Czy chrześcijanin dogada się z muzułmaninem?

Niespełna dwa miesiące temu na blogu poczęstowałam Was postem zachęcającym do lektury książki Radka Siewniaka

Napomknęłam przy tym, że kiedyś rozwinę temat, który można zawrzeć w zdaniu: Czy chrześcijanin może żyć w zgodzie z muzułmaninem?
Dzisiaj to zrobię, bazując na własnych doświadczeniach.

 

Jestem człowiekiem ciekawym świata; chętnie rozmawiam z ludźmi z każdego zakątka ziemi o tym, co jest dla nich ważne, co ich trapi, w co wierzą i o czym marzą. Jeśli nie jest to możliwe w naturalnych warunkach czyli krajach docelowych, moja praca (m.in. lektora języka polskiego jako obcego) oraz Internet, bardzo wychodzą mi naprzeciw w zaspokajaniu tej ciekawości.

 

Obecnie na „łamach Internetu” czyli pocztą mailową prowadzę bardzo już rozbudowaną dyskusję z pewnym wyznawcą islamu z Egiptu. Jest to człowiek wykształcony i nad wyraz inteligentny – choć twardo obstający przy swoim i uważający, że jestem w błędzie, wyznając Jezusa Chrystusa jako Syna Bożego.
Zgadzamy się ze sobą w wielu aspektach, ale w tych najistotniejszych (przynajmniej wg charakterystyki naszych religii) nie. Mój znajomy, nazwijmy go Mohamed, zna dość dobrze Nowy Testament oraz osobę Jezusa Chrystusa – jak twierdzi, nie ma prawdziwego muzułmanina, bez uznania Jezusa Chrystusa za niemal największego proroka – zaraz po Mohamecie rzecz jasna. I gdyby na tym stanęło, zgodzilibyśmy się (niemal) zupełnie. On jednak wie, co ja myślę na ten temat i stąd też nasze dyskusje. Jedną z nich jednak, uwieńczył tymi oto słowami:

„Kiedy dorastamy i zyskujemy kontrolę nad własnymi decyzjami, mamy umysły, których możemy użyć do rozumowania, poszukiwania, uczenia się i weryfikowania prawdy – zarówno tej, w którą wierzymy, jak i tej, w którą wychowano nas od dzieciństwa. Dlatego na całym świecie są osoby, które przechodzą z chrześcijaństwa na islam.
(…) Około 50 000 osób rocznie przechodzi z chrześcijaństwa na islam po tym, jak same zaczynają badać, czytać, uczyć się i kierować się rozsądnym myśleniem.”[1]

 

Wspominałam, że Mohamed zna całkiem nieźle Nowy Testament? Gdy zatem posiłkuję się fragmentami takimi jak ew.Mateusza 16,16-20, Mahomed ma na to gotową odpowiedź, a dokładnie taką, że w Biblii wiele „jednostek” zostało nazwanych „synami Bożymi” – oryginał tej dłuższej wypowiedzi znajdziesz przetłumaczony w przypisie. [2]

 

Co chcę przez to powiedzieć? Nieważne jakich argumentów użyję, Mohamed – jeśli nie zstąpi na niego …no właśnie co? Łaska Jezusa Chrystusa  być może, nie zaakceptuje innej prawdy na temat Jezusa, tak jak ja nie zaakceptuję jego wersji. Nie dogadamy się. Możemy jedynie nie iść na noże. 

 

Inny mój znajomy – Mohamed 2, muzułmanin z Indii, był mega sympatycznym, rozmownym gościem, dopóki sam nie zdecydował się zadać mi pytania, czy wierzę w Trójcę Świętą. Cóż, chciał to ma. W ciągu chwili przestał być sympatyczny, otwarty i tolerancyjny. Czułam, że gdy ze mną pisze, czuje do mnie wielką niechęć. Zadał mi jeszcze pytanie kontrolne – dokładnie to samo co Mohamed 1 – czy wierzę, że Jezus Chrystus jest Synem Bożym. Po odpowiedzi…rozbolała go głowa. Nawiązał jeszcze do licznych figur i obrazów w świecie chrześcijańskim, oraz grzechu, jaki popełniają chrześcijanie, „czcząc” owe wizerunki.   
Na nic zdawały się moje wyjaśnienia, że mieć obraz/ figurę przedstawiającą Jezusa to nie to samo, co się do niej modlić, oddawać jej cześć.

 

Tłum.: Jeśli go nie czcisz, wówczas statuetki nie powinno być. Jezus powiedział: Oddawajcie cześć wszechmogącemu Bogu, nie mnie”.
Przedstawianie postaci jest także grzechem…To wszystko to wyobrażenie, również jest grzechem w chrześcijaństwie..
Pogadajmy jutro, boli mnie głowa.

 

Tutaj skłaniam się do identycznego wniosku, który wyciągnął Radek Siewniak podczas przebywania wśród muzułmanów: mogą mieć super gościnni, do rany przyłóż, ich dom staje się twoim domem, ale wystarczy jedno niewłaściwe zdanie, wyznanie, opinia i po wcześniejszym podejściu nie pozostanie ślad. Humor muzułmanina zmienia się bardzo szybko.

 

Z Mohamedem 3 miałam jedną lekcję języka arabskiego. Rozważałam wyjazd do Maroka i –jak to ja – chciałam znać choćby kilka zwrotów i innych trików w języku kraju docelowego.
Podpytywałam Mohameda 3 między innymi o charakterystyczne gesty w świecie arabskim. Mohamed 3 rozmawiając ze mną, nieustannie łuskał orzeszki pistacjowe (czyżby na czekoladę? Chociaż nie, ona dubajska, a on Saudyjczyk) po czym powiedział:

„Na ulicy nie musisz się kłaniać, Arabowie tego nie robią”. Gdy zasugerowałam, że to po prostu uprzejme i jest wyrazem szacunku, Mohamed 3 odparł z wyraźną wyższością:

„My—Arabowie nikomu się nie kłaniamy, tylko wy (psy, chrześcijanie – tak to zabrzmiało, niezwykle pogardliwie) kłaniacie się innym ludziom”.

„Gdybym miał nakazać komukolwiek pokłonić się innemu człowiekowi, nakazałbym żonie pokłonić się mężowi – z powodu praw, jakie wobec niej posiada. Ale nie wolno tego robić.”

(Hadis, Sunan Abu Dawud)

 

Następny z Mohamedów – nazwijmy go roboczo Mohamed 4 to mój znajomy od lat; Saudyjczyk, człowiek bardzo inteligentny, z wyższej kasty i – wydawałoby się – z otwartą głową. Chce mieć żonę, która będzie pracować zawodowo wyobraźcie sobie – „Żeby nie miała dużo czasu na myśleniu w domu o rzeczach czczych i na plotki”.
Obecnie przygotowuje się do długiej podróży – dostał wizę do Stanów i tam dokończy studia magisterskie. Póki co ukończył licencjat (z angielskiego) i pracuje jako nauczyciel języka angielskiego.
Zawsze rozmawia się z nim przyjemnie – mieszkał w kilku krajach, wie co nieco o świecie, choć uważa swój kraj i kulturę za najlepszą. Nie wyklucza poligynii, ale – jak dodaje – jedna z jego żon musiałaby być słowianką … która – naturalnie – przejdzie na Islam.
Nigdy nie rozmawialiśmy jakoś głęboko na tematy duchowe, raczej kulturowe. Jednak pewnego dnia zadał mi TO pytanie – oczywiście o „ważność” Jezusa Chrystusa. Gdy odpowiedziałam zgodnie z moimi przekonaniami, nasze –jakże miłe, wartościowe rozmowy – stały się rzadkie…a potem jeszcze rzadsze…Po tym wyznaniu rozmawiamy – nadal miło, lecz dystansem – już tylko od czasu do czasu.

 

Muzułmanin może wyjechać z kraju islamskiego, ale kraj islamski nie wyjedzie z muzułmanina.

 

Zapraszam do dyskusji poniżej lub na Mecie.

 

 

 

 

 

[1] Oryginalna wypowiedź, cytat: “when we grow older and gain control over our own decisions, we have minds that we can use to reason, search, learn, and verify the truth of what we believe in or what we were raised to believe in since childhood. That is why there are converts to Islam from Christianity in every place. (..)around 50,000 people convert from Christianity to Islam every year after researching, reading, learning, and applying rational thinking.”

 

[2] Odnośnie drugiego fragmentu:

„Szymon Piotr odpowiedział: ‘Ty jesteś Mesjasz, Syn Boga żywego.’ A Jezus mu rzekł: ‘Błogosławiony jesteś, Szymonie, synu Jonasza, bo nie objawiły ci tego ciało i krew, lecz Ojciec mój, który jest w niebie.’”

 

W Biblii znajduje się wiele fragmentów, które pokazują, że Chrystus nie jest jedynym, do którego odnosi się określenie „Syn Boży”. Inni również noszą ten tytuł, co sugeruje, że nie jest on jednoznacznym dowodem boskości. Oto kilka przykładów:

 

Wierzący są nazywani synami Bożymi:

Mateusz 5:9 – „Błogosławieni, którzy wprowadzają pokój, albowiem oni będą nazwani synami Bożymi.”

 

Izrael jest nazwany synem Bożym:

Ozeasz 11:1 – „Gdy Izrael był jeszcze dzieckiem, umiłowałem go i z Egiptu wezwałem mojego syna.”

 

Aniołowie są nazywani synami Bożymi:

Hiob 1:6 – „Pewnego dnia, gdy synowie Boży stawili się przed Panem, przyszedł też wśród nich szatan.”

 

Królowie i przywódcy są nazywani synami Bożymi:

Psalm 2:7 – „Ogłoszę postanowienie Pana: Rzekł do mnie: ‘Tyś Synem moim, Jam cię dziś zrodził.’”