Upały? Nic strasznego, jeśli masz to :)

Domyślam się, że dziś wszyscy mniej lub bardziej zdychacie z gorąca. Właśnie spojrzałam na zegar – jest dopiero 10! No, kto jak kto, ja już mam weekend. Co oznacza….opuszczenie klimatyzowanej sali i … powrót do domu – od kilku dni, równie przyjaznego środowiska, dzięki błyskotliwości męża. Ale wcześniej było nie do wytrzymania.

Wycieczka do hipermarketu

Często to praktykowaliśmy w upały – wchodzisz do Tesco, a tam od razu powiewa klimą. Kilka rundek po mrożonkach  i można przeżyć przynajmniej powrót do domu (brak klimatyzacji w aucie).

Schładzanie od środka

Czyli to już wiecie: pić dużo zimnej wody, najlepiej z dodatkiem mięty i cytryny….i lodu….Okej, pomaga i jest bardzo potrzebne, ale ile można wypić?
Przy okazji: pamiętajcie o tym, by Wasz zwierzak, miał dostęp do wody! Jeśli mieszkacie w bloku, wystawcie na zewnątrz, w bezpieczne miejsce wiaderko, pojemnik z zimną wodą – koty wolno żyjące też potrzebują się nawodnić, podobnie jak psiaki, których właściciele wyciągnęli na dłuższy spacer bez upałowego osprzętu.

Po kowbojsku

W akcie rozpaczy namoczyłam cienką apaszkę i zawiązałam ją sobie na szyi. Pomogło! Od tego czasu, stosuję regularnie w czasie upałów i bardzo polecam! Pewnie czasem na filmach rodem z Dzikiego Zachodu widujecie kobiety, mężczyzn z takim ustrojstwem na szyi – to właśnie dlatego- żeby szybko i łatwo się schłodzić.

Po ludzku

Ponoć przy życiu utrzymają się nie ci najsilniejsi, ale ci, którzy potrafią się przystosować do zmieniających się warunków. No to właśnie to mamy; upały z roku na rok są w Polsce coraz gorsze. Nad morzem, na Kaszubach są zupełnie znośne ale tutaj,w  górach, w dolinie, wierzcie mi, najgorsze miejsce do życia.
Mój mąż jakby tchnięty szóstym zmysłem, kupił kilka dni temu klimator. Nie klimatyzator, tylko klimator, o takie coś, już załączam na zdjęciu. stwierdzam, że to najlepszy zakup tego roku. już mówię dlaczego,a  zanim powiem, uprzedzę, że to całe moje zachwalanie nie jest wpisem sponsorowanym; czyli piszę zupełnie prawdziwie, jak jest, w ramach darmowej reklamy- bo też na nią zasługuje.

P1130520To urządzenie, ratujące mi życie i pisanie tego posta, nie wymaga kombinacji takich jak klimatyzator (czyli najkrócej mówiąc: wiercenia dziury w ścianie celem odprowadzenia powietrza na zewnątrz), nie zżera tyle prądu co klimatyzator; dla porównania: klimatyzacja zżera średnio 2000W podczas gdy klimator, uwaga: tylko 70W! (czyli tyle ile większa żarówka). Jest mobilny – na kółkach, można więc przemieszczać go bez trudu tam, gdzie akurat potrzebujecie.Ważny niecałe 7 kg.
Klimator nie powoduje tak nieprzyjemnych skutków dla organizmu jak wysuszenie skóry i śluzówki, wręcz przeciwnie; nawilża powietrze.
Zasada działania jest prosta – filtruje wodę, którą następnie używa dmuchawa – dzięki temu: tak mało zżera prądu + cały pokój pachnie mi cytryną; do wody dodałam kilkanaście kropli olejku eterycznego o zapachu cytryny :- )
klimator cooler yulaMożna dodać do wody wkłady chłodzące – są takie dwa płaskie pojemniczki, które wystarczy tak jak są, dać do zamrażalnika a potem do wody, do klimatora. Ja aktualnie ich nie dodałam, a i tak w pokoju jest błogi chłód.
Nabyliśmy go w sklepie Yula, za 700 zł – cena domowej oazy :- )
Obsługa jest banalnie prosta, można wybrać stopień dmuchawy, a nawet timer – dobre, gdy włączy się i zaśnie w błogości chłodu.
A pisałam ostatnio o zaletach technologii?….. no to jest to w obliczu naturalnej fali upałów, wielka zaleta. Polecam wszystkim „zdychającym” :- )

upały,sposoby na upały,klimator yula,cooler

 

 

  • Moje kaczuchy! Znaczy nie moje, ale domyślam się, że to zdjęcie z Fryburga Bryzgowijskiego, w którym akurat niedawno miałam okazję być. Tamtejsze niewielkie kanały są idealne na upały :)
    Pozdrawiam!