Dlaczego chrześcijanie (nie) oglądają porno.

Dziś miałam pisać o czymś innym. Mój intelekt miał naprawdę dobry pomysł na dzisiejszy post, a ciało zabrało się do roboty; zaparzyłam zieloną herbatę, usiadłam przed kompem, , ale zrobiłam jeszcze jedną rzecz, którą robię zawsze przed pisaniem posta zwłaszcza duchowego – zapytałam Ducha Świętego, o czym mam pisać, czy Jego wizja zgadza się z moją. Nie zgadzała się. Dzisiaj napiszę o tym, co usłyszałam w duchu. I to jest temat na dziś.

Poniższy post jest dla chrześcijan czyli dla każdego, kto wyznał Jezusa Chrystusa jako Syna Bożego i swojego osobistego zbawiciela. Bo to w życiu chrześcijanina toczy się walka pomiędzy tym, co Boże i tym co zakazane. Przynajmniej tak się mu wydaje.  A mianowicie toczy się walka na 3 płaszczyznach: ducha, duszy i ciała a brak zrozumienia tej koncepcji prowadzi  do frustracji, wiecznego samopotępiania, potępiania innych, osądu innych, a nawet utraty wiary.
Również z powodu niezrozumienia tej rzeczy ateiści się z Was śmieją, zwłaszcza gdy widzą, że mówicie o Bogu, a Wasze życie jest zaprzeczeniem tego co mówicie. Niech tak nie będzie.

Dlatego tak ważnym jest, abyście nie zignorowali tego, co zaraz będę pisać, a dotrwali do końca (możecie posłuchać audio) bo tu w tym miejscu: duch, dusza, ciało jest Wasze być albo nie być – w Bogu.

A sam Bóg pokoju niechaj was w zupełności poświęci, a cały duch wasz i dusza, i ciało niech będą zachowane bez nagany na przyjście Pana naszego, Jezusa Chrystusa. (1 Tes. 5, 23)

Zanim przejdziemy do meritum, popatrzcie na poniższy obrazek – musimy ustalić, że człowiek jako całość składa się z ciała (tę sprawę najprościej ustalić) duszy (czyli psyche) i ducha (pneuma (gr.) ruah (hebr.)) oto co niosą te 3 sprawy:

 

Co to jest ten duch?

Duch to tchnienie życia, które dał człowiekowi Bóg na samym początku (po hebr. ruah) i w tym duchu Adam i Ewa byli połączeni z Bogiem; tam się komunikowali z Nim. Jednak z wyniku grzechu, duch Adama i duch Ewy „obumarł”, nie miał już Bożej doskonałości. Zdecydowała o tym dusza Adama i dusza Ewy, która między innymi charakteryzuje się wolną wolą, a następnie ciało się temu poddało (sięgnęło po zakazany owoc, zerwało je i posmakowało). Odtąd każdy człowiek rodzi się z duchem – ale jest on w uśpieniu. Kościół Katolicki nazywa to grzechem pierworodnym.  Oznacza to, że chodzący po ziemi, przeciętny człowiek jest w 1/3 nieaktywny; działa w ciele, duszy, ale jego duch jest uśpiony.

Kiedy duch ożywa?

„Wierzę, że Jezus Chrystus jest Synem Bożym, który umarł za moje grzechy , przyjmuję Go jako Pana i zbawiciela”  – mniej więcej w taki sposób naciskasz guzik, którym ożywiasz swojego ducha. Nie chodzi o wypowiedziany tekst, ale o Twoje przekonanie w sercu, o wiarę, z którą go wypowiadasz. „Każdy kto uwierzy , będzie zbawiony”.  Słowo zbawiony  sozo [gr.] nie oznacza tylko wymazania grzechów, nie oznacza „tylko” pójścia do Nieba gdy nadejdzie kres życia- to słowo po polsku nie wyraża tego, co po grecku. Sozo oznacza: całkowicie uzdrowiony, pełny, postawiony >na nogi< kompletny  taki…. rychtig – jeśli ktoś zna gwarę śląską :- )
Następuje to w wyniku tzw. nowonarodzenia.  I tu następuje ważna sprawa: człowiek  rodzi się na nowo w duchu, a nie w ciele lub duszy (psychice) to znaczy, że jeśli przed wyznaniem i uznaniem Jezusa na swojego zbawiciela miałeś nadwagę, to po nowonarodzeniu nadal będziesz ją miał. Jeśli lubiłeś jasne piwo i pornole, to nadal prawdopodobnie będziesz to lubił.

Dlaczego chrześcijanie (nie) oglądają porno

Ponieważ mimo, iż jesteś narodzonym na nowo (z ducha) chrześcijaninem, nadal masz duszę i ciało, a te 3 rzeczy są w nieustannej walce ze sobą. Masz stare przyzwyczajenia.
Bóg za to CAŁKOWICIE  zmienił Twojego ducha – nastąpiła całkowita transformacja, Bóg patrzy teraz na Ciebie dokładnie tak samo, jak na Jezusa – jesteś w Nim usprawiedliwiony = masz Jego sprawiedliwość, Jego szatę.

Na początku mojej chrześcijańskiej drogi popadałam w różne tarapaty; gdy minęło mi to pierwsze zachłyśnięcie się Bogiem, trafiłam do społeczności, w której każdy musiał iść w tym samym tempie; nie było sposobności by przyjrzeć się sobie, zdecydować, co jest do poprawienia, do zmiany- bo inni mi to uświadamiali, inni żądali zmian ode mnie, co do których nie miałam przekonania. Miałam ożywionego ducha, ale zupełnie nie znałam różnicy między duchem, duszą i ciałem. I zależności między nimi. Sądziłam, że skoro zostałam chrześcijanką, to teraz wszystko musi być od razu doskonałe ; jeśli coś nie było, udawałam, że takie jest.  Dziś wiem, że w ten sposób żyją rzesze chrześcijan. I w ten sposób stają się dla świata pośmiewiskiem.

Mam nadzieję, iż załapaliście, że porno jest tylko przykładem. Tu możecie dodać co tylko chcecie, co Was trapi. Ale chcę pokazać pewną zależność:
Chrześcijanie cieleśni i duszewni –  rozliczają siebie i innych z dobrych i złych uczynków. Ich chrześcijaństwo kręci się wokół tego. Nie mają zmienionej natury, pracują jedynie nad powierzchownością. Rządzi nimi to, co akurat czują /nie czują, pragną/ nie pragną. Instynkty wygrywają w ich życiu częściej niż by tego chcieli, co z kolei frustruje ich, stale czują się niegodni.
Chrześcijanie duchowi – przyjmują tożsamość Jezusa (napiszę o tym wkrótce) i w tym duchu pomalućku zmieniają to, czym karmią swoje oczy, uszy, ciało, duszę. Jeśli oglądali porno, to przestają, bo dociera do nich, że Bóg, który mieszka w nich, nie jest taki, nie ma z takim światem nic wspólnego, a oni chcą poruszać się już tylko w Jego świecie, pragną się Mu podobać, mieć Jego serce, bo tam jest prawda – o wszystkim.

Jak połączyć ducha, duszę i ciało?

Najpierw podziękuj Bogu, że w Tobie zamieszkał :- ) To jest cudowne, tu masz wszystko :- ) Odetchnij, nie biczuj się!
Teraz uświadom sobie, że jesteś PANEM swojego ciała i swojego umysłu. Ty. Bóg tego w Tobie nie uczyni :- ) Możesz oglądać pornole i błagać Boga „Boże, zabierz to ode mnie!” ale tak się nie stanie – czasem słyszę od  chrześcijan „Bóg mógłby to wziąć ode mnie, sprawić bym tego nie robił!”  więc mówię im: „Na serio tego byś chciał? Żeby Bóg ci na przykład połamał nogi, abyś nie chodził do prostytutek? Bóg nie uważa Cię za idiotę, tylko za człowieka z wolną wolą i silną wolą decyzyjną”.

Zewleczcie z siebie starego człowieka wraz z jego poprzednim postępowaniem, którego gubią zwodnicze żądze, I odnówcie się w duchu umysłu waszego, A obleczcie się w nowego człowieka, który jest stworzony według Boga w sprawiedliwości i świętości prawdy.(Ef. 4,22-24)

Widzisz, możesz to robić. Nie od razu, bo zmiana myślenia jest procesem. Zmiana odrzucania swojego ego jest procesem. Tego nie da się zrobić w jeden dzień, to wymaga czasu i ćwiczenia woli, zmiany przyzwyczajeń.

Co zrobić najpierw: rzucić pornole czy wyznać Jezusa?

Nie czekaj, aż wyzdrowiejesz zanim przyjdziesz do lekarza – wyznaj Jezusa, bo wtedy uruchomisz właściwą kolejność:  Duch Boży zostanie w Tobie ożywiony, tam będzie możliwa Twoja komunikacja z Bogiem, Duch Boży będzie Cię pouczał.

JEŚLI WYBIERZESZ ODWROTNĄ KOLEJNOŚĆ czyli będziesz usilnie starał się o porzucenie grzechów , obawiam się, że wylądujesz w wariatkowie – będziesz doznawać na każdym kroku frustracji, zafiksowania, bo Twoje ciało zawsze będzie brało górę. Wejdziesz po prostu w system religijny, w którym będziesz się rozliczał ze swoich grzechów i próbował nadrabiać dobrymi uczynkami.

Czy harmonia ducha, duszy i ciała jest w ogóle możliwa?

Dusza i ciało nie są Twoimi wrogami, ale raczej „wychowankami” – masz nad nimi realną moc. I tak, jest taki moment, kiedy wszystko gra: masz ożywionego ducha i CHCESZ wykonywać tylko Jego robotę. Bo wiesz, że należysz do Królestwa Bożego – jest w Tobie duch Boży i decydujesz, że będziesz go karmić dobrymi rzeczami.

„Żyję już nie ja, ale żyje we mnie Chrystus. ” (Gal. 2,20) = Jemu oddałam swoje ego. Nie chcę go już, chcę by On zdominował każdą moją myśl, wolę, decyzję.
„Choć nadal prowadzę życie w ciele, jednak obecne życie moje jest życiem wiary w Syna Bożego, który umiłował mnie i samego siebie wydał za mnie.” (Gal.2,20) – dokładnie tak :- ) Żyję w ciele, dopóki ono nie umrze, ale moje wybory nie są już cielesne – chcę patrzeć jak Jezus i kochać jak Jezus. Dlatego spędzam z Nim czas i karmię się Jego Słowem. Moje ciało nie ma już nade mną mocy, potrafię mu odmawiać i nie cierpię z tego powodu – bo Boże priorytety stały się moimi priorytetami, a Jego serce moim sercem, Jego oczy moimi oczami. Nie chcę ani poruszać się w ciele (w sensie: aby ono mnie dominowało) ani w duszy (kierować się emocjami, urazami, własnym ego)  ani grzeszyć (a każdy grzech jest dokonywany >w ciele< tudzież duszy. Duch nie grzeszy)

A jeśli jednak zgrzeszę?

To jeśli żyjesz w duchu, łatwo Ci będzie z grzechu pokutować – odwrócisz się szybko od niego, bo poczujesz do niego odrazę i smutek. Ten grzech nie będzie Cię jednak oskarżał przed Bogiem, bo zostałeś usprawiedliwiony. Z wiary, nie z uczynków. Żaden grzech, którego dokonujesz w ciele, nie może już oddzielić Cię od Boga – który mieszka w Tobie. Po prostu grzeszysz z Nim – chcesz tego??
Wszystko rozchodzi się o EGO. Pozbywaj się go; bo tylko gdy Chrystus będzie żył w Tobie, będziesz prawdziwie wolny.
Jezus Chrystus nie tylko zabrał na krzyż Twoje grzechy, ale rozprawił się również z Twoją grzeszną naturą. Każdy, kto Go wyznał, przestaje mieć grzeszną naturę – zaczyna w Nim żyć i poruszać się Duch Boży.

Dlaczego ludzie niewierzący się ze mnie śmieją?

Jest wiele powodów :- ) Może masz grzywkę, w której śmiesznie wyglądasz, może jesteś hipokrytą udającym świętego przed innymi i przez godzinę w niedzielę, a w domu różne ciemne myśli nawiedzają Twoją duszę. Nie wiem. Ale jest i taka opcja, że niewierzący ludzie śmieją się z Ciebie, bo nie rozumiesz koncepcji duch- dusza- ciało. I biczujesz się notorycznie, wymagasz od siebie i innych i raz po raz upadasz, bo czujesz, że jako chrześcijanin, powinieneś żyć jakoś inaczej, ale nie wiesz jak to osiągnąć – żyjesz więc  w wiecznym rozdźwięku co inni odbierają jako chrześcijańskie bezsensowne umartwianie się, odmawianie sobie wszystkiego w celu zaskarbienia Bożej łaski i nazywają chrześcijan ofermami, cierpiętnikami –bez –powodu i w ogóle nie chcą znać Twojego Boga! I nie dziwię się temu :- )

Zrzucanie własnego ego by „przejąć” sposób myślenia i  kochania Jezusa to proces, często bolesny bo ego boli. Właściwie nic tak nie boli jak pozbywanie się swojego ego – ale robisz to na rzecz doskonalszej natury niż swoja własna. Masz się zespolić z Bogiem całkowicie. Tego pragnij, a ludzie niech się śmieją :- )

Ci, którzy żyją tylko w ciele (+ duszy) nigdy nie dowiedzą się kim jest Bóg. Będą się chichrać, bawić i tak ich zastanie powrót Jezusa („A jak było za dni Noego, tak będzie za dni Syna Człowieczego. Jedli, pili, żenili się i za mąż wychodzili aż do dnia, kiedy Noe wszedł do arki i nastał potop i wytracił wszystkich. Podobnie też było za dni Lota, jedli, pili, kupowali, sprzedawali, szczepili, budowali. A w dniu kiedy Lot wyszedł z Sodomy, spadł z nieba ogień z siarką i wytracił wszystkich. Tak też będzie w dniu, kiedy Syn Człowieczy się objawi” (Łk 17,26-30).

Ale obleczcie się w Pana Jezusa Chrystusa i nie czyńcie starania o ciało, by zaspokajać pożądliwości.(Rz. 13,14)

Ale najpierw dowiedzcie się, czy macie odrodzonego ducha i pomału i na spokojnie podejmijcie kroki do odnowienia umysłu – cały czas współpracując z Jezusem, który sam przeszedł przez cierpienie i próby, może dopomóc tym, którzy przez próby przechodzą. (Hebr. 2,18)
Bo nie macie być tacy, jak Wam internety mówią: zmień to czy tamto, bądź asertywna, bądź optymistą. Skoro zdecydowałeś, że Jezus jest Twoim Panem, odetchnij- masz już Jego sprawiedliwość. Teraz po prostu się uświęcaj :- )

Jak zacząć?

JEŚLI NIE MASZ ODNOWIONEGO DUCHA ale masz przekonanie co do Jezusa:   Boże, wyznaję, że Jezus Chrystus jest Synem Bożym,  przyszedł w ciele i mnie wykupił na krzyżu, przyjmuję Go jako mojego Pana i zbawiciela.

W tym momencie Twój duch zostaje ożywiony.

JEŚLI MASZ ŻYWEGO DUCHA BOŻEGO: Boże, daj mi oczy i serce Jezusa Chrystusa. Pomóż mi wyzbyć się mojego ego. Chcę widzieć tak jak Jezus i kochać tak jak Jezus. Amen.

proszę, nie kierujcie się sympatią czy antypatią do mnie – proście Ducha, by objawiał Wam prawdę o sobie- bo to jedyna prawda jaka jest. Trzymajcie się!

 

 

 

 

 

 

 

 

  • Lucyna Lucy

    Bardzo dobry, pouczający tekst. Wiele uświadamia. W sumie zawsze o człowieku myślałam jako o ciele i duszy, no
    i psychice. Będzie jeszcze jakiś tekst opisujący ego? Bo ego bardzo mi się kojarzy z Freudem, ale tu chyba nie o to chodzi.

    • Dziękuję za budujące słowa.
      Tak, będę jeszcze pisać o EGO bo to podstawa miłości; o której trąbi cała Biblia .To znaczy wyzbywanie się ego; a przedtem uświadomienie sobie, jak głęboko mamy je zakorzenione.

  • Adam, niebawem napiszę o tym, jak słuchać głosu Bożego i go rozpoznawać.
    Jeśli poddasz się Duchowi to tak- będzie Cie prowadził bo stanie się Twoją naturą; jeśli się Mu poddasz, będziesz zrzucał ‚skórę’ :) że tak powiem to znaczy: cielesne myślenie, cielesne decyzje. „Co się narodziło z ciała ciałem jest co się narodziło z Ducha, Duchem jest” – i Bóg pragnie się z nami komunikować w duchu, ALE robi to także uzywając duszy, świata zmysłowego – np. na początku swej duchowej drogi, komunikowałam się z Bogiem poprzez Biblię- On mi przez cytaty biblijne odpowiadał. Własciwie często robi to do dziś- ale dziś częściej mi potwierdza Swoje słowo , co do którego dostaję przekonanie lub które słyszę.
    Moja jedyna rada; spędzaj czas z Bogiem. Codziennie. I proś Go by Cię prowadził , komunikował się z Tobą i uczył Cię słuchania Jego głosu.

    Słuchaj, będę się modlić w Twojej sprawie.

  • EGO właściwie nie potrafi poddać się Bogu-i to jest niedobre. Nasze ciała; oczy,uszy,zmysły brną w kierunku „świata” – to „normalne” :) Jezus jednak wiedział że jest dla nas coś więcej, że możemy widzieć więcej, doświadczać więcej i głębiej- jeśli tylko przejdziemy (nawet w ciele) na duchową stronę mocy :) I warto to wybrać i nad tym z Nim pracować- bo Jezus wiedział jedno: to prawdziwie uwalnia=uszczęśliwia.A ja potwierdzam :)

    • Krystian

      Wiesz, w moim przypadku religia, Bóg i wiara doszło to do takiego stopnia że wpadło w jakiś obłęd, nerwice, dzień w dzień snuję po sieci i ciągle analizuję, szukam, ale nie znajduję wyjścia ze swoich emocjonalnych i psychicznych problemów obserwując siebie, prośby do Boga niczym nie skutkuję, właściwie nie wiem gdzie leży mój problem, nie umiem tego zrozumieć. Natomiast z dnia na dzień coraz mniej opytmizmu i radości a coraz więcej nerwówki, ja nie chce żyć w taki sposób a mam wrażenie że inaczej się nie da…To ciężka droga, rozumiem Bóg wchodzi do Ducha, ale moja walka i cierpienie odbywa się w sferze uczuć i emocji, jak z tego wybrnąć?
      Szczerze to zazdroszczę Tobie tego, ja nie potrafię tego doświadczyć w sobie, czasami mam wrażenie że sam rozdmuchuję ten problem po to aby czuć sie poszkodowany, i zauważony, nie umiem inaczej zwrócić na siebie uwagi Boga, jego zainteresowania jak tylko poprzez ciągłe myślenie o tym, dręczenie się, to wpadło w jakiś nerwicowy tok, mam takie wrażenie że ja czasami nie chce z tego wychodzić, bo to jedyny moment w którym jestem w centrum uwagi, coś na zasadzie ”patrzcie jak cierpie” nawet jeśli tak jest, to jak mam się pozbyć tego, nie umiem uwierzyć nie widząc cudu, po protu nie umiem…

      • Zajedziesz się. Słuchaj, poświęć Mu czas; CODZIENNIE spędzaj z Nim czas; może to być 5 minut, może to być godzina albo pięć. Ale ‚umawiaj się’; nie odpuszczaj. Zacznij od 1 rzeczy, za którą możesz podziękować. Kiedy wchodzisz w Bożą obecnośc, wchodzisz w spokój, w strefę miłości, bezpieczeństwa i wyrównywania wszystkich braków.
        Posłuchaj tego : https://www.youtube.com/watch?v=v1lZzWJpVXs&t=2s
        Bądź tak samo zdeterminowany, nie odpuszczaj, bo Bóg CHCE się z Tobą komunikować, mieć żywą relację. I szuka desperatów, którzy nie odpuszczą :)
        ja będę wołać do Boga by dał Ci się poznać, bądź czujny!

  • Vojka

    Od wielu lat rozkminiam podobne tematy. grzebie głęboko w sobie, podważam, wierzę itd, co z tego, jak ani nie mam pracy, ani celu w życiu, mogę wierzyć że istnieje duch, ciało i dusza, ale jakie to ma przełożenie na świat rzeczywisty w którym nie ma pomysłu na siebie, na życie?
    To piękne rzeczy o których piszesz, ciekawe i fascynujące, ale rozkminianie tego nie przynosi niestety żadnego efekty, to tylko strata czasu mam wrażenie, bo jak stałem w miejscu, tak stoję nadal…Cudów nie widać, działania Bożego też…
    Wiadomo że istnieje świat duchowy do którego kiedyś trafimy, ale narazie żyję w materialnym świecie,a tu mi nie idzie kompletnie
    Pozdrawiam cieplutko! :)

    • Vojka, a Ty oddałeś każda sprawę, która >nie idzie< Bogu? W sensie: powierzasz mu ją całkowicie i jesteś gotów współpracować i całkowicie poddać się Jego woli co do danej sprawy? Czy oczekujesz objawienia swojej woli (i efektów) czy Jego? To dośc istotne i najpierw trzeba to ustalić.

      • Vojka

        Odsałem, poprosiłem go o to aby się zajął tym co nie idzie, tak już od paru ładnych lat, wbrew swoim emocjom, uczuciom slowami, siła woli wypowiedzialem slowa ”Boże zajmij się tym w czym mi kompletnie nie idzie” niestety przykro mi to mówić, ale nie ma efektu…
        Może ta ja jakiś ”trefny” jestem, albo znowu robie coś nie tak…

        • Vojka, Bóg to wszystko słyszy i wie – tylko zacznij Jego szukać, nie tego, co może naprawić w Twoim życiu; byś przychodził z listą życzeń. On chce mieć Z TOBĄ relację. U każdego to wygląda inaczej i to jest najlepszy dowód na to, że Bóg traktuje każdego indywidualnie.
          ps. Mnie Bóg od razu też w „widzialny” sposób nie odpowiadał i nie uleczył całego mojego życia. Ale byłam złakniona, szukałam Go całym sercem. I przyszedł :)
          Wiele z tych trudnych spraw, możesz rozwiązać sam – ale potrzebujesz Bożej mądrości. Ją z kolei będziesz nabywać spędzając czas z Bogiem, który mądrości udziela.

          Dla Ciebie: Jeremiasza 29,13 :)

          • Vojka

            Dzieki za czas poświęcony na odpisywanie, myślałem ze moja wiadomość przejdzie bez echa…
            Dopóki Bóg nie przekona mnie do siebie i nie pokaże mi jaki jest naprawdę, nici z relacji, nie z takim Bogiem w jakiego obecnie wierze, nie ma mowy na relacje z kimś takim jak Bóg w którego obecnie wierze, trzeba nie mieć instynktu samochozachowawczego w moim przypadku…:)

          • No wiadomo, nie możesz chcieć mieć relacji z kimś, kogo nie znasz. To jest oczywiste. Ale nie ustawaj w postawie „Chcę cię poznać! Chcę wiedzieć że jesteś i jaki jesteś!” – a jeśli nie masz takiego >głodu< najpierw proś Boga o głód :) Tylko tyle- ale nie poddawaj się, bo Bóg ma dla Ciebie wspaniałe rzeczy :))

          • Vojka

            Trapi mnie potworne zwątpienie, nie mam inspiracji i chęci zawalczyć, po prostu wszystko jest na nie, szkoda Twojego czasu aby mi odpowiadać, nie wiem co się ze mną dzieje…

          • A ja wiem: toczy się o Ciebie walka duchowa. ps. Napisz do mnie na priv. :)

  • Adam

    Skąd mam wiedzieć że mój Duch się ożywił, wypowiedziałem te słowa, wierze w to że Jezus umarł za moje grzechy i zmartwychwstał, wierzę w to, ale jak mam zaobserwować w sobie to e duch żyje?

    • Ducha nie czujesz :) Tak to jest :) Ciało czujesz, duszę/psychikę też potrafisz jakoś określić chociażby przez swoje emocje, ale ducha nie czuć – po prostu to musisz przyjąć na wiarę :)

  • Dobrze, że dokładnie omówiłaś z czego się składamy i skąd pochodzą nasze myśli, intencje i pobudki. Zastanawia mnie czemu tak jest – wszędzie słyszymy, że składamy się jedynie z ciała i duszy, a o duchu nie ma ani słowa. A to przecież jest najważniejsza część naszej istoty, która jest źródłem uwolnienia od grzechu i ziemskiego cierpienia. Szczerze mówiąc, ja też do tej pory ograniczałam się jedynie do myślenia w kategoriach: dusza i ciało. Dopiero u Ciebie o tym przeczytałam. Otworzyłaś mi oczy! chwała Ci za to! ❤ Jak wszystkie Twoje posty, ten też jest wypełniony wielką mądrością w każdym słowie. Czytam je po kilka razy, rozmyślam i notuję ;) szczególnie ten zwrot: „Żyję w ciele dopóki ono nie umrze, ale moje wybory nie są już cielesne. Moje ciało nie ma już nade mną mocy. Potrafię mu odmawiać i nie cierpię z tego powodu”. Dało mi to w pewnym sensie jakieś poczucie uwolnienia i radości. Po przeczytaniu tego coś w mnie drgnęło, może przestanę być niewolnikiem tego czego nie chcę – szczególnie wszystkich dręczących myśli. Nie chcę, żeby rządziło mną coś przec co cierpię i nie godzę się na to. Będę wdzięczna za jeszcze więcej informacji o Duchu ❤ nawet na priv możesz mi coś podesłać ;).

    • Dziękuję, choć nie moja to zasługa! Mnie zależy tylko na tym, by prawda Boża docierała do każdego miejsca, kazdego ludzkiego serca – i ja ją poznawałam i poznaję , ale chwała nie mnie, a tylko Jezusowi! :))Jak coś, pisz na priv :)

      • Więc chwała Jezusowi za szukanie drogi do nas i Jego prawdę i Tobie, że przez Ciebie do nas dociera :)

  • Piękne, jak zwykle. Zapamiętam sobie…