Rok po poście dr Dąbrowskiej oraz jak warto pościć

Mija rok, odkąd przeszłam jakże dziś słynny post dr Dąbrowskiej – mimo, że zaczęłam go z motywacji duchowych, nie spodziewałam się zbyt wielkich plusów jeśli chodzi o zdrowie. Zaskoczona też jestem tym, że chyba większość osób decydujących się na ten post, liczy przede wszystkim na spadek wagi. Nie jest to nic złego – bo jak wspominałam, niby TYLKO nie jemy, a jednak ten czas potrafi rozwinąć człowieka wielowymiarowo! I pokazać własne granice – i pomóc je przesunąć, i uświadomić sobie, że to, czego łakniemy często nie jest tym, czego potrzebujemy, przestać skupiać się na jedzeniu, ech można wymieniać! (Swoją drogą jestem ciekawa, czego Wy – którzy przeszliście post, dowiedzieliście się o sobie? O świecie? ).

To może najpierw krótka piłka – pościłam 14 dni, schudłam w tym czasie 6 kg , 3 mies. później pościłam 4-5 dni, schudłam 1,5 kg. To półtora kilograma waha się w zależności od dnia, ale te 6 zgubionych na pierwszym poście, utrzymuje się.

Nie mogę powiedzieć, że moim jedynym sposobem odżywiania jest tzw. „zdrowe jedzenie”– natomiast to, czego unikam najbardziej to kupowane słodycze – pozwalam sobie na nie może raz w tygodniu, a od kilku tygodni w ogóle i tak raczej będzie. Wolę zrobić np. domowe ciasteczka albo kulki. Poza tym jem wszystko inne – poza rzeczami, których nie jem od lat i tak albo jem na tzw. ruski rok  (np. mięso czerwone, śmietana, mleko krowie) ale w mniejszych ilościach niż kiedyś, kontrolowanych no i uważam, że najważniejszym elementem osoby chcącej trzymać linię jest waga łazienkowa. Używana codziennie :- ) W święta przybyło mi 2 kg – gdybym nie miała wagi, pewnie machnęłabym ręką uznając, że sprawy nie ma, póki mieszczę się do ulubionych spodni. A tak, jeszcze w Boże Narodzenie poszłam na rolki :-D  Drugiego dnia w góry…. A potem zaczęłam ćwiczyć z moją ukochaną training band i 2kg poszłyyy.

Wiele osób boi się powrotu kilogramów

Ja, gdy już schudłam, też nie chciałam żeby wracały! „Zdrowe odżywianie” włączyłam od razu a w moim wydaniu wyglądało to tak, że w ogóle nie sięgałam po słodycze :- ) Miałam wstręt do cukru i mięsa (które włączyłam dopiero 5.dnia) Codziennie też decydowałam się na jakąś aktywność fizyczną (30-60 min. np.jazda na rowerze lub ćwiczenia z training band, która skradła me serce :-)) bo bardzo brakowało mi ruchu po tych 14 dniach niemocy! Jadłam też mniejsze porcje- wszystkiego, ale częściej. I chleb wypiekany w domu przez nas – zwykle z mieszanych mąk.
Tak minęły mi 3 mies. – gdy podjęłam kolejny tym razem jedynie 4 lub 5 dniowy post. Pamiętam, że schudłam wtedy kolejne 1,5 kg. I….pojechałam na wakacje. A tam: pizze, kebaby, croissanty z czekoladą …. jadłam. Bo trochę warunki wakacyjne mnie do tego zmusiły. Mączne rzeczy ,makarony i te sprawy; ale znów mniejsze porcje. Średnio o połowę mniejsze niż jadałam do tej pory. Ta „spadnięta’ waga utrzymywała się do końca listopada – w ciągu świąt wróciło mi te 1,5 kg ALE gdy znów nie pozwalam sobie na głupoty (słodycze, duże ilości jedzenia) to spada ponownie :) Zdecydowanie mój metabolizm się poprawił.

 

Czy zdecyduję się znowu na post dr Dąbrowskiej? Tak, jeśli Bóg mnie do tego jakoś przynagli. Obecnie żadne zewnętrzne powody raczej nie zmotywują mnie do tego – jeśli chodzi jedynie o wagę czy zdrowie;  wolę codziennie o to dbać niż decydować się na tego typu post, bo mimo wielu korzyści, to równie dużo wyrzeczeń.

 

Pościć ale nie samemu

Natomiast jeśli robisz to z Bogiem, z Jego polecenia, sprawa wygląda zupełnie inaczej – wierzę całkowicie, że Jezus był w stanie przejść 40-dniową głodówkę na pustyni, bo miał ją przejść i właśnie wtedy – może tracił siły fizyczne, ale zyskiwał duchowe. to był post z polecenia Boga – jeśli On czegoś chce od człowieka, to daje mu też Swoją pomoc.
Gdy pościłam te 14 dni nie wiedziałam, dlaczego. Ale mogę śmiało powiedzieć, że potem nastąpiły duże przełomy w moim życiu; jeden po drugim, mające ogromne znaczenie.

Ostatnio pościłam po 2 dni w tygodniu – takie dostałam polecenie od Boga, związane z przełomem w życiu bliskiej mi osoby – nie pościłam więc w swojej sprawie – nawet nie chcę pisać, że w swojej intencji bo to wyglądałoby tak, jakby post miał coś na Bogu wymusić, przyspieszyć  Jego decyzję albo zlitowanie się.
Podczas postu jestem bardziej głodna Boga. I On ma do mnie, do mojego poziomu ducha lepszy dostęp. Tam ze mną rozmawia, tam odbieram różne rzeczy. Moja dusza jest też bardziej „plastyczna” na zmiany, szlifowanie.

Obecnie nie wyznaczam sobie postu sama – Bóg zawsze daje mi znać, że jest coś na rzeczy- że jest coś ważnego i mam pościć i modlić się. Nie ustalam też już , jak długo potrwa dany post i jak będzie wyglądał; całkowicie zdaję się na prowadzenie Boga; jednego dnia wiem, że mam jeść same warzywa, drugiego, że kompletnie nic, tylko pić wodę. Trzeciego dnia, podczas którego również miałam pościć, dowiedziałam się, że ….mam zacząć normalnie jeść –i to z dziękczynieniem, bo sprawa jest załatwiona w duchowej rzeczywistości.


Jak modlę się w czasie postu?
To nie tak, że non stop coś mówię, błagam, wznoszę ręce ku górze czy czytam Biblię. Ale przez cały czas postu noszę w sercu daną sprawę, błogosławię jej, dziękuję (jest to naprawdę poprzedzone wiarą , że Bóg i tak już to załatwił, czekam tylko na objawienie się jej owoców  w świecie widzialnym) jestem też całkowicie otwarta i zdecydowana na działanie Boga –  codzienne życie z Bogiem to jak małżeństwo, a post to coś na kształt randki: jesteśmy tylko my i mamy dla siebie czas. Obecnie mało mówię, bardziej chcę by Bóg mówił – bo Jego słowa zawsze niosą zmianę.

Wiem, że ludzie robią różne założenia co do postu – że np. w trakcie 40 dni nie będą palić papierosów, oglądać telewizji, jeść słodyczy, pić alkoholu….. ilu ludzi tyle pomysłów. To wszystko na pewno zawsze ma sens, jeśli wie się, po co się to robi, jeśli naprawdę chcemy rozwoju duchowego – może na pierwszy ogień warto poddać Bogu swojego ducha (oddając Mu tym samym cześć …w duchu i w prawdzie) niech On się rozgości, i prowadzi każdego z nas dalej. I wprowadza Swoje zmiany. Może po prostu nie warto pościć dla Boga, ale z Bogiem?

Pościsz? Jeśli tak, dlaczego? Jak? Jakie korzyści widzisz?