzinie Świadków. Czy Ty też chodziłeś po domach? Czy miałeś jakiś plan? Czy np. zapisywałeś adresy ludzi, którzy „rokowali”? Jak wyglądała Twoja służba chodzenia po domach?

 


Oczywiście że tak – chodziłem po domach, byłem do tego przyuczany od kiedy pamiętam. Było to dla mnie tak naturalne jak dla innych dzieci wychodzenie na dwór aby się pobawić. Plan był taki żeby przyprowadzić kogoś do zboru i uczynić go jednym ze świadków – mówiąc najprościej. W praktyce wygląda to tak, że zostawia się czasopismo lub wyświetla się krótki filmik który ma zainteresować słuchacza. Za kilka dni się wraca i kontynuuje rozmowę, rozszerzając ją o propozycję założenia studium Biblijnego. Żeby to jednak zrobić, trzeba pamiętać o czym rozmawiało się poprzednim razem. Do tego służą notatki – jak one wyglądają powiem później. To wszytko było moją codziennością.  Przywiązanie do świadkowskiej rutyny było w moim życiu tak oczywiste, że nie znałem innego życia. Gdy jako małe dziecko dowiedziałem się, że koledzy z przedszkola nie uczęszczają na zebrania i „do służby” z rodzicami, byłem w ciężkim szoku.

 

A co oprócz chodzenia od domu do domu?

 

Dwa razy w tygodniu na zebranie do Sali Królestwa. Do roku 2008 były też zebrania w małych grupach w domach prywatnych – więc to było 3 razy w tygodniu. Natomiast w sobotę i niedzielę rano zbiórka na Sali Królestwa i część zboru wyruszała razem do służby. Świadek Jehowy ma harmonogram tygodnia wypełniony służeniem Jehowie. Całe jego towarzystwo to świadkowie. Nie jest przyjęte utrzymywanie stosunków towarzyskich z osobami nie będącymi świadkami. Z tego powodu całe życie świadka jest podporządkowane tej religii, głoszeniu, chodzeniu na zebrania, przygotowywaniu się do udziału w tych zebraniach itd. Nie byłem wyjątkiem, robiłem to wszystko chętnie i sumiennie. Nie byłem funkcyjnym – ani Starszym Zboru ani Sługą Pomocniczym ani Pionierem. Te tzw. „przywileje” zarezerwowane są dla sumiennych, przykładnych mężczyzn. Z racji młodego wieku (gdy odszedłem rok temu miałem 24 lata), oraz pewnych życiowych kolei losu, nigdy nie dorobiłem się żadnego ”przywileju” w zborze. Byłem zwykłym głosicielem, kolporterem, akwizytorem, przedstawicielem handlowym. Pukałem od drzwi do drzwi i próbowałem przekonać ludzi że świadkowie Jehowy to jedyna prawdziwa religia na tej planecie.
Jak wyglądała moja służba? To chyba temat na osobny wywiad. Z resztą każdy poruszony tutaj temat, to tylko wierzchołek góry lodowej. Można by o tym długo pisać, mówić. Dlatego zapraszam na swój kanał – tam mówię więcej i wyjaśniam wszystko obszerniej.


A kim jest przeciętny Świadek, pukający do naszych drzwi?

 

 

 

Przeciętny świadek Jehowy, to zwykły ‘’Kowalski”. Generalnie, świadkowie są dokładnie takimi samymi ludźmi jak np. katolicy – jedzą, śpią, bawią się, cieszą i smucą. Mają swoje troski i tragedie, mają swoje szczęścia. Ulegają takim samym emocjom, spotykają się z takimi samymi trudnościami. Nie są żadnymi kosmitami, różni ich nieco inny styl życia, podporządkowany pewnej rutynie. Ową rutynę narzuca im organizacja religijna, do której należą. Ich religia bardzo ingeruje w codzienną rutynę, to ich odróżnia od katolików. Tam, gdzie katolik potrafi rozdzielić religię od prywatnego życia, tam świadek Jehowy będzie widział wszystko jako jednolity blok. Dla niego religia idzie w parze z każdym aspektem codzienności. Są więc trochę jak Żydzi lub Muzułmanie, którzy modlą się pięć razy dziennie.
Poza tym, są normalnymi ludźmi.

 

Nawet nie masz pojęcia jak często ich spotykasz w codziennym życiu, nie wiedząc że są oni świadkami. Bierze się to z tego, że jest ich ponad 100 tysięcy w 35-milionowym kraju. To dużo – świadkowie są trzecią religią pod względem liczebności, zaraz po Katolikach i Prawosławnych. Gdy idziesz do banku – w okienku może pracować pani świadek Jehowy. Gdy oddajesz auto do mechanika – możliwe, że naprawi je świadek Jehowy. Twój obiad w restauracji mógł przygotować świadek Jehowy. Na zachodzie np. w Irlandii (gdzie mieszkam), bardzo popularnym zawodem wśród świadków, jest mycie okien. Podejrzewam, że większość firm zajmujących się myciem okien na wyspach jest prowadzona przez świadków Jehowy. Dlaczego? To proste – ta praca umożliwia przeżycie ( a więc spełnia podstawowe zadanie pracy) oraz pozwala na elastyczność czasową – a tego właśnie potrzebują świadkowie. Chodzenie na zebrania dwa  razy w tygodniu oraz kilka razy do służby wymaga dyspozycyjności, i dlatego świadkowie często decydują się na taką pracę, albo wybierają pół etatu. Wolą zarobić mniej, ale mieć więcej czasu na głoszenie i spotykanie się ze współwyznawcami.

 

 

Czy „Ciało Kierownicze” też chodzi po domach?

 


Otóż PONOĆ chodzi. Ale nikt tego nigdy nie widział. Czasami można zobaczyć korporacyjne ilustracje w Strażnicy, jak któryś z członków Ciała Kierowniczego stoi przy stojaku albo puka do drzwi. Ale to są zdjęcia robione celowo – tak jak w PRLu – aby siać propagandę. Aby pokazać, że oni są też normalnymi głosicielami. Zanim tacy członkowie ciała kierowniczego zostali mianowani na ciało kierownicze, byli normalnymi świadkami i głosili tak jak każdy świadek. Ale czy robią to nadal po zostaniu decydentami – oficjalnie tak, ale mówiąc szczerze – wątpię aby angażowali się w to tak, jak każą angażować się w to i oczekują od zwykłych świadków. Są zapewne zajęci innymi sprawami, a poza tym boją się wychodzenia na ulicę. Są jednak osobami publicznymi i zapewne bez towarzystwa ochroniarzy, groziłoby im niebezpieczeństwo. Jest wiele osób które są wściekłe na nich, za to że tuszują pedofilię i wydają pieniądze głosicieli na deweloperkę (budują sale za darmo, potem sprzedają komuś za duże pieniądze itd.). Z kolei, gdyby chodzili do służby z ochroniarzami, bardzo źle by to wyglądało w oczach opinii publicznej i zwykłych świadków. Ciało Kierownicze stara się kreować na zwykłych, normalnych zjadaczy chleba (którymi oczywiście nie są). Mają dużo pieniędzy, apartamenty, latają pierwszą klasą, a gdy pojawiają się publicznie np. na zgromadzeniach – są przyjmowani jak celebryci. Dlatego szczerze wątpię, że chodzą do służby jak każdy inny świadek. No – może w kamizelce kuloodpornej, w towarzystwie ochroniarza przebranego za zwykłego świadka.

 

 
Wiele osób zastanawia, czy ŚJ dostają jakieś pieniądze za chodzenie po domach lub stanie na ulicy przy wózku z literaturą….

 


Nie – ci z którymi mamy styczność na co dzień, nie dostają żadnych pieniędzy.

Warto tutaj powiedzieć, że w całej Polsce w 2017 roku było 118 tysięcy świadków Jehowy.
Z tej liczby, może zaledwie kilkaset osób dostaje wynagrodzenie za swoją pracę. Nie jest to jednak pensja w naszym rozumieniu, nie ma na celu zarabiania, bogacenia się. Kwota którą dostaje owa mała grupka nie jest fortuną – sumy te mają wyłącznie utrzymać przy życiu osoby które zadeklarowały się poświęcić swoje życie na głoszenie. Ponieważ nie mają one pracy na etat, Organizacja świadków Jehowy zgadza się na wypłacanie im skromnego kieszonkowego, tak aby mogły one się utrzymać przy życiu i poświęcać 100% swojego czasu na działanie dla dobra organizacji. Większość z tych osób mieszka na stałe w Biurze Głównym świadków Jehowy w Nadarzynie pod Warszawą. Są to ‘’szychy’’ albo VIPy w świadkowskim świecie, dlatego też prawdopodobnie nigdy nie spotkasz żadnego ze świadków którzy dostają jakieś pieniądze za swoją pracę. Oni siedzą głównie w Nadarzynie i nie wystawiają nosa.

Natomiast jeśli chodzi o osoby które widzimy przy naszych drzwiach, na ulicach przy tzw. ‚stojakach’ albo ‚wózkach z literaturą’ – to zwyczajni świadkowie czyli szeregowi głosiciele. Są to ludzie dokładnie tacy jak my. Chodzą do pracy, mają rodziny, problemy, chorują na to samo co my i umierają na to samo co my. No i dodatkowo muszą kilka razy w tygodniu wyruszać ”do służby” – tak nazywa się publiczne głoszenie od domu do domu, lub przy stojaku. Nie otrzymują za to żadnego wynagrodzenia, działają 100% non profit. Mało tego – oni sami wspierają finansowo działalność swojej organizacji. To właśnie z ich pieniędzy utrzymywane jest te kilkaset osób opisanych powyżej. W miejscach kultu czyli tzw.  ”Salach Królestwa” zamontowane są skrzynki na dobrowolne datki. Każdy świadek ma możliwość (ale nie obowiązek) wrzucić tam dowolną kwotę pieniędzy. Pomimo jednak że datki te są dobrowolne z nazwy, to w praktyce bardzo często nagabuje się o pieniądze na zebraniach świadków Jehowy. Z mównicy (odpowiednik ambony w kościele) można często usłyszeć dobroduszne zachęty do ofiarowania Jehowie swoich środków finansowych. Cele są różne – budowa kolejny sal królestwa, dużych obiektów kongresowych zwanymi salami zgromadzeń, wspieranie współwyznawców poszkodowanych w klęskach żywiołowych itd. Część z tych datków idzie na utrzymanie drukarni w których świadkowie drukują swoje broszury i czasopisma.

 

Tajemnicą poliszynela jest to, że duża część tych pieniędzy jest przeznaczana na odszkodowania dla ofiar pedofilii. To bardzo duży problem w organizacji świadków Jehowy. Organizacja świadków jest sądownie zobowiązana do płacenia licznych odszkodowań dla ofiar pedofilów. Znane są też liczne przypadki zamiatania pedofilii pod dywan, ukrywania pedofilów w zborach. Temat pedofilii jest całkowicie przemilczany, dlatego też ciężko ustalić jak dużo pieniędzy idzie na odszkodowania. Są to jednak tysiące dolarów dziennie.

 

 

A skoro już  regularnie odwiedzają nasze domostwa ….. czy jest sens z nimi rozmawiać i czego się można spodziewać?

 

 

Rozmawiając ze świadkami można spodziewać się tego, że będą dążyli do założenia z nami „studium biblijnego” oraz (w dalszej kolejności) zrobienia z nas świadków Jehowy.
Studium takie, ma na celu takie wymodelowanie naszego umysłu, abyśmy zaczęli myśleć kategoriami i wartościami, typowymi dla świadka Jehowy. Polega to na zaszczepianiu strachu przed śmiercią w Armagedonie, oraz obudzeniu współczucia do osób które jeszcze nie nie są świadkami i które potencjalnie czeka śmierć w Armagedonie. Jak więc widać, jest to granie na uczuciach, odwoływanie się do strachu, terroryzowanie umysłu i psychomanipulacja. Studium odbywa się zazwyczaj raz albo dwa razy w tygodniu. Polega na omawianiu jednej z książek świadków Jehowy. Obecnie jest to żółto-złota książka ”Czego Naprawdę Uczy Biblia”. Jest to podręcznik wprowadzający zupełnie ‚zielone’ osoby w środowisko wierzeń świadków Jehowy. Książka w rzeczywistości wcale nie uczy tego co mówi Biblia, ale raczej wdrukowuje w umysł słuchacza przekonania świadków Jehowy, które w większości są jedynie wolną interpretacją Pisma Świętego. Warto tutaj też wspomnieć, że świadkowie posiadają swój własny przekład Biblii, dostosowany do ich wierzeń, zmodyfikowany tak aby uwiarygodnić ich z góry założone przekonania.  

 

Czy jest sens brnąć w takie studium? Osobiście stanowczo odradzam. Nikt, kto wcześniej nie miał styczności z technikami psychomanipulacyjnymi, nie będzie obojętny na ich ‘magię’. Nawet jeśli uważamy się za osoby odporne na sugestię, to gwarantuję każdemu, że kontakt ze świadkami pozostawi większy lub mniejszy ślad w umyśle. I właśnie o to chodzi świadkom – aby zasiać ziarno niepewności. Często gdy wracają do swojego rozmówcy po kilku dniach, ziarno takie zdąży już wykiełkować. Jeśli nie zorientujemy się w porę że wciąga nas bagno, to możemy dać się wciągnąć.

 

Kontaktów ze świadkami zdecydowanie nie polecam osobom które przeszły traumę np. depresja, śmierć kogoś w rodzinie, utrata pracy, wypadek. Świadkowie są uczeni technik manipulacji i stosują ją na ludziach podatnych, czyli takich którzy w ostatnim czasie doznali jakiegoś kryzysu albo poszukują rozwiązania swojego problemu. Takie osoby szukają wsparcia, łatwo wierzą w to co słyszą, często szukając pocieszenia dają się wciągnąć w studium ze świadkami – później kończy się to tragicznie. Świadkowie początkowo bombardują miłością, okazują zainteresowanie, poświęcają czas, pomagają, robią zakupy gdy dana osoba nie jest w stanie robić tego sama. Wszystko trwa tak długo, jak dana osoba ‘rokuje’ na zostanie świadkiem. W momencie gdy oficjalnie dołącza do wyznania (poprzez chrzest wodny), wszystkie te benefity znikają. Od tego czasu to ona ma stać się takim wesołym i pomocnym świadkiem dla następnych ‘zagubionych owiec’.

 

 

 Z mojego doświadczenia wiem, że zawsze zaczynają rozmowę mniej więcej w ten sam sposób: „Czy zastanawiała się pani nad tym, dokąd zmierza ten świat…” – czego możemy spodziewać się z ich strony, gdy już wplątamy się w dyskusję?

 


Świadkowie Jehowy są przyzwyczajeni do tego, że zaraz po skończeniu swojej kwestii, zamyka się im drzwi przed nosem. To norma – w ponad 95% przypadków domownicy nie chcą z nimi rozmawiać, czasem dziękują grzecznie, a czasem trzaskają drzwiami.

Jeśli pozwolimy sobie na kontynuowanie rozmowy możemy spodziewać się tego że usłyszymy od nich jeszcze 2-3 pytania mające na celu pociągnięcie dyskusji i wzbudzenie naszej ciekawości. Mogą też równie dobrze pokazać w swoim smartfonie/tablecie, któryś z filmików dostępnych na stronie jw.org – są to krótkie filmy mające na celu wyjaśnienie w prosty sposób poglądu świadków na dany temat np. – np. kwestię obchodzenia świąt czy ich wizji raju na ziemi. Następnie, po kilkuminutowej pogawędce lub odtworzeniu wspomnianego filmu otrzymamy czasopismo Strażnica lub Przebudźcie Się, albo jakąś inną broszurę czy ulotkę. Zostaniemy też zapytani na odchodne o nasze imię oraz o to, czy za kilka dni świadkowie mogliby nas ponownie odwiedzić aby znowu chwilę porozmawiać. Można być też pewnym tego że zaraz po odejściu od drzwi, zrobią krótką notatkę na nasz temat – imię, numer domu lub mieszkania, temat jaki został poruszony i nasza reakcja na ich wizytę, może też cechy wyglądu lub wiek – tak aby przy powtórnej wizycie można było łatwo nas zidentyfikować i nawiązać do tematu omawianego poprzednim razem. Dawniej notowało się bardzo szczegółowo wszystko co przychodziło na pamięć, takie notatki przekazywało się osobie koordynującej głoszenie w zborze, ale można było przechowywać je też dla własnego użytku. Dochodziło do zabawnych sytuacji gdzie znajdowałem stary zeszyt do notatek i wraz z innymi młodymi świadkami Jehowy śmialiśmy się z notatek jakie robiłem.
Przykładowo kiedyś napisałem:

‘’Dom na końcu ulicy, przy którym stał czerwony samochód. Otworzyła bardzo miła Pani w wieku ok. 40 lat, kolor włosów rudy. Przyjęła Strażnicę o tytule ‘Dlaczego Bóg dopuszcza tyle cierpień?’ Zgodziła się aby odwiedzić ją w przyszłą środę.”

No więc w przyszłą środę został wysłany tam inny świadek Jehowy – ale niestety czerwonego samochodu obok domu już nie było, a pani przefarbowała się na blond. I weź tutaj ją znajdź 😉
Od kiedy weszło RODO, wszystko się zmieniło. Teraz praktycznie nie można notować niczego, ale świadkowie nadal to robią. W razie gdyby groziła im kontrola policji czy urzędu, mają polecenie z góry, aby notatki zniszczyć, tak aby nie wpadły w ręce władzy. Zawsze jednak dążą do rozpoczęcia z nami studium biblijnego.

 

 

No właśnie. Teksty ŚJ wydają się być wyreżyserowane i ćwiczone. Czy są takie, którymi można ich zbić z pantałyku?

 

 

Trzeba by było się bardzo postarać 😉 Świadkowie Jehowy mają w środku tygodnia specjalne zebranie na którym ćwiczą w parach jak by najlepiej zagadnąć do domownika który otwiera im drzwi. W praktyce, dla osoby która nie miała wcześniej z nimi styczności, świadkowie są ‘niezaginalni’. Podczas swoich szkoleń szukają różnych wariantów prowadzenia rozmowy, technik, uczą się na pamięć wstępów. Ćwiczą swoje kwestie do skutku, aż w końcu będąc ”na terenie” (czyli np. przed naszymi drzwiami) – mają tak obcykany schemat rozmowy, że właściwie nic ich nie zaskoczy. Możesz stawać na głowie, mówić co chcesz – nie zbijesz ich z pantałyku.

 

Coś co mogłoby być dla nich kłopotliwe to zaczęcie dyskusji na tematy niewygodne np. pedofilia w ich zborze, kwestie finansowania odszkodowań dla ofiar pedofilii z pieniędzy wiernych, kwestia niespełnionych przepowiedni końca świata, ciągłe zmiany nauk i doktryn oraz udawanie że takie zmiany nie miały miejsca – to wszystko jest bardzo kłopotliwe dla świadków. Niestety poruszenie tych tematów przy pierwszej rozmowie może zamknąć nam drogę do ponownego rozmawiania ze świadkami. No – chyba że tego właśnie chcemy. Nie ma jednak złotego środka, nie ma żadnych tematów będących ”wytrychami” gdzie świadkowie oniemieli by z wrażenia. Oni są zbyt dobrze przygotowani na takie sytuacje. Generalnie tutaj też odsyłam czytelników do mojego kanału – powstał on po to, aby uczyć ludzi jak rozmawiać ze świadkami w zależności od efektu jaki chcemy osiągnąć.

 

 

Czy ŚJ warto zadawać pytania dotyczące wiary – jeśli tak, to jakie?

 


To zależy od efektów jakie chcemy osiągnąć. Świadkowie dzielą ludzi napotkanych w służbie na szczerych i nieszczerych.

Szczerzy, to ci którzy zadają im pytania bo są faktycznie ciekawi ich wierzeń – jeśli robisz to uczciwie i faktycznie ciekawi cię ich religia, to możesz liczyć na wyczerpującą rozmowę, prawdopodobnie zostaniesz też wkręcona w studium ze świadkami. Ale czy chcesz tego? Wątpię.

Z kolei nieszczerzy to osoby które np. zadają pytanie znając odpowiedź – albo pytają przekornie, tak aby zawstydzić i zagiąć świadków – wówczas oni bardzo szybko to rozpoznają i zakończą rozmowę oraz więcej nie wrócą.
Jeśli chcesz dyskutować ze świadkami musisz mieć dużą wiedzę o Biblii oraz o ich religii – ale to nie wszystko. Kluczem jest bycie taktownym, ostrożnym i słuchać uważnie tego co mówią. To wszystko w połączeniu może dać ciekawe efekty. Odpowiednio przeprowadzona rozmowa może być ciekawa – choćby dlatego że można zobaczyć świetnie przygotowanych akwizytorów w akcji. Na moim kanale pojawi się za jakiś czas seria odcinków w których rozmówca z ukrytej kamery dokumentuje cały przebieg rozmowy ze świadkami – od pierwszej rozmowy przy drzwiach, aż do zaawansowanego studium.

 

 

Mnie jednak zniechęcał fakt, że nie mieliśmy wspólnego gruntu – gdy ja otwierałam swoją Biblię (Warszawską, Gdańską) oni swój przekład, który różnił się drastycznie w miejscach dla chrześcijanina kluczowych. Mógłbyś powiedzieć coś więcej o różnicach między tymi przekładami?

 

 

Świadkowie Jehowy posiadają swój własny przekład Biblii, zwany „Przekładem Nowego Świata”. Jest to wydany na świecie w latach 50’tych przekład Biblii dostosowany pod wierzenia świadków Jehowy. W Polsce ten przekład pojawił się w 1997 roku.
Od roku 2013 świadkowie używają jednak na całym świecie zrewidowanego przekładu Nowego Świata – jest to tzw. ‘szara biblia’. Sam fakt, że co jakiś czas muszą rewidować swoją Biblię, świadczy o tym że coś jest z tym nie tak.

 

Generalnie wszystkie wyznania chrześcijańskie opierają swoje doktryny na piśmie świętym. U świadków jest odwrotnie – oni opierają swoją biblię na wcześniej wymyślonych dogmatach. Czyli w praktyce – jeśli Biblia mówi coś sprzecznego z ich wierzeniami – to tym gorzej dla Biblii!
Różnic między przekładem katolickim (tysiąclatka) lub protestanckim (biblia warszawska) oraz innymi przekładami jest wiele. Można by wymienić chociażby wtrącenie imienia Jehowa w nowym testamencie, wszędzie tam gdzie pojawia się słowo PAN. Świadkowie wierzą w teorię spiskową, według której imię Jehowa zostało tam zastąpione tytułem PAN. Dlatego w swoim przekładzie umieścili wszędzie imię Jehowa. Nawet, pomimo tego, że kontekst wskazywał na PANA Jezusa. To jednak nie przeszkadza świadkom – zmodyfikowali kontekst tak, aby czytelnik myślał że chodzi o Jehowę.

Takich modyfikacji można wymieniać wiele – polecam tutaj stronę pana Piotra Andryszczaka – jest to blog na którym demaskuje on wszystkie przeinaczenia poczynione w Biblii przez świadków.
Można by rzecz, że w rękach świadków, biblia stała się kolejnym z ich podręczników. Sami ją od podstaw przepisali po swojemu. To już nie jest Pismo Święte – to ich kolejna książka.

 

 

O czym NIE warto rozmawiać ze ŚJ? Czego nie mówić?

 

 

Znowu – to zależy od efektu jaki chcemy osiągnąć.
Jeśli chcesz z nimi trochę podyskutować – nie wspominaj nic o byłych świadkach (takich jak ja). Nie mów nic o pedofilii, nie wspominaj o pieniądzach, nie poruszaj tematu niespełnionych proroctw czy końców świata. Wymieniać można by długo.
Z drugiej strony – jeśli chcesz się pozbyć świadków raz a dobrze, wystarczy że powiesz ”Wiecie co bracia – ja też byłam kiedyś świadkiem. Jestem wykluczona za odstępstwo. Może macie ochotę dowiedzieć się czegoś ciekawego o organizacji?” – gdy tak powiesz, masz gwarantowane że uciekną i nie wrócą dopóki się nie wyprowadzisz z mieszkania.

 

 

 Kiedy ŚJ „chodzą” po domach najwięcej? Ja widzę, że najbardziej przed 1 kwietnia -zapraszają wówczas do siebie, na Salę. Czy mają jakieś stałe terminy, w których ich chodzenie po domach jest wzmożone?

 

 

Świadkowie Jehowy chodzą od domu do domu przez cały rok. Słusznie jednak zauważyłaś, że są pewne okresy, w których zwiększają oni swój udział w służbie publicznej. Jest to okres przed Pamiątką Śmierci Jezusa – czyli jedynym świętem, jaki obchodzą świadkowie Jehowy. W religii katolickiej ten czas znany jest jako Wielkanoc. Wypada to różnie – zależnie od roku. Czasem w marcu, czasem w kwietniu. Ale właśnie wtedy świadkowie wprowadzają specjalne kampanie. Są to celowe, zwiększone naloty na miasta i wsie, gdzie w zorganizowany sposób usiłuje się dotrzeć do KAŻDEGO mieszkańca. Czyli jeśli w twoim domu mieszka pięć osób, to świadkowie będą tak długo chodzić aż przerobią wszystkich pięciu mieszkańców. Zazwyczaj połączone jest to z kampanią rozdawania specjalnych publikacji przeznaczonych na ten okres – traktaty, małe broszurki, ale ponad wszystko – zaproszenia. Są to zaproszenia na owe jedyne święto obchodzone przez świadków – Pamiątkę śmierci Jezusa.

 

 

Kolejnym okresem, w którym świadkowie zwiększają swój udział, są kongresy, jakie organizują co roku na całym świecie. Owe kongresy, to wielkie spotkania na wynajętych stadionach, bierze w nich udział na raz nawet kilkanaście tysięcy świadków. Są one organizowane we wszystkich większych miastach polski w tym samym czasie. Zazwyczaj jest to któryś weekend w lipcu lub sierpniu, gdy pogoda dopisuje. Przed takim wydarzeniem, świadkowie również są zobowiązani do odwiedzenia każdego mieszkańca swojego terenu. ‘’Teren” – to w slangu świadków konkretny obszar, przydzielony do danego głosiciela, np. jakieś dwie ulice albo cała wioska.

 

 

Innymi okresami w roku, gdzie można zaobserwować wzmożoną aktywność świadków, jest czas przed 1 listopada oraz przed 24 grudnia. Są to co prawda święta katolickie, ale świadkowie są świadomi, że w tym czasie mieszkańcy Polski nieco więcej rozmyślają o Bogu. Chcąc to wykorzystać, również wtedy organizują swoje kampanie i naloty. Jest to bardzo przemyślana strategia, organizowane są specjalne szkolenia i zbiórki na których świadkowie uczą się jak rozmawiać z katolikami o nadchodzących wydarzeniach – tak, aby zaciekawić rozmówcę i okazać szacunek obchodzonym przez niego świętom.

 

 

 Kiedyś, gdy sama lubiłam dyskusje na temat doktryn, wdawałam się w niekończące się rozmowy ze Świadkami. Obecnie widzę, że to wręcz odwrotne do tego, czego nauczał Jezus – głoszenie dobrej nowiny, wspólnota, miłość. I wolałabym zaproponować takiemu Świadkowi po prostu wspólną modlitwę! Czy warto?

 

 

Nie – nie warto. Oni nie mają w zwyczaj modlenia się z osobami innej wiary. Uważają, że byłoby to dla nich jak ‘’ubrudzenie” się fałszywą religią. Dzieje się tak, ponieważ świadkowie uważają wszystkie inne religie za fałszywe, jedynie swoją uważają za prawdziwą. Z tego powodu nie biorą udziału w świętach, nie chadzają do cudzych kościołów, nie praktykują współpracy międzywyznaniowej, nie modlą się z ludźmi innych wyznań. Trzeba też tutaj przyznać, że świadkowie traktują modlitwę dosyć formalistycznie. Wygląda ona często niemal tak samo, i chociaż świadkowie znani są, i szczycą się z tego, że nie mają żadnych formułek ani różańców – to prawda jest taka, że modlą się oni często w bardzo podobny sposób.

 

 

Jak wygląda taka modlitwa?

 

 

Zależnie od tego, czy jest to modlitwa na zebraniu (gdzie modli się tylko jedna osoba z mównicy, a reszta słucha ), czy jest to modlitwa przed posiłkiem, to wygląda ona mniej więcej tak:

 

(tutaj akurat przykładowa, krótka modlitwa na zebraniu Świadków Jehowy)

 

‘’Nasz drogi, niebiański Ojcze Jehowo Boże. Zwracamy się do ciebie, zebrani w tym miejscu, aby podziękować ci za ten dzisiejszy dzień, za dar życia, za to, że możemy zebrać się tutaj z innymi braćmi oraz siostrami. Prosimy cię o pobłogosławienie tego czasu, który spędzimy tutaj na poznawaniu twojego słowa, prosimy cię o otoczenie nas swoją opieką oraz duchem świętym. Dziękujemy ci za ogólnoświatową społeczność braterską, za twoją wspaniałą organizację. Wiemy nasz drogi Jehowo, że to jedyne miejsce w którym możemy się schronić przed nadciągającą wojną armagedonu. Prosimy cię nasz wspaniały Boże również za wszystkimi braćmi oraz siostrami, którzy nie mogą tutaj z nami być z różnych względów, niektórzy z powodu choroby, niektórzy są w więzieni za wiarę w innych krajach – miej ich również w opiece.  Prosimy cię nasz kochany ojcze – pobłogosław nam ten czas który teraz razem spędzimy, abyśmy mogli odnieść pożytek z pouczeń, jakie za chwilę odbierzemy i abyśmy mogli służyć ci nadal najlepiej jak potrafimy. Nasz wspaniały boże Jehowo, prosimy cię o twojego świętego ducha, abyś otoczył nas nim, aby twoi aniołowie pilnowali nas na czas tego zebrania. Prosimy cię bardzo o przyjęcie tej modlitwy, a czynimy to w imię naszego pana i zbawcy, a twojego syna i panującego nam już z nieba króla – Jezusa Chrystusa. Amen.”

 

Modlitwa przed jedzeniem wygląda podobnie, tylko że zamienia się kwestie mówiące o zebraniu na Sali królestwa i braciach, na coś w stylu: ‘’Prosimy cię, pobłogosław nam ten posiłek który stoi przed nami, aby poszedł na wzmocnienie naszych członków ciała, wiemy, że jest to wspaniały dar od ciebie, za który jesteśmy Ci bardzo wdzięczni.”

 

 

Dobrze, zatem odpuszczam. A z ciekawości: Jak świadkowie Jehowy traktują kobiety?

 

 

Świadkowie Jehowy opierają się na Biblii, przy czym najchętniej (w przeciwieństwie do wszystkich innych wyznań chrześcijańskich) opierają się głównie na Starym Testamencie, marginalizując Nowy Testament. Natomiast ST, ma to do siebie, że traktuje kobiety niemal tak samo jak Koran. Nauczanie starotestamentowe opiera się na prawie patriarchatu gdzie rola kobiet w życiu społecznym i religijnym jest zredukowana do minimum. I dokładnie tak samo Świadkowie Jehowy widzą kobiety. Są bardzo tradycjonalistyczni i konserwatywni w swoim podejściu do kobiet.

 

Nie mają one żadnych praw ani przywilejów w zborze świadków Jehowy. Nie wolno im publicznie przemawiać ani nauczać. Nie wolno im też podważać zdania starszych ani krytykować postanowień innych, dojrzałych mężczyzn w zborze. Kobiety w religii świadków Jehowy nie mają prawa brać żadnego udziału w nauczaniu – do tego stopnia, że prowadząc studium Biblijne z osobą niebędąca świadkiem, kobieta musi nakrywać swoją głowę, jeśli w jej obecności jest mężczyzna – ma to być symbol poddaństwa i uległości wobec mężczyzn. Poza tym kobiety traktuje się niepoważnie – załóżmy, że jakaś kobiety idzie do starszych ze skargą na męża – prawdopodobnie zostanie odprawiona z kwitkiem, nawet jeśli jest bita, mąż pije i wyżywa się na rodzinie (to też się zdarza u świadków, ale jest wielką tajemnicą). Jedyne co wolno robić kobiecie, to chodzić od domu do domu i rozdawać publikacje Strażnicy. To najbardziej podstawowa funkcja u świadków Jehowy, i to daje dobrze myślenia o pozycji kobiet w tej organizacji. Nie daje się im żadnych stanowisk, przywilejów i z całą pewnością nie traktuje się ich na równych prawach z mężczyznami.

 

 

Dziękuję za rozmowę!

 

Nie wiem, czy zdajecie sobie sprawę z tego, że punktem zapalnym w rozmowie ze świadkami, którym zresztą potrafią zainteresować przeciętnego człowieka, jest IMIĘ BOGA. Właściwie jest to chyba dla nich najważniejsza kwestia!
Ponieważ temat jest bardzo złożony, Bartek zdecydował się nagrać na ten temat osobny film KLIK  – śledźcie go bo całkiem możliwe, że zyskacie nowe argumenty w rozmowie, gdy świadkowie znów odwiedzą Wasz dom, żerując na Waszej niewiedzy.

 

 

Jako, że interesuje mnie człowiek w religii, Przejrzałam  wiele filmików Bartka – i szczerze polecam. Z nich dowiecie się między innymi:
– Jak wyglądają związki i miłość wśród świadków Jehowy
– Co Świadek Jehowy, odwiedzający Wasz dom, myśli o Was,
– Jak organizacja wpływa na myślenie jednostki,
– Jakie techniki manipulacyjne stosują Świadkowie, by pozyskiwać kolejne osoby, KLIK
– Dlaczego ludzie decydują się wystąpić z Organizacji i jaką cenę za to płacą,
– Jak być człowiekiem podczas spotkania ze Świadkami.

No i najważniejsze; Kto ocaleje w Armagedonie ? :- )

 

Macie jakieś doświadczenia w rozmowach ze świadkami Jehowy? Co sądzicie o tej organizacji?