Książka miesiąca: Delicje ciotki Dee.

„Delicje ciotki Dee”

Ta książka należy do moich ulubionych; żart Teresy Hołówki rozbawia mnie do łez, daje też wgląd w bardzo codzienne życie Amerykanów – a to z kolei pokazuje, co tak naprawdę kryje się pod hasłem amerykański sen :- )

Zapiski Teresy Hołówki pochodzą z 30 miesięcy spędzonych w Stanach, a było to życie żony i matki – zupełnie zwykłe, żadne tam w ścianach Białego Domu. Hołówka przytacza rozmowy z nowymi znajomymi, opisuje też amerykańskie zjawiska – porusza tematy społeczne. Opisy o tyle zabawne, że pochodzą z lat 80.

Pierwszy szok kulturowy

Zrozum, to jest naprawdę Nowy Świat. Niesłychanie rozwinięta cywilizacja materialna, w której co drugi przedmiot — dla tubylców oczywisty – przerastać musi wyobraźnię kogoś stąd. Na przykład klucz. Służy wyłącznie do otwierania. Ich zamki samoczynnie się zatrzaskują. Przesiedziałam kiedyś całe popołudnie w laboratorium, bo nie wiedziałam, jak zamknąć. Wkładam toto do dziurki, ani w tę, arii we w tę, a wokoło sprzęt wart miliony, ktoś coś łupnie, będzie na mnie (…)

Pozwólcie, że zapodam Wam kilka cytatów, a potem przyjdzie czas na refleksje.

„Potrzebować pomocy” znaczy tu potrzebować fachowca, który zdejmie sprawę z głowy. Zdumiewające jak doszczętnie zaawansowany podział pracy odebrał tym potomkom pionierów chęć radzenia sobie własnymi siłami. Oto na przykład grupa studentów zamarza w górach 600 metrów od hotelu. Dlaczego nie próbowali wrócić? Bo czekali na helikopter. Niemowlę sąsiadów dostaje drgawek wskutek wysokiej gorączki Dlaczego nie przyłożycie mu chłodnych kompresów? Czekamy aż zadzwoni nasz pediatra. Louanna ma pewność że mąż ją zdradza. Dlaczego milczy? Musi poradzie się swego psychoanalityka, który jeszcze nie wrócił z urlopu W salonie Nugentów trzeba wymienić meble Co stoi na przeszkodzie? Zbieramy pieniądze na specjalistę od wnętrz.

Jedna z moich ulubionych historii. Zabawna, ale czy tu śmiać się, czy płakać? Sami oceńcie:

” Kto z przybyszów nie zorientował się jeszcze, jak ochoczo ceduje się tu nawet najbłahsze kwestie na fachowców, i jak dalece coś (co?) wyparło tu z ludzkich kontaktów zwykłe ciepło (..) ten obcując z miejscowymi grzęźnie w tasiemcowe qui pro quo.

Nie rozumiem dlaczego musisz już jechać.

— Moja koleżanka Bożena ma kiepski dzień Nie dostała od dawna listu z domu i niepokoi się bardzo że cos się tam stało W dodatku spotkała ją przykrość w pracy Jak wychodziłam siedziała z ponurą miną w pokoju

— To jej problem, a nie twój Czy znasz ją od dawna?

— Noo, od miesiąca może Ona dopiero tu przyjechała

— Więc to nie jest twoja przyjaciółka i nie ma powodu, żebyś przezywała lej problemy Higiena psychiczna polega na tym, żeby się wyłączyć To śmieszne, wiesz, przejmować się cudzą sprawą tylko dlatego, że jest to ktoś tej samej narodowości

— Ale ona naprawdę kiepsko wygląda Czuję, że powinnam z nią być.

— To jadę z tobą

— A po co?

— No, jak to po co, przecież jesteś cudzoziemką i nie wiesz na pewno, jak wezwać ambulans, mogą cię za to obciążyć finansowo i…

— Ambulans? Jaki ambulans?

— No, do tej Bosheny
— Kiedy ona nie jest chora, tylko smutna, ja pewnie się źle wyraziłam…

— Smutek to tez choroba. To depresja. To często się zdarza samotnym kobietom. Przyjdzie lekarz i pomoże jej. Da zastrzyk albo pigułkę.

— Bożena nie ma depresji, tylko (mój Boże, jak jest po ichniemu „chandra”) tylko ten no, spleen Trzeba ją pocieszyć.

— No właśnie, spleen to stare określenie depresji. Może popełnić samobójstwo i ty będziesz miała problem. (..)

— Ale ona na pewno nie zechce ambulansu

— To właśnie świadczy o tym, jak głęboka jest jej depresja. Trzeba wezwać ambulans!

— Nie mogę tego zrobić bo wiesz (i tu nachodzi mnie olśnienie) my mamy taki narodowy zwyczaj, że jak ktoś ma depresję, to nie wzywamy lekarza tylko siedzimy z tym kimś w jednym pokoju.

Rada nierada, Cindy ustępuje natychmiast Skończyła przecież kurs antropologii kulturowej. Narodowy zwyczaj rzecz święta. Każdy ma prawo do swych dziwactw nawet jeśli są szkodliwe. Niech Arabowie mają trzy żony na raz, choć to niesprawiedliwe wobec kobiet, Polacy swoją kiełbasę z kapustą, choć niezdrowa, a Brytyjczycy swoją dziwną wymowę, choć niewygodna. Byleby tylko nie próbowali niczego narzucać tu, gdzie wszystko od początku zostało zorganizowane racjonalnie. Bez przesądów.”

Hołówka porusza niemal każdą kwestię społeczną, w tym sąsiedztwo, opiekę zdrowotną, antykoncepcję, macierzyństwo , małżeństwo i przyjaźnie. Jest na bieżąco z codziennymi nowinkami:

PURYTANIZM I POSTĘP

 

„Z listu do rubryki „Rady i porady”: Droga Doświadczona. Byłam szczęśliwą mężatką, dopóki nie zauważyłam, że Jim nosi pod ubraniem kobiecą bieliznę. Powiedział mi, że robi tak od wielu lat. Nie wiedziałam o tym, bo zawsze przebierał się w łazience. Teraz mamy już dwoje dzieci, a Jim zachowuje się coraz dziwaczniej. Maluje paznokcie u nóg i sypia w przezroczystej koszuli z koronkami. Mówi, że inaczej czuje się nieszczęśliwy. Martwię się o dzieci, co pomyślą, gdy się o tym dowiedzą. Czy on jest homoseksualistą? Po pracy wraca prosto do domu i spędza wszystkie wieczory z nami. Czy jest na to jakieś lekarstwo? Mąż odmówił pójścia do psychiatry. Nikogo tym nie rani, powiedział. Gdy powiedziałam, że rani mnie, odparł: to ty idź. Ty masz problem, a nie ja. W ostatnim miesiącu zaczął tuszować rzęsy. Co robić?

Droga Zmartwiona. Jim jest transwestytą. Transwestyci zwykle poprzestają na przebieraniu się. Nie ma na to żadnego lekarstwa. Możesz mi wierzyć albo nie, ale Jim sam udzielił ci najlepszej rady. Musisz pójść do psychiatry i dowiedzieć się więcej o zachowaniach Jima. Twój lekarz wskaże ci kogoś odpowiedniego. Uszy do góry! A dzieci na pewno zrozumieją, gdy wyłożysz im całą sprawę spokojnie, bez pruderii i rzeczowo.”

Przypomniało mi się o tej (niewielkich rozmiarów) książce, gdy jakiś czas temu widziałam w wiadomościach powódź w którymś ze stanów. Na filmie był mężczyzna siedzący na dachu swojego samochodu i czekający na pomoc. Nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego, gdyby nie fakt, że woda sięgała … do kół samochodu. Powiedzcie, co zrobiłby przeciętny Polak? ; – )
Gdy przeczytałam tę książkę, pamiętam, że moją pierwszą myślą było: I czym myśmy się tak w tej Ameryce zachwycili?!

O tych i innych zjawiskach nowoczesnej i pożądanej przez tak wielu cywilizacji, pisze Hołówka nie szczędząc dowcipu :- )  Zachęcam bardzo do tej lektury, a później jeszcze raz do następującego postu.

Mnie co prawda USA fascynuje nadal, moja fascynacja jest bardzo złożona, ale o emigracji raczej nie myślę :- )  Co ciekawego wiecie na temat Stanów? Byliście tam kiedyś? Co Was zszokowało, a co zachwyciło? Czy zauważacie jakieś amerykańskie trendy w polskiej mentalności? 

hołówka delicje ciotki dee