Bóg vs. religia

Był taki czas w historii świata, gdy człowiek spotykał się z Bogiem kiedy chciał; pozostawał z Nim w osobistej relacji, otoczony miłością, na spotkania przychodził nago ze swoją lubą i wcale się nie tego wstydzili ( 1 Ks.Mojżesza 2,25).  I to było dobre.
Dalsze wydarzenia zmieniły bieg świata i losu człowieka; wszystkich i każdego z osobna i nabrały efektu kuli śniegowej; nic już nie było święte poza Bogiem, Ziemia stała się miejscem nieprzyjaznym, oddanym złu, Bóg choć nadal był w tym samym miejscu, był teraz dla człowieka Kimś odległym; człowiek zaczął się Go bać i wstydzić, ale zaczął też usilnie szukać dróg, które mu choć trochę pozwolą zbliżyć się do Stwórcy i zadowolić Go. Tak powstała religia.

Kiedy mędrzec wskazuje księżyc, idioci patrzą na palec. (powiedzenie ze Wschodu)

Tymczasem w religii człowiek nigdy nie odzyska pierwszej relacji z Bogiem, bo Bóg nie jest religijny i nie stworzył żadnego człowieka po to, był ten był religijny. Stworzył nas do relacji.
Ale czym tak naprawdę jest religia? I co jest jej przeciwieństwem? Otóż, przeciwieństwem bycia religijnym, nie jest bycie ateistą.

Religia powoduje na świecie wiele zła

– mówią.  I ja całkowicie się zgadzam z tą opinią. Religia wyklucza wszystko, co daje żywy Bóg; miłość, wolność, wzrost duchowy, autentyczną radość i przede wszystkim: relację z Nim.

 

Dlaczego ludzie stają się religijni?

Prostą odpowiedzią jest: bo tak ich – NAS – nauczono. Od dziecka obracamy się w systemie nagród i kar. Musimy coś zrobić by uzyskać jakiś efekt. Czasem dowiadujemy się, że na miłość trzeba zasłużyć. Nie wyobrażamy sobie nawet, że można funkcjonować inaczej. Religijność jest zatem mimowolna – dopóki człowiek sobie jej nie uświadomi i dopóki jej się nie przeciwstawi – dopóki nie złamie ducha religijności.
Z czasem ludziom religijność wydaje się czymś wyrafinowanym, wyższym, owianym nutą tajemniczości, podczas gdy ewangelia jest prosta.  Dla niektórych – zbyt prosta.
Religijność może być domeną egocentrycznych praktyków; chcą robić jak najwięcej, czuć czyn w rękach, czuć jak bardzo zasługują na Bożą przychylność – zwykle w zestawieniu z  tym, czego inni nie robią.
Religijność cechuje również teoretyków; pięknie mówią o Jezusie, o miłości, ale nie chcą się z tym konfrontować w życiu codziennym.

 

Dwóch ludzi weszło do świątyni, aby się modlić, jeden faryzeusz, a drugi celnik. Faryzeusz stanął i tak się w duchu modlił: Boże, dziękuję ci, że nie jestem jak inni ludzie, rabusie, oszuści, cudzołożnicy albo też jak ten oto celnik. Poszczę dwa razy w tygodniu, daję dziesięcinę z całego mego dorobku. A celnik stanął z daleka i nie śmiał nawet oczu podnieść ku niebu, lecz bił się w pierś swoją, mówiąc: Boże, bądź miłościw mnie grzesznemu. Powiadam wam: Ten poszedł usprawiedliwiony do domu swego, tamten zaś nie; bo każdy, kto siebie wywyższa, będzie poniżony, a kto się poniża, będzie wywyższony. (Łk 18, 10-14)

Co jeszcze robi religia i czym charakteryzują się ludzie religijni?

– Dla człowieka religijnego, religia staje się ważniejsza niż miłość.
– Człowiek religijny oczekuje; od siebie i od innych.
– Człowiek religijny przyprowadza innych ludzi do kościoła, zamiast do Boga.
– Człowiek religijny próbuje zasłużyć na Bożą przychylność poprzez swoje uczynki.
– Człowiek religijny stale boi się szatana.
– Człowiek religijny nie ma odrodzonego ducha.
– Człowiek religijny nie buduje swojej tożsamości w Jezusie.
– Człowiek religijny nie jest pokorny.
– Człowiek religijny walczy z ciałem.
– Człowiek religijny kocha prawo, za to w słowie wolność upatruje się bezprawia = niebezpieczeństwa.
– Dla ludzi religijnych łaska jest niewystarczająca; stale muszą coś robić, bo wg nich Bóg jest stale nienasycony i nie dość zadowolony. Wierzą w to, że Bóg nadal stosuje system nagród i kar.
– Człowiek religijny stale i usilnie walczy z grzechem; swoim tudzież innych.
– Ludzie religijni przypominają żebraków proszących stale Boga o coś, co On już dawno zrobił!
– Człowiek religijny codziennie „traci” swoje zbawienie z powodu grzeszenia; przypomina Syzyfa, który dzień po dniu na nowo wtacza ten wielki kamień.
– Człowiek religijny stale się porównuje z innymi.
– Religijni ludzie sprawiają, że grzesznicy czują się źle w ich towarzystwie; religijni ludzie oburzają się z powodu czyichś grzechów.
– Religijni ludzie nie są głodni Boga.
– Religijni ludzie wyrzuciliby Jezusa z nabożeństwa.
– Człowiek religijny oburzy się, czytając ten tekst.

Zszokował kogoś przedostatni punkt? A tak! Jezus miał stale konflikt z ludźmi religijnymi , bo niszczył religijne myślenie. Bo On miał innego ducha. On wiedział, że;

  • Religia nie prowadzi do Boga i nie ma z nim nic wspólnego.
  • Religia to w 100% ludzki twór, w którym nie ma ducha Bożego.
  • Religia nie jest kreatywna, nie daje żadnego wzrostu. Może prowadzić jedynie do niemądrej gorliwości.
  • Religia ogranicza człowieka, bo pragnie kontroli nad nim.
  • Religia wymaga formy i posiada ramy.
  • Religia ogranicza Boga.
  • Religia lubi bożki.
  • Religia wyłącza człowiekowi samodzielne myślenie.
  • Religia buduje mentalność stadną.
  • Religia głosi ludzką sprawiedliwość.
  • Religia wyklucza łaskę. Jedno z drugim nie mogą współistnieć. Jezus przyniósł łaskę.
  • Religia nigdy nie wypuszcza człowieka poza status grzesznika. Każe mu w nim trwać.
  • Religia wymaga perfekcjonizmu duchowego od człowieka podczas gdy Bóg pragnie uczynić człowieka doskonałym i pomaga mu w tym, w całkowitej wolności i miłości.
  • Religia sprzeciwia się ewangelii.
  • Religia wpędza w robienie wszystkiego, tylko nie w głoszenie prawdziwej ewangelii.
  • Religia nie pozwala dorosnąć. Religijne kościoły trzymają ludzi pod kluczem prawa i nigdy nie pozwalają im dorosnąć.
  • Religia wpędza stale w jakieś poczucie winy.

 

Ostatecznie Jezus został ukrzyżowany za złamanie przepisów religijnych. Gdyby pojawił się dzisiaj, również byłby prześladowany – przez religijnych ludzi.

Biada wam, uczeni w Piśmie i faryzeusze, obłudnicy, że zamykacie Królestwo Niebios przed ludźmi, albowiem sami nie wchodzicie ani nie pozwalacie wejść tym, którzy wchodzą. (Mat.23,13)

 

Religijne  kościoły

Religijność może charakteryzować  każdą denominację  ludzi wierzących.  I nieważne jest, czy będzie to pewien kierat prowadzenia spotkania, czy każą Ci przychodzić w określonym rodzaju ciuchów albo przekonywać, że Boga trzeba do czegoś przekonywać ; uciekaj jak najdalej z takiego kościoła, bo tam opadniesz. I jeszcze będą Ci wmawiać, że to normalne i tak ma być.

Chrześcijanie nie są ludźmi religijnymi!

Kiedy lata temu opuściłam Kościół Katolicki i kolejne kilka lat później zaczęłam należeć do innej denominacji, miałam efekt „Wow”; wow, jak tu inaczej! Wow, jacy otwarci ludzie! Wow, nareszcie ktoś zna Biblię i stosuje to, co tam pisze!….. jeszcze wtedy nie byłam świadoma, że przeszłam z jednej formy religijności w drugą. I wszystko niby było fajnie i super, ale…. ten moment gdy poznałam Jezusa sam na sam, siedząc we własnym pokoju, zakochałam się w Nim na zabój, ON mnie uwolnił, a ja zobaczyłam świat zupełnie inaczej…. rozmywał się, oddalał – i mówiono mi, że tak ma być.
Potem widziałam wokół grzeszników; lubiłam z nimi rozmawiać i cieszyłam się, gdy któryś odkrywa …. jak wspaniale jest w moim kościele ; był mój kościół, w którym była „Prawda” i był ratunek, i byli biedni ludzie, którzy potrzebowali dowiedzieć się, że mają przestrzegać starotestamentowych przykazań, bo Bóg ich co prawda zbawił ALE…

Tkwiłam po uszy w religii i nadszedł dzień, w którym zrozumiałam, że jestem spętana i muszę się uwolnić. Ale miałam…. Potworne poczucie winy! No i nie wiedziałam, jak to zrobić! Przez tyle lat znałam tylko jedną, bezpieczną, utorowaną przez innych drogę – nawet nie musiałam znać dobrze Biblii – powtarzałam interpretacje tych „światłych” wierząc, że to prawda objawiona. Ale miotałam się coraz bardziej.
Pomógł mi sen – Bóg pokazał mi sytuację, w której jestem i tę, do której chce mnie poprowadzić. Pierwsza to była maleńka, ciemna komórka, której wszystkie ściany się zwężały. Na łapanie kilku oddechów zostawała mi równie maleńka kratka w suficie, który był tuż przy czubku mojej głowy. Na zewnątrz był Bóg z całym wszechświatem, pięknem, przestrzenią i wyciągniętymi w moją stronę ramionami. Tam się udałam.

 

Masz problem z religijnością?

Dramat człowieka religijnego polega na tym, iż albo nie sądzi, że jest religijny, albo nie uważa tego za problem, a wręcz błogosławieństwo.
Aby to sprawdzić, zrób test ;- ) KLIK

Jeśli podejrzewasz, że możesz mieć problem z religijnością – a to taki sam problem jak z alkoholizmem czy narkotykami, wiedz, że jest ratunek. Z tego warto się leczyć, dla dobra swojego i innych.
Jedyne, co musisz zrobić  to
a) Uwierzyć, że religijność nie jest Bożym zamysłem dla Ciebie.
b) Następnie uwierzyć, że taka decyzja to nie jest wystąpienie przeciwko Bogu.
c) Zdecydować, że chcesz zmian i całą siłę potrzebną do konfrontacji z ludźmi i życiem na zasadzie „jazda bez trzymanki” czyli bez bezpiecznej religijnej przystani, czerpać jedynie od Jezusa.
d) Przyjść do Jezusa i nie bać się żyć w Jego wolności. I pozwalać, by On zmieniał Twoje serce; to będzie proces, zatem nie bój się; zdążysz dojrzeć do postawy pragnienia kochania-i-niczego-poza-tym.  W całkowitej wolności :- )

Jeśli chcesz, możesz użyć słów:
Boże, wierzę, że zaplanowałeś dla mnie życie w miłości, wolności i radości. Nie jestem pewny/a co teraz dzieje się w moim sercu, ale Ty je badaj i jeśli mam w sobie ducha religii, decyduję się od niego odwrócić. Chcę życia w Twojej przestrzeni, na Twoich zasadach. Amen.

Gdy miałam napisać ten tekst, zapytałam Ducha Świętego, jakby zobrazował  religijność i jej przeciwieństwo. I pokazał mi….. konie :- )

Koń jest z założenia szlachetnym stworzeniem – ma siłę i grację, która w pełni może zachwycić jedynie na wolności i tam też w pełni się rozwinąć. Podobnie jak każda osoba wierząca.

Boża obecność nie jest ograniczona miejscem, czasem, formą i rodzajem osoby. Nie musisz na nią zasłużyć. To jest przestrzeń, w której przebywasz z Bogiem. Dlatego nie szukaj Go w żadnym kościele. Pozwól tym razem Jemu uformować Twojego wewnętrznego człowieka. Tak, jak On chce :- )

Bless you all!