Pieniądze spadają z nieba.

Zaglądam do lodówki, następnie za okno. Otwieram szafę, plecak, przechadzam się po naszym domu – niczego mi nie brak. We wspomnieniach tyle miejsc, w których byłam, a nie powinnam, bo nie miałam na to pieniędzy, tyle przedsięwzięć, które powzięłam, chociaż nie miałam na nie środków. Wznoszę ręce do Nieba i mówię:
Dzięki Ci Boże! Jesteś prawdziwie wierny!

Każdy, z kim rozmawiam ma pomysł na to, co zrobiłby z główną wygraną w toto-lotka :- ) I ja to wiedziałam przez lata! Dziś mam jeden prosty plan. I bardzo skuteczny ; przynosi profity jak mało co

Otóż …. Zapytałabym Boga, po co dał mi takie pieniądze! Prosta sprawa! :- )
Bo On jest wierny.  Zaopatruje. Prowadzi. Udziela mądrości i rady. Daje znacznie więcej, przekracza ludzkie granice w dawaniu. To nieprawda, że Bóg kocha biedę.

Również gdy Bóg daje człowiekowi bogactwo i skarby i pozwala mu korzystać z tego, i mieć w tym swój dział, i radować się w swoim trudzie — jest to dar Boży, bo taki nie myśli wiele o swoim krótkim życiu, gdyż Bóg udziela mu radości serca.”   (Kaznodziei Salomona  5,9-19)

Żyję historiami zaopatrzenia ; swoimi i innych ludzi. Mam ich naprawdę wiele; gdybyśmy usiedli przy ognisku, mogłabym je opowiadać godzinami, jedna po drugiej. Wszystkie one wynikają z trzech rzeczy: wiary i zaufania Bogu oraz pokornego serca, otwartego na Boży głos.

Jakub Kamiński opowiadał historię mężczyzny, który potrzebował 10 tys. euro i krótko przed podróżą samolotem, podszedł do niego nieznajomy człowiek, wręczył mu torbę, w której było 40 tys. euro. na pokład samolotu mężczyzna mógł zabrać tylko 10 tys. euro,  było dla niego jasne, że resztę…. Ma rozdać- co też uczynił.
Sam Kamiński otrzymał samochód, o jakim marzył, jakiego potrzebował, a na który nie miał pieniędzy – od człowieka, który pragnął mieć doświadczenie z Bogiem w kwestii dawania – Bóg go poprosił o oddanie samochodu Kamińskiemu ; gdy ten skończył nauczanie, ów człowiek podszedł do niego, wręczył mu kluczyki – z  zapasem opon zimowych w bagażniku, mówiąc „Bóg kazał mi dać ci mój samochód”.

Taaaak…. wiele myśli przebiega Ci teraz przez głowę, możesz sobie też szybko przeliczyć co byś zrobił z tą nadwyżką 30 tys.euro !  Wierzę też w to, że desperacja popchnęłaby przeciętnego człowieka do powzięcia jakichś kroków, by zachować całą kwotę! Ale to nie był przeciętny mężczyzna – on miał już doświadczenia z Bogiem w tym względzie. I był wolny. Do dawania. Do nieprzywiązywania się do pieniędzy.
I tę granicę można przekroczyć. Warunkiem jest totalne zaufanie Bogu, uwierzenie w to, że Jego miłość rodzi każdą obfitość.

Co robisz z 1/10 swojej wypłaty?

Ja ją oddaję – i nie płaczę! :- ) Mało tego! Cieszę się, że mogę komuś pomóc. Dlaczego 1/10? Bo Bóg tak powiedział. Te pieniądze i tak należą do Niego! On mi je dał.

„Przynieście całą dziesięcinę do spichlerza, aby był zapas w moim domu, a wtedy możecie Mnie doświadczać w tym – mówi Pan Zastępów – czy wam nie otworzę zaworów niebieskich i nie zleję na was błogosławieństwa w przeobfitej mierze”. (Malachiasz 3,10)

O dziesięcinie jest mowa w Biblii w wielu miejscach ale przez szereg lat ja nabierałam swojego doświadczenia w tym względzie.
Moja pierwsza dziesięcina

Dowiedziałam się o niej w zborze, do którego należałam. Z prostoty serca postanowiłam oddać Bogu to, co Mu się należy – to nie była wtedy wielka kwota, ale jedno było uderzające; wyliczyłam DOKŁADNIE  1/10 z niej, było tego 11 zł i 23 grosze.
Pod koniec miesiąca moja współlokatorka przychodzi z rachunkiem i mówi; Wiesz, że nam jakoś taniej policzyli w tym miesiącu, niż w poprzednim?   – O ile? – zapytałam, z ciekawości.
– O…… dokładnie to o 11 zł i 23 grosze – odparła, niczego nieświadoma K. :- )
To był dla mnie namacalny dowód na to, ze Bóg
a) troszczy się o mnie
b) wie,  jaka jest aktualna sytuacja na świecie i nic nie umknie Jego uwadze
c) będzie mnie prowadził dalej
d) z Nim nigdy niczego mi nie zabraknie
e) jest nieprzewidywalnie obfity w dawaniu!

I dokładnie tak jest do tej pory. Oddaję dziesięcinę z moich zarobków, z czasem „wciągnęłam” mojego męża ; on nigdy nie ma problemu z tym, żeby się dzielić i też się cieszy, gdy może komuś pomóc.
Skąd wiem, na co ją przeznaczyć?
Modlę się o to co miesiąc. I czekam na odpowiedź. I zawsze ją dostaję.

Kilka miesięcy temu w odpowiedzi dostałam jasną wskazówkę, że mam dać dziesięcinę + nadwyżkę bliskiej mi osobie – nie rozmawiałam z nią o aktualnej sytuacji, ale zdziwiło mnie, że mam nie tylko oddać dziesięcinę, ale i więcej! W rezultacie miałam jej przekazać 1000 zł.
gdy nadszedł dzień, w którym wybierałam się do niej, w pośpiechu wyciągnęłam kwotę dziesięciny, machając ręką na „resztę” – uznałam, że to i tak dla niej dodatkowe pieniądze, a dowiem się na miejscu, czy rzeczywiście ma potrzeby na większą kwotę; jeśli tak, no problem, dam jej. Jednak gdy wychodziłam, jasno usłyszałam, że mam wziąć całe 1000 zł, nie mniej.

Przyjechałam do niej i wręczyłam jej pieniądze, mówiąc, że to od Boga. Ona zapytała natomiast „Ile tu jest?”. „Tysiąc złotych” – odparłam. I wtedy zaszkliły się jej oczy.
Okazało się, że mimo spadku gotówki u niej, ona wydała prawie 1000 zł na Biblie dla ludzi, których spotykała w ciągu ostatnich dni i akurat chcieli czytać Biblię jednocześnie mówiąc, ze nie mają. To im kupiła. I przeze mnie Bóg jej oddał tę kwotę- nawet z nadwyżką :- )
Rozumiecie? Gdybym przyniosła jej tylko dziesięcinę, gdybym nie posłuchała Boga, nie byłoby efektu wow!
Jeśli istnieje strefa komfortu to finanse też nią są!! Ale warto z niej wychodzić, by być częścią Bożego działania!!

W zborze każdy oddawał dziesięcinę; to znaczy nikt nikogo za to nie ścigał, nie wywierano na nikim nacisku, ale jednak pastorzy dostawali swoje wypłaty bez dziesiątej części – gdzieś >na górze< uznano taką praktykę za normalną, bo przecież i tak by oddał dziesięcinę na Kościół, po co więc te dodatkowe przelewy…. A ja uważam, że pastorom odebrano coś cennego: osobiste doświadczenie z Bogiem w tej kwestii.

Ja go pragnę i je mam. Mało tego!! Chciałabym być mega bogata! Chciałabym być milionerką, żeby jeszcze więcej dawać! Przekonałam się już, że wystarczy mi motocykl za kilka tysięcy, nie muszę mieć tego z Indiana ;- )  Resztę chętnie rozdam, by Królestwo Boże objawiało się tu na ziemi i rosło w siłę, a chwała Boża była głoszona!

I choćbym rozdał całe mienie swoje, i choćbym ciało swoje wydał na spalenie, a miłości bym nie miał, nic mi to nie pomoże. (1 Kor. 13,3)
– połączenie miłości oraz pieniędzy (nie mylić z miłością do pieniędzy) to potężna siła! I chcę jej używać!

Przez szereg lat mając do czynienia z ludźmi, którzy ze szczerego serca i w jego wolności oddają dziesięcinę, nie zauważyłam, by ktokolwiek z nich miał problemy finansowe. Wszyscy z nich (a ich twarze przebiegają mi teraz przed oczami) chodzą w chmurze błogosławieństw.

I rzekł do uczniów swoich: Dlatego powiadam wam: Nie troszczcie się o życie swoje, co będziecie jedli, ani o ciało swoje, czym się przyodziewać będziecie. Życie bowiem jest czymś więcej niż pokarm, a ciało niż odzienie. (…) Więc i wy nie pytajcie o to, co będziecie jeść i co będziecie pić, i nie martwcie się przedwcześnie. Tego wszystkiego bowiem ludy tego świata szukają; wie zaś Ojciec wasz, że tego potrzebujecie; lecz szukajcie Królestwa jego, a tamto będzie wam dodane. (…) (Mt.6,33)

Potwierdzam: gdy na pierwszym miejscu jest Bóg i Jego królestwo; miłość, łaska, wiara, radość, prawda….. wszystko inne zostaje naturalne dodane :-)

Z Jego nadmiaru, z Jego obfitości, błogosławię Was- każdego z osobna!