Wiedza.

Czy wiesz jaki jest jego ulubiony drink twojego partnera? Co jada na drugie śniadanie, z jakiej rodziny pochodzi, jaką ma grupę krwi, z kim spał przed tobą i jak zareaguje, gdy ktoś zajedzie mu drogę?  I co ci z tej wiedzy?

 

Bo czy możemy się zgodzić, że właściwie to nie wynika z niej nic, co buduje więź?  Wskazuje tylko jak się poruszać po związku (lub go unikać!)  by kogoś zadowolić, lub się nie narazić. Wroga możemy poznać w taki sam sposób, by osiągnąć swoje cele.

Wiedza bywa istotna. Ja chciałam wiedzieć o moim partnerze to, co wydało mi się kluczowe  – w ten sposób układałam sobie w głowie jego obraz i podejmowałam decyzję, czy do mnie pasuje, czy chcę komuś takiemu zawierzyć swoje życie.  Umówmy się, że poznając przyszłego współmałżonka może i ciekawostką jest, że lubi banany, a nie znosi brokułów, ale nie jest to dla nas kluczowe. Są ważniejsze rzeczy, które będą wpływać na jakość naszej relacji.  Tak samo było w ogrodzie

 

Eden

 

„I sprawił Pan Bóg, że wyrosło z ziemi wszelkie drzewo przyjemne do oglądania i dobre do jedzenia oraz drzewo życia w środku ogrodu i drzewo poznania dobra i zła (…)I dał Pan Bóg człowiekowi taki rozkaz: Z każdego drzewa tego ogrodu możesz jeść, Ale z drzewa poznania dobra i zła nie wolno ci jeść, bo gdy tylko zjesz z niego, na pewno umrzesz.   (Księga Rodzaju 2,9 dalej 2,16-17)

 

Oni nie mogli poznać tylko dobra. Lub tylko zła. Drzewo dawało poznanie zarówno dobra jak i zła, gdyż jedno istnieje w kontraście z drugim.  W dodatku to połączenie daje….. śmierć. Nawet jeśli jest tam poznanie dobra, ta mieszanka przynosi jedynie śmierć – „Na pewno umrzesz”.

 

Pierwsi ludzie sięgnęli po zakazany owoc. W ten sposób posiedli wiedzę, która przyniosła im (i nam) tylko zgubę. Śmierć. Nagle okazało się, że oni tej wiedzy nie potrzebowali i jedyną wiedzą, za jaką powinni byli wtedy podążać to ta, by nie spożywać z zakazanego drzewa.
Otworzą się wam oczy (Księga Rodzaju 3, 5) Co za paradoks! Przed zjedzeniem owocu Adam i Ewa mieli nieograniczone poznawanie Stwórcy! To po zjedzeniu owocu ich świat nagle  zmalał, ograniczył się, wokół pojawiły się kraty, a Adam i Ewa po raz pierwszy zobaczyli, że są nadzyiwstydzilisiętego.
Celowo napisałam to razem – wcześniej też byli nadzy, ale nie było to problemem dla nikogo; ani dla nich, ani dla Boga. Teraz ukrywają się przed Bogiem, chcą się zakryć, bo widzą w sobie jakieś zło. Chociaż nikt tego nie nazwał!  To oni jakimś sposobem uznali, że to jest złe, wstydliwe.
W końcu byli zmuszeni przybrać obcą skórę – zwierzęcą. (Księga Rodzaju 3, 21)

 

Oni nie posiedli wiedzy, która by budowała ich świat – posłuchali już od początku zła – węża. Posiedli wiedzę, która zmieniła ich perspektywę postrzegania; siebie, Boga, otaczającej ich rzeczywistości. I zmieniła ich tożsamość. Pierwsi ludzie poznali dobro i zło – dosł.doświadczyli go. (w hebrajskim „poznać” oznacza to samo, co „obcować” lub „mieć stosunek płciowy” dlatego Maria pyta anioła, jak się stanie to, że urodzi dziecko, bo jeszcze nie poznała mężczyzny).

 

Przed nieposłuszeństwem mieli wszystko. Ta jedna decyzja odebrała im właściwy osąd. Ktoś może powiedzieć:  w końcu byli wolni, mogli podejmować dowolne decyzje, zdobyli pełnię człowieczeństwa.
Otóż to wszystko mieli już wcześniej – gdyż mieli wolną wolę. I to w jej obrębie podjęli decyzję o zerwaniu owocu i nagle otworzyły się im oczy. Ludzkie. Ponieważ zaczęli chować się przed Bogiem, zaczęli układać sobie własny kodeks moralny. Spójrzmy tylko, do czego to doprowadziło. Jak dziś wygląda świat.
I stale szukamy sposobów na wszystko;  jak rozwiązać problem bezrobocia, alimenciarzy, zbyt chudych modelek, foliówek, szczepionek, hejterów, homoseksualistów itd.  Po ludzku świat zmaga się, wymyślając stale nowe przepisy, prawa, groźby, kampanie i ciągle okazuje się, że tej wiedzy, która tyle człowieka kosztowała, jest za mało. I że nie tylko człowiek poznał dobro i zło, ale świat skomplikował się na tyle, że dziś już wiemy, iż nie jest nawet czarno-biały!

 

Wiara  = wiedza ?

 

 

Jak ma się wiedza do wiary? Ano, trochę. Na samym początku dobrze jest wiedzieć, gdzie się udać po rozwiązanie. Słyszałam wiele świadectw ludzi, którzy postanowili dowiedzieć się, kim jest ten Jezus Chrystus.  W tym celu zaczęli od lektury Biblii. I na tej podstawie uwierzyli w Niego jako Syna Bożego.

 

Natomiast jeśli będziemy jako już-wierzący chcieli wszystko wiedzieć, wszystko zrozumieć, niesamowicie ograniczymy Boga. I relację z Nim.
Wiara, relacja z Bogiem nie polega na wiedzy. Boży, biblijni ludzie nie wiedzieli wszystkiego tego, co potem zrobili. Oni dowiadywali się na bieżąco od Boga o kolejnych posunięciach.  Bardzo często przez lata byli przygotowywani do danej misji, nawet o tym nie wiedząc – zrozumieli to dopiero patrząc wstecz. A niektórzy w ogóle.  Mieli tylko zrobić  jedno: zaufać Bogu. Mieli zrobić tę jedną jedyną rzecz, której nie zrobili Adam z Ewą.

 

Jeśli dręczy  cię niewiedza, Bóg nie robi ci na złość – nie odsuwa cię od wiedzy, dzięki której – jak często wierzysz – otworzą ci się oczy, podejmiesz lepszą decyzję, pójdziesz do przodu, zdobędziesz lepszy osąd sytuacji.
Bóg mówi tylko jedno, zawsze:  zaufaj  Mi.

 

Jak bardzo  siebie nie znamy w obliczu posiadanej wiedzy, można sobie wyobrazić, idąc do……wróżki. Wyobraź sobie, że ona na twoje wyraźne życzenie mówi ci,  kiedy umrzesz. Powiedzmy, że będą to najbliższe miesiące. A nawet jeśli będzie to aż kilkanaście najbliższych lat, możemy spokojnie założyć, że ta, tak bardzo pożądana wiedza, wywoła u ciebie silny dyskomfort psychiczny – prawdopodobnie aż do końca życia.

Jak bardzo siebie samych ograniczymy, chcąc wiedzieć więcej niż powinniśmy, pokazuje historia:
Człowiek: Boże, czy za trzydzieści lat będę mieć w końcu magnetowid video?!
Bóg: Nie.
Człowiek:  :- (    
Bóg: (będziesz mógł oglądać filmy przez Internet, ale teraz i tak nie wiesz nawet, co to jest.)

 

 

Bóg wie, jakiej wiedzy i kiedy potrzebujemy – bo On chce dawać wiedzę, która prawdziwie buduje. Ale nawet nie posiadając żadnej wiedzy, tak jak dzieci, które Jezus uznał za najdoskonalszymi przedstawicielami Jego królestwa i z pewnością nie była to kokieteria …. potrzebujemy tylko jednego, czegoś mocniejszego od wiedzy. Prawdy. I to o Nim. I o sobie.

 

 

Wąż obiecał Adamowi i Ewie wiedzę na temat dobra i zła. Ale nie powiedział, że będzie to prawda. Roztoczył przed nimi piękną wizję nieograniczoności, a tak naprawdę ściągnął ich na sam dół, oferując nowy pryzmat doświadczania i pojmowania, w tym suche fakty.
A fakty to nie jest to samo, co prawda. Fakty nie mówią nic o nastawieniu serca, o prawdziwych motywacjach – a w świecie Boga to jest najważniejsze. Same fakty sprowadzają śmierć; jeśli zawinisz,  żadnego usprawiedliwienia, ponosisz karę  (z kolei jeśli postępujesz dobrze i tak nie dostajesz za to żadnej nagrody).

 

Aż do śmierci Jezusa na krzyżu, ludzie byli przygotowywani przez Boga do przyjęcia Prawdy, spożywając stale z drzewa poznania dobra i zła (przepisy prawa w tym przykazania)  i wymiotując już – obrazowo mówiąc – jego owocami. Bo to drzewo stale rodziło owoce śmierci.

My, odkupieni przez  Yeshua Hamasiach, odrodzeni z Jego ducha możemy spożywać już tylko z tego drugiego drzewa , do którego w Edenie dostęp został odcięty – z drzewa życia.

A to jest żywot wieczny, aby poznali ciebie, jedynego prawdziwego Boga i Jezusa Chrystusa, którego posłałeś. (Jan 17, 3)

 

Dobre małżeństwo

 

Nie opiera się na wiedzy. Sprawy takie jak miłość są poza wiedzą i zupełnie od niej niezależne. Miłość jest celem i priorytetem Boga. Do miłości w Bożym duchu nie jest potrzebna żadna wiedza.  Szokujące? Zastanówcie się przez chwilę nad tym.

 

W dobrym związku tylko na początku trzeba – jak napisałam wcześniej – ustalić priorytety, wspólne wartości.  Tak, jak to zrobiła moja koleżanka.  Gdy się spotkałyśmy i rozmawiałyśmy o jej nowym chłopaku – a jest to mąż Boży, pełną parą – powiedziała: Wiesz, my się ze sobą tak dobrze czujemy, że jak kiedyś chciałam wiedzieć o partnerze wszystko ze szczegółami,  z nim to nie ma zupełnie żadnego znaczenia! Tylu rzeczy o sobie nie wiemy i nie obchodzą nas one. Najważniejsze wiemy i to wystarczy.

 

Z Bogiem jest tak samo!
Jeśli jeszcze Go w ogóle nie poznałeś, poznałaś, sięgnij po Biblię i zacznij dowiadywać się o Nim. Resztę zostaw Duchowi Św., który objawi Ci kim On jest. 
Jeśli jesteś chrześcijaninem i chcesz wiedzieć tyle rzeczy…. niech niewiedza nie powstrzymuje cię by najpierw całkowicie Mu zaufać. Gdyż mimo, że zna zło, kieruje się w stu procentach  dobrem.  Nie ograniczaj Stwórcy Wszechrzeczy, starając się wcisnąć Go do szufladki z napisem. Wtedy sam, sama stworzysz sobie Boga, nigdy nie poznając tego prawdziwego.
Pozwól, by dawał Ci poznanie na Swój temat.

Najwspanialsze w poznaniu jest to, że Bóg je ukierunkowuje – nazwałabym to wiedzą spersonalizowaną. Innymi słowy: Bóg cię zna i wie, jak do ciebie mówić, żebyś zrozumiał, zrozumiała. Nie dostajesz w ten sposób tej samej książkowej wiedzy co inni ludzie, usilnie starając się dorównać ich intelektowi, w końcu polegając na obcych interpretacjach, wybierając to, które jest najbliższe twojemu światopoglądowi. Ot, wiedza.
Nawet gdy sięgasz po tę samą Biblię co ja czy miliony chrześcijan na świecie, Duch Boży będzie odkrywał przed tobą kolejne prawdy, które dadzą ci obraz Boga takiego, jakim On jest.
Czy to nie jest wspaniałe?! Mało tego, taka wiedza cię rozwinie, za rok czytając ten sam tekst biblijny dostaniesz poznanie na temat czegoś nowego, kolejnego.
I tak Bóg będzie odkrywał kolejne karty w miarę rozwijania ciebie.

 

Wiedza jest zła?

 

Nie, bo wiedza też rozwija, ale w świecie duchowym wiedza, jaką kojarzymy, ograniczałaby nas.
Nasza ludzka wiedza opiera się na szufladkowaniu – ilekroć dowiadujemy się czegoś nowego, od razu (nieświadomie) klasyfikujemy to do tematów już nam znanych. Np. gdy dowiedziałam  się o Pendolino od razu pojawiły się w mojej głowie szuflady: „kategoria: pociąg – pojazd – transport”. Nie umiemy wyjść poza to.  A Bóg daje człowiekowi rzeczy nowe. Nie da się ich ogarnąć umysłem.
On  jest duchem, ożywia w nas ducha i chce się komunikować z nami poprzez ducha gdyż tylko On jest  nieograniczony – w przeciwieństwie do naszego umysłu. Jest to jednocześnie wiedza zwana poznaniem, która wychodzi poza wszelką kategoryzację – daje pewność i wolność.
Odrodzony z ducha człowiek posiada już ducha Bożego, dlatego głębia przyzywa głębię. (Psalm 42,8) ; Bóg – Duch mówi do ożywionego ducha w człowieku – tam się spotkają i porozumieją. Stanie się to, co na płaszczyźnie intelektualnej było niemożliwe.

 

Boży (odrodzony z ducha) człowiek odbiera wolę Bożą i Jego kierownictwo duchem.  Bóg w ogóle nie będzie wymagał od Ciebie doświadczenia w danej materii czy wyobrażenia tego, co dla ciebie ma i pojęcia w sposób pełny. Masz być jak dziecko – dziecko nie wie wszystkiego, dlatego nie istnieją dla niego ograniczenia.

 

I poznacie prawdę, a prawda was wyzwoli.   ( Jan 8, 32)

 

Prawda to jedyna wiedza, jaką masz posiąść o Bogu – a tę (On) rozdaje chętnie, każdemu, kto pragnie.

 

Bless you all!