W ostatnim wpisie opowiadałam o zaletach wyjazdu pod namiot – bliskość natury, wolność, prostota i niezapomniane wspomnienia. Ale żeby taki wyjazd był naprawdę udany, warto się dobrze przygotować. Niezależnie od tego, czy jedziesz na weekend, czy planujesz dłuższy pobyt na łonie natury, odpowiednie wyposażenie to podstawa. Dlatego dziś przygotowałam dla Ciebie praktyczną checklistę rzeczy, które warto zabrać na kemping. Dzięki niej unikniesz stresu i zapominalstwa, a pakowanie stanie się o wiele łatwiejsze!
Listę pobierzesz poniżej, ale pozwól, że omówię kilka jej elementów, bo mogą wydać się … dziwne.
Lista zaoszczędza mnóstwo czasu i kłopotu – udając się na kemping, po prostu działamy według niej, przygotowując kolejne rzeczy i odhaczając je! Na rzeczy „kempingowe” mamy w domu specjalny regał, więc nie trzeba gorączkowo szukać.
Śpiwory i namiot – oczywista oczywistość, a jednak mojemu mężowi zdarzyło się raz na wyjazd z kolegami nie zabrać śledzi do namiotu, a mnie kilka lat temu – śpiwora. Można? Można.
Woda – jeśli wyjeżdżacie na 2-3 dni warto mieć około 5L wody, na wszelki wypadek; w pobliżu może nie być sklepu, a Wam zachce się w nocy pić. Albo wcześnie rano postanowicie wybrać się na wycieczkę rowerową, gdy sklepy są jeszcze pozamykane, albo można w nich płacić tylko gotówką, a Wy jej nie macie. Wodę trzeba mieć.
Papier toaletowy w tabletce
To nie żart. Jednym z wynalazków człowieczeństwa jest nie tyle papier toaletowy, co „ręcznik” w tabletce wielkości tabletki z elektrolitem. Zwany też jako „ręcznik w kapsułkach” lub „chusteczki sprasowane”.
Odrobina wody wystarczy, by ręcznik napęczniał i przybrał całkiem solidne wymiary! (często ma wtedy rozmiar nawet 20×30 cm) Można go użyć jako ręcznika higienicznego lub papieru toaletowego. Czy można go wrzucać do toalety? Sprawdź opakowanie. Jeśli producent wyraźnie zaznaczył, że produkt jest flushable (można spłukać), to OK — ale takich wersji jest niewiele. W razie wątpliwości: wyrzucaj do kosza.
Ręczniki do ciała też nie muszą zajmować już dużo miejsca. Na wyjazdy polecam Wam ręczniki z mikrofibry (mikrowłókna) Są bardzo lekkie i cienkie – idealne do plecaka. Szybkoschnące – często wysychają w mniej niż godzinę. Bardzo chłonne – mimo małych rozmiarów wchłaniają dużo wody. Można je kupić za około 20 zł.
Wszelkie kosmetyki (szampony, odżywki, żele pod prysznic) również polecam wziąć w wersji mini – jadąc pod namiot, liczy się każdy centymetr miejsca.
Nasze kempingowe błędy
Ludzie wybierając namiot, często wchodzą do tych rozłożonych przed sklepami sportowymi i zachwycają się ilością miejsca. Tak – gdy namiot jest pusty, dwie przeciętnych rozmiarów osoby spokojnie się zmieszczą. Lecz nasz namiot potrzebuje trochę „wystroju”; śpiwory, poduszki, karimaty lub łóżka polowe (polecam, większy komfort, nie „ciągnie” od ziemi) podręczny bagaż (nawet jeśli większość bagażu zostawiasz w samochodzie) a to zajmuje sporo miejsca!
Kiedyś mieliśmy taki właśnie namiot…. Dopóki nie musieliśmy go podzielić z dwoma dużymi walizkami! Nie i jeszcze raz nie – polecam taki z założenia 4-osobowy dla dwóch osób – wystarczy już polskiej patodeweloperki!
I moja dobra rada: kupcie namiot z przedsionkiem. W przeciwnym razie podczas deszczu będziecie musieli siedzieć w zamkniętym namiocie. Mając namiot z przedsionkiem, taki jak my (to nie płatna reklama) możecie spędzać czas jak maharadża! Granie w karty, gotowanie, rewia mody… Nasz przedsionek jest wysoki , zatem komfortowo stanie w nim dorosła osoba – nie trzeba go zamykać – można rozłożyć krzesła, zrobić „warzonkę” i obserwować deszczowy świat. Ps. Wiecie, czym jest warzonka?
Spanie na „gołej ziemi” jest piękne, ale dla osób ze zdrowym kręgosłupem to jedno, a drugie – jeśli temperatura w nocy nie spada do +10 stopni, jak to często bywa w Polsce. Stąd dwie przydatne rzeczy: składane (naprawdę błyskawicznie) i zajmujące niewiele miejsca łóżka polowe oraz…koc. Koc po to, by rozłożyć go na ziemi, tuż pod karimatą czy łóżkiem polowym – bardzo izoluje!
Kolejnym must have są klapki gumowe – pod prysznic. Bez nich ani rusz.
Krem do opalania – być może piszę to tylko do siebie. Być może tylko ja nie używam kremów do opalania – zatem przypominam: warto mieć taki specyfik, zwłaszcza, gdy dużo jeździcie na rowerze lub chodzicie. Godziny na zewnątrz mijają, słońce przypieka… zadbajcie.
My wyposażyliśmy się w tym roku! Brawo my!
Trytytki (opaski zaciskowe) również mogą się przydać…w każdym momencie. My zazwyczaj trytytkujemy (dotrytytkowujemy) rowery do bagażnika dachowego, just in case, ale dobra trytyka nie jest zła i nie wiesz gdzie i kiedy się przyda.
Podobną, może nieco abstrakcyjną rzeczą jest młotek gumowy. Do samoobrony? Też, ale przede wszystkim do wbijania śledzi. Pola namiotowe są różne, śledzie są różne – młotek gumowy sprawi, że nie będziecie mieć odcisków na palcach, powykręcanych nadgarstków i niesmaku do kolejnych kempingów.
Co jeszcze? Pobierzcie listę poniżej i cieszcie się pobytem na łonie przyrody! Dorzucilibyście coś do tej listy? Podzielcie się swoimi patentami!
Możecie mi też postawić campingową kawkę – o tutaj! Za wszystkie poprzednie bardzo dziękuję! :)